„Asystent czarodziejki” to powieść Aleksandry Janusz, kóra opowiada o Vincencie, pracującym z pewną czarodziejką. Jak podobała mi się ta historia i czy warto się za nią zabrać?

Vincent niedługo przechodzi na emeryturę
Vincent pracuje jako asystent czarodziejki Marqueritte. Jego posługa niedługo jednak ma się skończyć, a on sam planuje spokojne dalsze życie z ukochaną. Niestety, w trakcie, wydawałoby się, zwyczajnej misji coś idzie nie do końca zgodnie z planem i mężczyzna zaczyna orientować się, że los chce od niego czegoś innego.
Mam z tą autorką ciepłe wspomnienia
Aleksandra Janusz to autorka, z którą mam bardzo ciepłe wspomnienia. Jej „Dom wschodzącego słońca” był dość chaotyczny, ale podobały mi się w nim relacje pomiędzy postaciami i ich ogólna kreacja. Znam też część z jej opowiadań i naprawdę za nimi przepadam. Dlatego w końcu zabrałam się za pierwszy tom z cyklu „Kroniki rozdartego świata”, czyli za powieść „Asystent czarodziejki”.
„Asystent czarodziejki” był pewnym eksperymentem?
Nim przejdę do samej książki, wydaje mi się, że powinnam napisać parę słów o historii samego cyklu. Z tego co się orientuje, ta wydana w 2016 roku książka była swego rodzaju eksperymentem wydawniczym Naszej Księgarni jeśli chodzi o wydawanie tytułów fantastycznych. Niestety, w trakcie coś poszło nie tak i po trzech tomach seria została wstrzymana. Należy tutaj jednak zwrócić uwagę na to, że z tego co mi wiadomo, dwie pierwsze części stanowią zakończoną historię, więc jak najbardziej można je bez obaw czytać.
Rozdarty świat przedstawiony
Ta powieść to high fantasy, osadzone w świecie, który kilkaset lat wcześniej został rozdarty na dwie części, dwa osobne wymiary/uniwersa. Nasi bohaterowie żyją w świecie Arborii, która wciąż boryka się z pewnymi problemami, będącymi właśnie wynikiem konfliktu sprzed lat. Z jednej strony więc mamy w powieści Aleksandry Janusz całkiem ciekawe światotwórstwo, z drugiej: to zdecydowanie powieść rozrywkowa, dość humorystyczna.
To nie mój humor
I mój prywatny problem z tym tytułem wynika chyba właśnie z tego drugiego powodu. Gdy „Asystent czarodziejki” pojawił się w 2016 roku na półkach, nie było dostępu do aż takiej ilości tego typu literatury. Niełatwo było znaleźć lekkie fantasy, które bazowałoby na lekkim humorze, nawiązującym do współczesności, wbijającym nam szpile w lekki sposób, nie próbując głębiej analizować istniejących problemów, a po prostu je zauważając. Obecnie takie książki są jak najbardziej w modzie i mam wrażenie, że wyskakują zza każdego rogu, co wiąże się z tym, że jestem nimi już nieco zmęczona. Dlatego powieść Janusz nie wciągnęła mnie aż tak mocno, jakby mogła przy moim innym nastawieniu/nastroju.
Jednocześnie w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że takie powieści cały czas są „w cenie”. Jeśli więc szukacie tego typu lekkiego fantasy, w którym będzie ciekawy pomysł na świat, ale w którym nie będzie nadmiaru romansu, w którym bohaterzy będą dość wyraziści i w którym będzie pojawiała się pewna dawka humoru (bez przekleństw i odniesień fekalnych) – to może być dobra opcja dla Was.
Przyjemna powieść przygodowa
Poza tym to ogólnie rzecz ujmując, przyjemna i lekka powieść przygodowa, która ma swój własny, indywidualny charakter. Opiera się na pewnych schematach, ale przełamuje je w wystarczającym stopniu, aby w trakcie nie wiało nudą. Akcja jest wartka, dzieje się tu całkiem sporo, a system magiczny jest naprawdę dość ciekawy.
Mimo wiec tego, że troszkę kręciłam w trakcie czytania nosem, chętnie prędzej czy później zapoznam się z dalszą częścią historii Vincenta, bo tego typu książki są świetnym przerywnikiem pomiędzy trudniejszymi lekturami.

Tytuł: Asystent czarodziejki
Tytuł serii: Kroniki Rozdartego Świata
Numer tomu:1
Autor: Aleksandra Janusz
Liczba stron: 357
Gatunek: fantasy przygotowe
Wydanie: Nasza Księgarnia, 2016