W 2021 roku, we współpracy z autorką, przeczytałam jej powieść „Trupokupcy”. Książka została wydana przez SQN Orginals w niewielkim nakładzie i też przy okazji było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Świerczek-Gryboś. Jak podobało mi się to niedługie, słowiańskie fantasy?

Sprawdź więcej recenzji słowiańskiego fantasy: „Oczy uroczne” | „Zły brzeg”
Gdy świat opanują starzy bogowie
Katastrofa klimatyczna doprowadziła do końca świata, jaki znamy. Na polskich ziemiach władzę przejmują starzy bogowie – potężne istoty z dawno zapomnianych wierzeń. We wsi Stare Olchy ludzie próbują po prostu przetrwać, wchodząc w niebezpieczną współpracę ze stworzeniami wyłaniającymi się z okolicznego lasu.
„Trupokupcy” na tle słowiańskich książek fantasy
Słowiańszczyzna w polskich powieściach fantastycznych nie traci na popularności. Ba, niektóre książki są wręcz tak promowane, mimo że nie zawierają w sobie ani grama takich akcentów (tak, „Dom między chmurami”, to mowa o tobie). Motyw postapokalipsy połączony z taką mitologią również miałam okazję już poznać – „Strażnik” Pauliny Hendel nie był jednak pozycją ani szczególnie ciekawą, ani wybitnie dobrą. Dlatego sam koncept, na którym opierają się „Trupokupcy” Magdaleny Świerczek-Gryboś, nie jest czymś absolutnie nowym. Sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej, gdy przyjrzymy się samej narracji – ta z książką Hendel nie ma już absolutnie nic wspólnego.
Przywołuję ten punkt odniesienia głównie dlatego, że Hendel jest po prostu znacznie bardziej rozpoznawalna i łatwiej mi w ten sposób wytłumaczyć, czym dzieło Świerczek-Gryboś w ogóle jest. Warto jednak zacząć od technikaliów. „Trupokupcy” to powieść niezwykle krótka, licząca w całym wydaniu zaledwie około 215 stron. Gdy odliczymy przedmowę, posłowie, ilustracje, teksty piosenek i puste strony, otrzymujemy tekst skromny jak na dzisiejsze standardy. Nie uznaję tego za wadę. Współczesne książki bywają często zbyt przegadane i sztucznie rozrastają się w tasiemcowe cykle, dlatego bardzo szanuję tak zwięzłą, pojedynczą historię. Z powodu samej konstrukcji zastanawiam się jednak, czy tekst nie sprawdziłby się jeszcze lepiej jako długa nowela lub zbiór powiązanych opowiadań.
Emocje, klimat i niedopowiedzenia
W przeciwieństwie do klasycznej literatury rozrywkowej, w „Trupokupcach” nie dostajemy od razu jasnego wskazania, kto jest głównym bohaterem. To proza skupiona na emocjach, klimacie i niedopowiedzeniach. Zarysowuje pewne ramy świata, ale nie tłumaczy wszystkiego do końca. Przy tym bywa nieco chaotyczna, co akurat świetnie pasuje do realiów postapokaliptycznych – w końcu taka rzeczywistość nie musi mieć klarownych zasad, a jej mieszkańcy mają prawo gubić się w panującym chaosie. Ta forma bardzo mi odpowiada, choć wydaje mi się, że wydźwięk emocjonalny byłby jeszcze mocniejszy, gdybyśmy otrzymali serię krótkich form zamieszczonych w jednym uniwersum. Niemniej jako powieść ta książka również sprawdza się całkiem dobrze.

To bym zmieniła
Osobiście dodałabym tu jednak kilka elementów. Wyjaśniłabym klarowniej chociażby to, kim w zasadzie są tytułowi „trupokupcy”. Ustanowiłabym też sam świat w sposób nieco bardziej skrupulatny – w dłuższej formie literackiej jest to po prostu przydatne. Drobny problem widzę również w kreacji bohaterów. Choć powieść na nich nie bazuje, na dwustu stronach przewija się dość spora grupa postaci, które momentami po prostu mi się myliły. Przydałoby się nadanie im kilku mocniejszych, bardziej wyrazistych cech charakteru.
Sama fabuła pozostaje dość prosta i jednowątkowa, co nie dziwi przy tej objętości. Zresztą przy przyjętej metodzie narracji bardziej skomplikowana intryga mogłaby po prostu przytłoczyć czytelnika i uczynić lekturę męczącą.
W tekście wpleciono również liczne teksty piosenek. Dla mnie okazały się one zbędnym dodatkiem – ani tych utworów nie znam, ani nie przepadam za poezją w prozie, choć wiem, że to kwestia bardzo indywidualna.
„Trupokupcy” to ciekawa propozycja
Koniec końców uważam, że „Trupokupcy” Magdaleny Świerczek-Gryboś to naprawdę ciekawa propozycja. To lektura na jeden lub dwa wieczory, która zdecydowanie wyróżnia się z tłumu podobnych tematycznie pozycji swoim unikalnym klimatem i sposobem wykonania. Wydaje mi się jednak, że to propozycja raczej dla konesera niż dla szukającego prostej rozrywki, przeciętnego czytelnika. Jeśli ktoś oczekuje tradycyjnej historii z jasną ekspozycją i silnie zarysowanymi postaciami, bezpieczniej będzie sięgnąć po inny tytuł.

Tytuł: Trupokupcy
Autor: Magdalena Świerczek-Gryboś
Liczba stron: 216
Gatunek: post-apokalipsa, słowiańskie fantasy
Wydanie: SQN, 2020