Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Misja na czterech łapach: ezoteryczna Lassie [recenzja] [archiwum]

Posted on 19 kwietnia, 2016

„Misja na czterech łapach” trafiła do mnie jakimś dziwną ścieżką. Albo kupiłam ją na bardzo dużej promocji albo wręcz dostałam za darmo. Nie pamiętam. W każdym razie, książka trafiła do mnie w 2016 roku, niedługo przed wznowieniem, zmianą tytułu i informacją o pojawieniu się filmu. Co sądziłam wówczas o tej powieści?

Spis treści:

Toggle
  • Czy bestseller to dobra powieść?
  • Bailey przychodzi na świat… wielokrotnie
  • „Misja na czterech łapach” to banalna historia z perspektywy psa
  • W tej powieści nie ma tajemniczy czy napięcia
  • „Misja na czterech łapach” ma wymusić współczucie
Misja na czterech łapach

Czy bestseller to dobra powieść?

Jako psiara miałam w swoich rękach kilka pojedynczych książek o tych zwierzakach. To kolejna, która w jakiś sposób wpadła mi w ręce po naprawdę długiej przerwie. Czy jednak, mimo informacji na okładce, że została bestsellerem New York Timesa, jest dobrą lekturą?

Bailey przychodzi na świat… wielokrotnie

Pewnego dnia w pustym konarze drzewa na świat przychodzi kilka szczeniąt — w tym Bailey, nasz główny bohater. Nie wiedzie zbyt szczęśliwego życia, jednak w każdym szczególe zdaje się znajdować radość… Szybko odchodzi z naszego świata, nie na długo jednak… Odradza się w nowym ciele, stając się towarzyszem niewielkiego chłopca, i za swoją misję uznaje pilnowanie, aby ten zawsze był zadowolony.

„Misja na czterech łapach” to banalna historia z perspektywy psa

Dostajemy banalnie wręcz prostą, przewidywalną historię opowiadaną z perspektywy psa. Zabieg dość typowy, z którym spotkałam się już nieraz. Nasz główny bohater to nieco naiwny, ale radosny i przyjacielski zwierzak, który robi wszystko, aby uszczęśliwić ludzi wokół.

Styl pisarza jest taki jak nasz główny bohater. Prosty, naiwny i bardzo, bardzo lekki. Naprawdę, „Misję na czterech łapach” czyta się zdecydowanie zbyt szybko jak na trzysta stron powieści 🙂 Wystarczy przysiąść na moment, aby już znajdować się niemal przy samym jej końcu.

W tej powieści nie ma tajemniczy czy napięcia

Nie inaczej jest z naprawdę przewidywalną linią fabularną. Nie mamy tu żadnej tajemnicy, a poza tym, że świat obserwujemy z perspektywy psa, nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Obserwujemy zwyczajne perypetie zwyczajnych ludzi. Mimo tego akcja nie stoi w miejscu. Historia poprowadzona jest tak, aby cały czas coś się w niej jednak działo, co w połączeniu z lekkim stylem sprawia, że trudno zacząć się nudzić przy tej opowieści.

Mimo wszystko to cały czas banalnie prosta historia, w którą został wpleciony wątek reinkarnacji zwierząt. Jest trochę niedorzeczny i irracjonalny, niemniej jakoś składa całość do kupy i jest w miarę kreatywny.

„Misja na czterech łapach” ma wymusić współczucie

Cóż mogę jeszcze rzec? Ach, no tak, zapomniałam o jednej z ważniejszych wad! Całość napisana jest tak, aby wręcz wymusić u nas współczucie, gdy z naszym bohaterem dzieje się coś złego, albo smutek, gdy temu przychodzi cierpieć. Nie jest to zabieg, za którym przepadam w książkach… Raczej unikam takiego grania na emocjach.

Niemniej muszę przyznać, że „Misja na czterech łapach” zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale jako umilacz czasu czy odskocznia od trudniejszych pozycji jak najbardziej się sprawdza, szczególnie jeśli czytelnik przepada za psami. Nie wątpię, że jest w stanie zmusić do łez niejedną skłonną do płaczu osobę, choć u mnie ta pozycja jakichś wielkich emocji nie wywołała. Dlatego też spokojnie mogę ją polecić każdemu, kto ma ochotę na taką literaturę 🙂 Jeśli tylko lubicie psy i szukacie czegoś lekkiego, nie wahajcie się, by sięgnąć po książkę Camerona.

Misja na czterech łapach

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja]
  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Prochy Babilonu: wojna o wpływy w Układzie [recenzja] [archiwum]
  • Płacz: trzeci tom, który nie był do końca potrzebny [recenzja] [archiwum]
  • Fraktalny książę: gdy autor pokazuje, zamiast pisać [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme