„Strażnik” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pauliny Hendel. Jak podobała mi się ta powieść post-apo, kiedy czytałam ją w 2019 roku? Sprawdź recenzję i dowiedz się, czy może to być odpowiednia książka dla Ciebie!

Sprawdź inne recenzje powieści post-apo: „Wodny nóż” | „Piąta pora roku” | „Apokalipsa Z: Początek końca” | „Dopóki nie zgasną gwiazdy”
Siedem lat po apokalipsie
Ostatnie, co pamięta Hubert, to szkolna wycieczka do Paryża i eksplozja szklanej piramidy pod Luwrem. Budzi się w nieprzyjemnym, brudnym domu. Prędko orientuje się, że nie pamięta ostatnich siedmiu lat swojego życia. Kluczowych siedmiu lat, w których na Ziemi doszło do apokalipsy.
Choć niezbyt często sięgam po postapokalipsę, to od kiedy poznałam „Metro 2033”, naprawdę przepadam za tym fantastycznym podgatunkiem. Dlatego spotkanie z Pauliną Hendel postanowiłam zacząć właśnie od jej książki z tego gatunku. „Strażnik” już z daleka wygląda jak rasowe postapo i gdy trafił w moje ręce, szybko się z nim uporałam: to zdecydowanie nie jest ciężka lektura.
Niestety, poza tym, że nie jest ciężka, nie jest też szczególnie dobra. Wprawdzie to dalej książka, która ma szansę spodobać się jakiemuś targetowi, ale na pewno nie zaliczę jej do swoich ulubionych lektur.
Kim jest Hubert?
Zacznijmy od bohatera. Huberta poznajemy jako siedemnastolatka. Następnie autorka serwuje nam przeskok czasowy, po którym nasza postać ma 24 lata. W związku z tym teoretycznie powinniśmy obserwować młodzieńca, który swoje już przeżył, ale… ale nie. Hubert nie pamięta nic z tych ostatnich lat, w związku z czym mentalnie nadal jest nastolatkiem, który irytuje wszystkich wokół. Od innych postaci po samego czytelnika… chyba że ten jest do takiego stanu rzeczy przyzwyczajony. Cóż, ja nie jestem i nie mam zamiaru akceptować tego jako „normalne”.
Jakby tego było mało, Hubert… regularnie mówi sam do siebie. Naprawdę! „Strażnik” napisany jest w trzeciej osobie i Hendel, chyba po prostu, aby jakoś z tego wybrnąć, często wkłada bohaterowi w usta słowa, które mógłby jedynie pomyśleć. Ale nie, Hubert po prostu rozmawia sam ze sobą. To naprawdę często wypada karykaturalnie.
„Strażnik” nie ma dobrego świata przedstawionego
Nie daje rady też sam świat przedstawiony. „Strażnik” wygląda trochę tak, jakby autorka miała ochotę napisać jakieś postapo, ale nie miała pomysłu na to, jak w sensowny sposób mogłoby dojść do katastrofy. Wrzuciła więc do książki wojnę nuklearną, zarazę, jakieś fale niszczące elektronikę, słowiańskie demony…
Ech, tego wszystkiego jest po prostu za dużo. Żadna z tych kwestii nie jest wystarczająco rozwinięta. Wprawdzie autorka próbuje nam wmówić, że te słowiańskie potwory są istotne, ale w praktyce równie dobrze mogłyby to być jakieś zmodyfikowane genetycznie zombie i naprawdę nie zrobiłoby to dla książki żadnej różnicy. A szkoda, bo teoretycznie to właśnie one są głównym tematem „Strażnika”.

Questy z RPG zamiast fabuły
Fabularnie dostajemy questa z gry RPG. Znam sporo tego typu książek fantasy, ale niektóre z nich wypadają przynajmniej uroczo dzięki relacjom między postaciami czy samemu przyjętemu konceptowi. W przypadku „Strażnika” bohaterowie po prostu biegają od punktu do punktu, musząc odhaczać kolejne rzeczy na liście, od czasu do czasu dostając „prywatną sesję” z wymianą zdań i ewentualną drobną dramą. I tyle. To nie jest szczególnie angażująca fabuła.
Przynajmniej szybko się czyta
Muszę jednak oddać Hendel, że „Strażnika” czyta się błyskawicznie. Nie dostajemy zbędnych opisów, nie dostajemy nadmiaru psychologii, a jedynie właśnie wspomniane przeze mnie przed chwilą bieganie od punktu do punktu „po mapie”. To sprawia, że mimo objętości tę książkę można naprawdę szybko pochłonąć.
„Strażnik” to właściwie powieść młodzieżowa. Mamy młodego bohatera, mamy opisane jego dojrzewanie i zauroczenia, dlatego wierzę, że szczególnie młodym osobom albo czytelnikom nieznającym gatunku ta powieść po prostu się spodoba. Bo ona podobać się może, właśnie dzięki lekkości samej treści. Niestety, w żadnym razie nie jest to książka obiektywnie dobra.
Hubert jeszcze przez chwilę stał na progu swojego nowego domu.
„Biedna dziewczyna – pomyślał. – Ile miała lat, kiedy to wszystko się wydarzyło? Dziesięć? Wtedy jeszcze była za mała, żeby docenić wszystkie walory tamtego świata. Ja w jej wieku dostawałem wszystko: drogie sprzęty, markowe ubrania, jeździłem na zagraniczne wycieczki, chodziłem na piwo z kumplami i koleżankami… A ona? Co ma ona? Ciuchy sprzed siedmiu lat i mnóstwo pracy w gospodarstwie. Pewnie od kilku lat nie opuściła granic Święcina, nie ma gdzie poznać fajnego chłopaka ani nowej koleżanki.”
Fragment „Strażnika” Pauliny Hendel

Tytuł: Strażnik
Tytuł serii: Zapomniana księga
Numer tomu: 1
Autor: Paulina Hendel
Liczba stron: 387
Gatunek: post-apokalipsa
Wydanie: Nasza Księgarnia, Warszawa 2014