„Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” to książka, która trafiła na mnie na Pyrkonie 2017 i nie musiała wcale czekać długo na przeczytanie. Co sądziłam o tej powieści, kiedy czytałam ją w tamtym roku?

Sprawdź wiecej steampunkowych historii!
Marzenia o życiu w cyrku
George opuścił rodzinny dom, marząc o byciu cyrkowcem. Nie miał jednak żadnych wybitnych talentów, dlatego stał się błaz… asystentem profesora Coffina. Razem jeżdżą po Anglii i pokazują jedynego ocalałego po Wojnie Światów marsjanina. Pewnego dnia dowiadują się o istnieniu niezwykłej japońskiej Dziewczyny Płaszczki. Licząc, że dzięki niej zdobędą fortunę, wybierają się w pełną przygód podróż.
Absurd. Naginanie historii. Więcej absurdu. Schematyczni bohaterowie. Akcja. I znów absurd, a wszystko to przeplatane żartami, które akurat mnie wcale nie bawią. Tak mniej więcej prezentuje się „Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” w skrócie.
„Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” to absurdalna komedia
Powieść Rankina to przede wszystkim bardzo absurdalna komedia, czerpiąca pełnymi garściami z powieści drogi, steampunku, popkultury i historii. Niestety niekoniecznie takie połączenie wychodzi dobrze: choć „Dziewczyna Płaszczka” ma w sobie sporo ciekawych pomysłów, to ani humor, ani sam styl autora nie są czymś, co będę chwaliła.
Autor porwał się na dość interesujące połączenie. Wepchnął do swojej historii takie postacie jak Sherlock Holmes, Hitler, Tesla czy królowa Wiktoria. Dopchnął do tego latające statki oraz masę nawiązań do Wellsa. Przez ilość odniesień w tej książce po prostu zrobiło się tłoczno. Większość znanych nam imion czy nazwisk kompletnie nic nie wnosi do fabuły i jest jedynie próbą wymuszenia uśmiechu u czytelnika. Niestety ja po prostu tego nie jestem w stanie kupić, zwłaszcza że z jednej strony mamy do czynienia z prostym, wręcz infantylnym stylem, a z drugiej – z niewybrednymi, nawiązującymi do seksu żarcikami.
Skoro już zaczęłam mówić o stylu autora, pociągnę ten temat chwilę dłużej. Powieść napisana jest bardzo lekko – „Dziewczynę Płaszczkę” czyta się błyskawicznie. Niestety autor chyba stara się naśladować Pratchetta, co nie bardzo mu wychodzi. Brakuje mu pewnej błyskotliwości i świeżości. Tekst tej historii jest jak zbiór historyczno-fantastycznych żartów. Szkoda tylko, że zamiast ułożenia według alfabetu zostały nam podane w formie historyjki.
Co przypomina mi ta powieść?
Nie twierdzę, że jest to książka tragiczna. Przypomina mi w swojej konstrukcji „Złego jednorożca” Clarke, w którym też żarty mi się nie podobały, a co za tym idzie – fanom tejże książki o niedobrym rogatym koniu pewnie się spodoba :). To książka wyraźnie kierowana do osób czytających powieści młodzieżowe, z niewybrednym humorem. Bo mimo schematyczności ta historia ma w sobie kilka absurdalnych, ale ciekawych pomysłów. W końcu kto nie chciałby znaleźć Dziewczyny Płaszczki?
Kreacja bohaterów jest przeciętna
Bohaterowie nie należą do najbardziej inteligentnych ani najbardziej sympatycznych. Są przeciętni, zwłaszcza że dwie z głównych postaci, Ada i George, zlewają mi się właściwie w całość. Gdyby nie płeć, powiedziałabym, że to ten sam bohater. Profesor Coffin zaś to po prostu głupi człowiek, którego roli można domyślić się już na wstępie i który często zachowuje się zupełnie irracjonalnie.
„Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje” to historia kierowana do konkretnej grupy odbiorców, do której ja niestety nie należę. Brakuje mi w tej komedii czegoś, co sprawiłoby, że dobrze bym się przy niej bawiła, a to przecież powinna być główna rola tego typu książki. Niemniej polecam ją sprawdzić osobom, które mają wrażenie, że ten temat będzie dla nich interesujący.
George cofnął się o krok i wypuścił powietrze z płuc.
– To jest najpiękniejsza i najbardziej przerażająca rzecz, jaką widziałem w swoim krótkim życiu. I…
– Proszę, nie mów tego – powiedział profesor.
– Czego?
– Na przykład: „Pewnego dnia, jak będę bogaty, wyruszę w podróż na tym statku”. Lub coś równie nonsensownego.
– Ach… często mówię takie rzeczy?
Profesor Coffin skinął krótko głową, na której tkwił kapelusz zrobiony z tego samego materiału co jego garnitur.
– Przypominasz sobie Liverpool, gdzie zabrałem cię do restauracji w filharmonii? Powiedziałeś: „Pewnego dnia będę właścicielem takiego właśnie przybytku”. Albo w Paryżu, kiedy powiedziałeś to samo o tej żelaznej potworności zaprojektowanej przez tego żałosnego Francuza, Aleksandra Eiffla.
Fragment „Dziewczyny płaszczki i innych nienaturalnych atrakcji” Roberta Rankina

Tytuł: Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje
Autor: Robert Rankin
Tłumaczenie: Ewa Siarkiewicz
Liczba stron: 392
Gatunek: fantasy, steampunk
Wydanie: Prószyński i Sk-a, Warszawa 2011
1 thought on “Dziewczyna płaszczka i inne nienaturalne atrakcje: Popkulturowo-historyczny absurd [recenzja] [archiwum]”