„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to polskie post-apo, które przeczytałam w 2018 roku. Wówczas całkiem mi się podobało, choć nie uznałam go za powieść bez wad. Jak oceniłam tę książkę Patykiewicza? Sprawdź, czy to może być coś dla Ciebie!

Sprawdź kontynuację: „I wrzucą was w ogień”
Ludzkość zmuszona do mieszkania w górach
Świat się skończył. Skuł go lód, a Lucyfer próbuje przejąć władzę nad ludźmi, krążąc po świecie pod postacią Świetlików. Resztki ludzkości zostały zmuszone do zamieszkania w górach, gdzie tworzą niewielkie osady. W jednej z nich mieszka Kacper, wchodzący w męski wiek chłopak. Gdy jeden z gońców ginie na szlaku, postanawia zająć jego miejsce i wyrusza w podróż.
„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to powieść, która chodziła za mną od dłuższego czasu. W końcu udało mi się z nią zapoznać i mogę spokojnie stwierdzić, że choć nie poczułam się zachwycona lekturą, to po prostu dobra książka.
„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to post-apo w młodzieżowym klimacie
Ta postapokalipsa ma dość młodzieżowy wydźwięk: wiele robi młody bohater, ale nie tylko. Styl Piotr Patykiewicz jest raczej lekki, niezbyt ozdobny, ale typowy dla książek kierowanych do tej grupy wiekowej. No dobrze – ma w sobie może trochę więcej surowości niż zazwyczaj takie dzieła, ale w dalszym ciągu wpisuje się w ten nurt. Niemniej przy tym nie jest powieścią zbyt infantylną czy po prostu głupią: wydaje mi się, że w jej przypadku wiek czytelnika nie ma aż takiego znaczenia. Po prostu młodsze osoby też powinny się w tym świecie bez problemu odnaleźć.
Kacper jest odpowiedzialny, ale nie przerysowany
Naszym głównym bohaterem jest szesnastoletni Kacper. Chłopak jest dość odpowiedzialny, ale jednocześnie nieprzerysowany: widać, że to jeszcze dziecko, które musi sporo się o życiu nauczyć. Nie mam raczej nic przeciwko niemu, ale zabrakło mi innych postaci, do których mogłabym się przywiązać. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” ma w sobie sporo z powieści drogi, a w takich – moim zdaniem – najlepiej sprawdzają się grupy, drużyny, którym możemy kibicować. W przypadku tej powieści Kacper podróżuje sam, a jego towarzysze regularnie się zmieniają i wymieniają. Są zarysowani w sposób dość podstawowy. W książce nie ma żadnej relacji, która byłaby naprawdę ciekawa.

Ten świat przedstawiony jest OK
Pomysł na świat przedstawiony nie jest zły, chociaż skłamałabym, mówiąc, że w pełni mnie „kupił”: wydawał mi się jednak nieco naciągany. Niemniej wplatanie w to wszystkiego kościoła i stworzenie nowej mitologii na pewno jest zaletą powieści.
W samym tekście po prostu czegoś mi brakowało, by mógł mnie zachwycić. Niektóre sceny wydawały się przeciągnięte i niekoniecznie potrzebne, a same sytuacje – naciągane i niemożliwe do realizacji w rzeczywistości. Chyba też za bardzo fabuła kojarzyła mi się z motywem młodego dzieciaka z magiczną mocą, który ma pokonać zło tego świata, bo choć Kacper nadnaturalnych umiejętności nie ma, to jednak wiemy od początku, że mniej więcej taka będzie jego rola. Brakło mi też głębi w jego relacjach z innymi.
„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to jednak ostatecznie całkiem dobra książka. Wydaje mi się, że sprawdzi się najlepiej u w miarę młodego czytelnika, który nie miał jeszcze do czynienia z postapokalipsą. Może to być też dobry start, jeśli chodzi o czytanie rodzimej fantastyki: Piotr Patykiewicz pisze raczej dość bezpiecznie, w sposób zbliżony do tłumaczeń, przez co może uda się ominąć „szok”, który może nastąpić w chwili, gdy sięgamy po kogoś, kto językiem polskim wręcz nadmiernie się bawi.
Błądził po mroźnej sali, dotykał skórzanych grzbietów książek i wyciągał je z półek na chybił-trafił, niezmiennie z tym samym dreszczem zaciekawienia. Zdarzało się, że brakowało wielu stron albo kartki częściowo strawił ogień, ale jemu każdy skrawek zadrukowanego papieru wydawał się tak samo cenny.
Fragment książki „Dopóki nie zgasną gwiazdy”
Poznaj więcej książek post-apo!

Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Tytuł serii: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Numer tomu: 1
Autor: Piotr Patykiewicz
Liczba stron: 400
Gatunek: post-apokalipsa
Wydanie: SQN, Kraków 2015
2 thoughts on “Dopóki nie zgasną gwiazdy: Całkiem, całkiem [recenzja] [archiwum]”