Gdy głosy przechodniów i ginących w bitwie oraz bohaterów zaczynają się wzajemnie przenikać, tworzy się unikatowa narracja. „Włócznia rozcina wodę” to tylko pozornie klasyczna powieść fantasy. Sprawdź, jak jest skonstruowana i dlaczego warto ją przeczytać.

Sprawdź recenzje innych książek z Uczty Wyobraźni: „Ciosy zagłady” | „Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć” | „Zrodzony”
Przeszłość pełna głosów
Babcia opowiada wnukowi opowieść o przeszłości ich narodu, tłumacząc pochodzenie starej włóczni. W niej pozbawiony ręki Keema oraz syn księcia, Jun, wyruszają w podróż, pomagając w ucieczce cesarzowej-bogini. Świat, który przemierzają, jest zaś pełen głosów zmarłych już poddanych.
„Włócznia rozcina wodę” to pierwsze fantasy Jimeneza
„Włócznia rozcina wodę” to druga powieść Simon Jimeneza. Pierwsza, „Ptaki, które zniknęły” była nie do końca typową space operą. Ta zaś jest w pewnych aspektach klasyczną historią fantasy, jednak sposób jej opowiedzenia nadaje jej większej głębi, jednocześnie sprawiając, że jest to historia ze stosunkowo wysokim progiem wejścia.
Nominowana do kilku nagród, zdobyła w 2023 roku Nagrodę Crawforda, przyznawanej debiutanckiej powieści fantasy (niekoniecznie pierwsze w ogóle), a także jedną z nagród British Fantasy Awards. Została również dostrzeżona przez recenzentów. W Polsce ukazała się w 2024 roku nakładem wydawnictwa Mag, w ramach serii Uczta Wyobraźni, podobnie jak poprzednia powieść tego filipińsko-amerykańskiego autora.

U podstaw to klasyczna historia fantasy
Podstawa całej historii, czyli fabuła, jest dość prosta i klasyczna. Jimenez przedstawia świat fantasy, w którym bogini weszła w małżeństwo z cesarzem, a następnie została uwięziona. Urodziła mu trójkę synów: Pierwszego, Drugiego i Trzeciego Zgrozę. Każdy z nich posiada imiona, jednak przeciętni obywatele raczej ich nie używają. Przedstawiani są oni jako typowi złoczyńcy, którzy rządzą krajem w tyraniczny sposób.
Młody Jun, syn Pierwszego Zgrozy, pomaga uciec swojej babce i wyrusza z nią w podróż, wkrótce natrafiając na Keemę. To również młody, ubogi wojownik bez ręki, który obiecał swojej przywódczyni, że dostarczy jej włócznię konkretnej osobie. Mężczyźni wyruszają we wspólną podróż, robiąc mniej więcej to, co robią młodzi bohaterowie w większości powieści fantasy. Biorą udział w mniejszych lub większych potyczkach czy pomagają potrzebującym, jednocześnie nawiązując wzajemną przyjaźń.
Jak autor przedstawia swój świat fantasy?
Świat przedstawiany przez autora nie jest nadmiernie rozbudowany, jednak Jimenez robi to w sposób wystarczający, aby był wiarygodny i dodaje ciekawe smaczki, które sprawiają, że czytelnik nie ma poczucia zupełnej wtórności. Przykładowo, ważnym elementem uniwersum jest sieć komunikacyjna składająca się z połączonych umysłami żółwi. Działają one niczym telefon we współczesnym świecie, dzięki czemu osoby władające krajem mogą w szybki sposób zdobywać precyzyjne informacje.
Ciekawym aspektem jest też temat bogini, która trafiła z nieba na ziemię i choć dalej włada magią to powoli ją traci. Jest staruszką, która ma w rękawie kilka asów, jednak wymaga bezustannej pomocy Keema i Juna.
Jimenez nie rozwija jednak szczególnie informacji na temat innych ludów, czy ras. Keema pochodzi z innej nacji i jego pochodzenie jest wyjaśnione, ale to samo w sobie nie jest jego głównym zainteresowaniem. Tak samo, jak nie skupia się on nadmiernie na dokładnym wyjaśnieniu systemów magicznych. To nie jest oczywiście samo w sobie wadą; po prostu nie do końca o tym „Włócznia rozcina wodę” jest.

Najważniejsza jest narracja
Bo najważniejsza w tej powieści jest narracja, która zmienia się płynnie i sprawia, że czytelnik obserwuje całą opowieść z więcej niż jednej perspektywy. To też sprawia, że czytając, warto robić to uważnie, aby nie stracić wątku. Zdecydowanie nie jest to typ tzw. lekkiego czytadła do poduszki (choć też nie przesadzałabym mówiąc, że to najtrudniejsza powieść, jaką dane było mi poznać).
Z jednej strony pojawia się narracja w drugiej osobie i kiedy ta się pojawia, czytelnik wciela się w rolę słuchacza opowieści babci (a potem również innych bohaterów, którzy ją kontynuują). Ta jednak szybko przeskakuje na narrację wszechwiedzącą trzecioosobową i to w ten sposób napisana jest największa część powieści. To jednak nie wszystko.
Dlatego że w narracji trzecioosobowej regularnie pojawiają się napisane kursywą zdania w narracji pierwszoosobowej. I jest to zwykle myśl bohatera, o której akurat mówi narracja trzecioosobowa. Czasem jest to Keema lub Jun. Ale bywa, że to zwykły parobek, z którym rozmawia czy którego właśnie karze Zgroza; ktoś z otoczenia księcia, dowódczyni Keemy, mijana osoba, czy anonimowi mieszkańcy miasta, które akurat jest wspominane przez narratora.
Autor robi to niezwykle sprawnie; zawsze wiadomo kto i dlaczego mówi, choć przyznaję, że chwilę zajęło mi zrozumienie, o co dokładnie w tym zabiegu chodzi. Kojarzy mi się on z „Shirek: Posłowie” Jeffa VanderMeera, które napisane jest w formie zapisu dziennika bohaterki, do którego jej brat dopisał swoje komentarze. To podobna sytuacja, choć Jimenez wykorzystuje więcej punktów widzenia.
Dzięki takiej narracji czytelnik może wejść głębiej w świat przedstawionych ludzi. W ich uczucia i emocje; w traumy, które przeżywają. Może zrozumieć drugą stronę tej monety, bez konieczności wprowadzania np. pojedynczych, krótkich rozdziałów z perspektywy pojedyczych osób, których czytelnik nigdy później nie spotka. To sprawia, że cała przedstawiona historia, mimo swojej prostoty, nabiera znacznie większej głębi.

Przemoc ma konkretny koszt
Sposób narracji Jimenez sprawia, że presja czy okrucieństwo, które wynikają z działań Pierwszego czy Drugiego Zgrozy nie pozostają bez znaczenia. Autor często pozwala czytelnikowi zobaczyć perspektywę tych, którzy umierają; usłyszeć ich ostatnie myśli. Albo dowiedzieć się, co w tym momencie zobaczyli lub czuli ich bliscy. Dzięki temu mimo stosunkowo biało-czarnej konstrukcji świata (źli złoczyńcy kontra młodzi bohaterowie) „Włócznia rozcina wodę” sprawia wrażenie prawdziwej i z odcieniami szarości. W przeciwieństwie do innych powieści fantasy, wielogłosowa narracja przypomina, że każda przemoc ma konkretny ludzki koszt, co wyróżnia jego historię na tle innych.
Owszem, coraz więcej autorów zwraca również na to uwagę, jednak mało kto sięga po tak skomplikowaną konstrukcję powieści. Nie da się ukryć, że „Włócznia rozcina wodę” nie jest zupełnie typową, komercyjną powieścią rozrywkową.
Temat przemocy porusza też na przykład mocno wątek Juna, który w służbie ojcu zmuszany był do mordowania innych. Po uwolnieniu się spod jego wpływów próbuje poradzić sobie z wywołaną przez to traumą. Obserwujemy również reakcję otoczenia na to, z kim ma ono do czynienia, dlatego że przez tatuaże zdobiące jego twarz nie jest w stanie tak prosto ukryć tego, kim jest.
„Włócznia rozcina wodę” ma też drobne wady
Warto tu też zauważyć, że jest to historia, w której pojawia się wątek romantyczny, jednak jest on rozwijany powoli i nie dominuje całej powieści, nawet jeśli czytelnik szybko może zauważyć, w którą stronę zmierza relacja głównych bohaterów. Sama mam poczucie, że ten niekoniecznie był tu potrzebny, ale wypada na tyle naturalnie, że nie mam z nim większych problemów.
To też nie jest bardzo długa powieść, zwłaszcza w porównaniu do współczesnych, wielotomowych powieści fantasy (jakie tworzy np. Brandon Sanderson). Na niespełna 500 stronach (drobnym drukiem) Jimenez prezentuje całą, domkniętą historię. Jednak przez liczne przeskoki narracyjne, konieczność skupienia w trakcie lektury i przedstawienie również świata w przyszłości (w której istnieją już np. pociągi czy telefony) autor dał mi poczucie pełnej opowieści, która momentami… wręcz się dłużyła.
Te drobne potknięcia nie sprawiają jednak, że powieść czyta się źle. Autor posługuje się naprawdę wprawnym językiem, sięgając do poetyckich metafor i ładnych rozwiązań, jednocześnie bez nadmiernego udziwniania go do stopnia, w którym byłby zupełnie niezrozumiały. Ma też generalnie dobry rytm.

Jak wydana jest „Włócznia rozcina wodę”
„Włócznia rozcina wodę” wydana jest w sposób zbliżony do innych powieści z serii „Uczta wyobraźni”, ma jednak nieco zmieniony layout okładki w porównaniu do dawniej wydawanych książek. Jej wielkość pasuje jednak do pozostałych tytułów wydanych w ramach niej. Książka posiada niebieską wstążkę nawiązującą do elementów okładki, a także jest szyto-klejona. Znajdujący się wewnątrz, biały papier, jest dobrej jakości. Font jest jednak dość drobny, a wnętrze nie posiada dodatkowych elementów (np. wyklejek, ilustracji, ozdobników itd.).

Piękna i z unikatowym pomysłem
„Włócznia rozcina wodę” nie jest powieścią optymalną dla każdego czytelnika. Nie polecałabym jej osobom, które czują, że często gubią się w narracjach, a także nie tym, które w danym momencie szukają powieści może nie lekkiej tematycznie, ale o niskim progu wejścia, jeśli chodzi o samo zrozumienie treści. Jak już pisałam, są historie dużo trudniejsze od tej, jednak to naprawdę nie jest typowa pulpa pisana według konkretnego scenariusza.
Nie ulega jednak mojej wątpliwości, że jest historią napisaną pięknie, sprawnie i z unikatowym pomysłem. Jeśli więc ktoś szuka właśnie tego to w tej pozycji z Uczty Wyobraźni może uda mu się to znaleźć.

Tytuł: Włócznia rozcina wodę
Autor: Simon Jimenez
Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Liczba stron: 478
Gatunek: przygodowe fantasy, high fantasy
Wydanie: Mag, 2024