Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]

Opublikowano 25 sierpnia, 2026

Co by było, gdyby ludzkość przywróciła mamuty do życia? Na pewno ich losy nie potoczyłyby się tak, jak w tej powieści. „Ciosy zagłady” Raya Naylera to krótki thriller SF, który sięga po polaryzujący temat, ale nie realizuje go odpowiednio. Dlaczego? Co do mamutów ma zamordowana sto lat wcześniej aktywistka chroniąca słonie?

Spis treści:

Toggle
  • Ludzkość przywraca mamuty
  • „Ciosy zagłady” to niespełna sto stron lektury
  • Dobrze skonstruowana powieść SF 
  • Czy to historia napisana pod wpływem impulsu?
  • Czemu mamuty, a nie słonie?
  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty
  • Zagadka Naylera nie jest tajemnicą
  • Amerykański pisarz kontra Rosja
  • Jak wydane są „Ciosy zagłady”?
  • „Ciosy zagłady” nie są wiarygodne
Ciosy zagłady leżą na blacie; widać okładkę książki

Sprawdź recenzje innych książek z serii Uczta Wyobraźni: „Shriek: Posłowie”  | „Akwaforta” | „Poklatkowa rewolucja”


Ludzkość przywraca mamuty

Sto lat temu wyginęły słonie. Ludzkości zaś udało się odtworzyć mamuty. Tyle że wychowane przez ludzi istoty nie radzą sobie w naturalnym środowisku. Dlatego naukowcy sięgają po cyfrowy zapis świadomości specjalistki i aktywistki zajmującej się tematyką słoni, aby pomogła im w wypuszczeniu mamutów na wolność.

„Ciosy zagłady” to niespełna sto stron lektury

Po tym, jak bardzo spodobała mi się „Góra pod morzem”, wiedziałam, że będę kontynuowała moją przygodę z twórczością Raya Naylera. Zainteresowana tematyką mamutów i przywracaniem wymarłych gatunków, zabrałam się więc za wydane w serii Uczta Wyobraźni „Ciosy zagłady”. To niedługa książka, mająca niecałe sto stron. Liczyłam, że ten (jak zapowiada opis) thriller SF naprawdę mi się spodoba. Niestety: w tym przypadku zdecydowanie się rozczarowałam.

Ciosy zagłady są trzymane w ręce, zbliżenie na łączenie kartek z grzbietem

Dobrze skonstruowana powieść SF 

Zacznijmy jednak od pozytywów. Nayler jest sprawnym pisarzem i tę książkę czyta się po prostu płynnie. „Ciosy zagłady” mają całkiem zgrabną konstrukcję, która początkowo sprawia, że czytelnik zastanawia się nad tym, co, kiedy i w jakim kontekście się dzieje po to, aby następnie spiąć całość i wszystko odbiorcy wyjaśnić tak, by ten nie miał wątpliwości, o co autorowi od początku chodziło. Jego styl jest klarowny, ale jednocześnie w odpowiedni sposób buduje klimat, podobnie jak było we wcześniej wspomnianej przeze mnie „Górze pod morzem”.

Nayler nie ma też większego problemu z odpowiednim zarysowaniem bohaterów. Dialogi są naturalne, postacie same w sobie wiarygodne, a pionki na planszy są rozstawione tak, że czytelnik się w tym po prostu nie gubi. Nie miałam tu takiego wrażenia, jak np. przy „Wścieku” Magdaleny Salik (nomen omen, też poruszającego tematykę wskrzeszania mamutów), w którym większość postaci rozmywa się gdzieś w tle. 

Czy to historia napisana pod wpływem impulsu?

Na tym jednak kończą się zalety „Ciosów zagłady”. Mam wrażenie, że nie bez powodu ta książka jest aż tak krótka. Nie zdziwiłabym się, gdyby Nayler napisał ją nagle, w jakimś przypływie weny, bez wykonania odpowiedniego riserczu na temat mamutów i odtwarzania zaginionych gatunków, a następnie wydał ją trochę z przypadku, albo po prostu: by zgarnąć parę groszy. Bo mam wrażenie, że o ile sam pomysł jest interesujący, o tyle wykonanie go jest absolutnie niewiarygodne.

Czemu mamuty, a nie słonie?

W tej historii ludzkość odtwarza mamuty, mimo że pomocy zdecydowanie bardziej potrzebują słonie. Te żyjące w naturze wymarły już dawno; pojedyncze sztuki żyją w pilnie strzeżonych rezerwatach, o czym czytelnik dowiaduje się z czasem. Narracja próbuje wyjaśnić taki wybór tym, że słonie nie mają obecnie gdzie wrócić, a mamuty jak najbardziej tak. Problem? Stepy, na których istniały mamuty, już nie istnieją. Nie ma obecnie dobrego miejsca, do którego można byłoby je bezpiecznie wprowadzić.

Ciosy zagłady leżą otwarte na blacie; widać stronę tytułową i białe kartki

Specjalistka od słoni szkoli mamuty

Ponadto Nayler założył, że zwierzęta nie będą miały odpowiednich instynktów, by przetrwać ciężką zimę. Z tego powodu naukowcy potrzebują zapisu cyfrowego umysłu kobiety zmarłej sto lat wcześniej, który jest wprowadzany do umysłu samicy-przewodniczki stada. Bohaterka ma poprowadzić mamuty i nauczyć je, jak nimi być. 

Tylko po pierwsze, skąd specjalistka od słoni ma wiedzieć, jak to jest być mamutem? Po drugie, jeśli zwierzęta nie mają odpowiedniego instynktu naturalnie to w jaki sposób mają być tego sensownie nauczone? Po trzecie: czy gdybyśmy przywrócili do życia człowieka żyjącego w 1926, przenosząc go do 2026… czy jest szansa, by taka osoba szybko zaadaptowała się do obecnych warunków? Skąd założenie, że rozwój tak bardzo spowolni, że badaczka byłaby w stanie zaadaptować się do życia (nawet jako mamut) 100 lat później? Uważam, że pojawia się tu zbyt wiele pytań, a zbyt mało odpowiedzi.

Zagadka Naylera nie jest tajemnicą

Kolejnym problemem jest tajemnica thrillera, do której rozwiązania Nayler niby prowadzi czytelnika, ale w praktyce sprawa jest jasna niemal od początku. Ową tajemnicą jest fakt, że naukowcy, by utrzymać rezerwat z mamutami, planują co jakiś czas wpuszczać do niego bogatych kłusowników, którzy oczywiście za taką przyjemność słono zapłacą. Oni pozbawia życia 1-2 samce, które i tak nie są kluczowe do rozwoju populacji, a rezerwat się utrzymuje. 

Czy jest to wątpliwe moralnie? Tak. Czy to jest coś niespotykanego dzisiaj, realnie? Z tego co wiem, to proceder, który jak najbardziej ma miejsce. Bolesny, ale jednocześnie do pewnego stopnia zrozumiały. Jeśli śmierć kilku zwierząt rocznie ma utrzymać całą populację przy życiu jest to przynajmniej częściowo uzasadnione. A autor próbuje przedstawić to jako coś niespotykanego i absolutnie niedopuszczalnego.

Ciosy zagłady leżą na blacie przednią okładką do góry, zbliżenie na grzbiet książki; tytuł jest do góry nogami

Amerykański pisarz kontra Rosja

Mam też poczucie, że autor nie rozumie Rosji i nie potrafi w swojej książce stworzyć odpowiedniego klimatu związanego właśnie z tym krajem. Chociaż to tam rozgrywa się akcja, miałam wrażenie, że jednak to dalej są Stany Zjednoczone. Zresztą, sam tłumacz zauważa błąd autora np. w tym, jak skraca on imię jednego z bohaterów.

Jak wydane są „Ciosy zagłady”?

Książka została wydana w sposób typowy dla serii Uczta Wyobraźni. Ma twardą oprawę i format taki sam, jak inne powieści w serii. Nie posiada dodatkowych ilustracji, ozdobników czy wyklejki.

„Ciosy zagłady” nie są wiarygodne

Biorąc pod uwagę powyższe: osobiście absolutnie nie wierzę w historię, która została przedstawiona w „Ciosach zagłady”. Wydaje mi się, że to lektura, którą mogą się ewentualnie cieszyć tylko osoby, które absolutnie nic nie wiedzą w temacie mamutów i ochrony środowiska. Inne osoby szybko zauważą w niej błędy i nieścisłości. 


Tytuł: Ciosy zagłady

Autor: Ray Nayler

Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz

Liczba stron: 92

Gatunek: fantastyka naukowa, thriller

Wydanie: Wydawnictwo Mag, 2024

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: cyberpunk, Dystopia, fantastyka naukowa, literatura amerykańska, literatura kanadyjska, Ray Nayler, thriller, Uczta Wyobraźni, Wydawnictwo Mag

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme