„Odłamki” to przykład kolejnej nietypowej dla mnie książki, jaką testowałam w 2018 roku. To literatura wojenna bośniackiego autora. Jak podobała mi się ta powieść, opowiadająca o konflikcie, o którym wówczas nie miałam żadnej większej wiedzy?

Poznaj więcej książek, będących pamiętnikami.
Ismet przeszedł przez piekło wojny domowej
Jak młody chłopak Ismet przeszedł przez piekło wojny domowej. Po emigracji do Ameryki boryka się z biedą i traumą. Na polecenie psychologa zaczyna pisać dziennik, który ma pomóc mu poradzić sobie z przeszłością.
O wojnie w Bośni i Hercegowinie, która miała miejsce w latach 90. ubiegłego stulecia, nie wiem raczej zbyt wiele: kojarzy mi się z bardzo krwawym konfliktem i wielkimi zniszczeniami, ale nigdy nie wgłębiałam się w jego szczegóły. Dlatego, gdy w moje ręce wpadły „Odłamki” Ismeta Prcicia, byłam zadowolona, że w końcu dowiem się czegoś więcej o tym konflikcie. W trakcie lektury okazało się jednak, że ta książka skupia się zdecydowanie bardziej na samym obrazie wojny niż na jej politycznych aspektach.
„Odłamki” to tytuł, który dobrze oddaje wnętrze książki
Zacznijmy jednak od tytułu. W tym przypadku oddaje on w doskonały sposób wnętrze książki, bo ta jest swoistymi odłamkami z życia alter ego autora, zmieszanymi ze wspomnieniami Mustafy Nalicia, bośniackiego żołnierza. W „Odłamkach” nie mamy jednej, konkretnej linii fabularnej – to dość chaotyczna pozycja, która często przeskakuje w chronologii, skupiając się raczej na pojedynczych scenach niż na historii jako całości.
Właściwie muszę stwierdzić, że coś takiego całkiem do tej pozycji pasuje: w końcu wojna jest chaosem. Mimo to nie jest to książka, w której czytelnik się gubi – całość dość dobrze się ze sobą składa.

To nie jest lekka lektura
Niemniej nie jest to przy tym bardzo lekka lektura. Już sam fakt, że opowiada o wojnie i jest w gruncie rzeczy biografią człowieka, który ją przeżył, sprawia, że klimat „Odłamków” po prostu nie może być radosny. Jeśli wewnątrz znajdziecie humor, to raczej ten czarny. Na dodatek styl autora bywa dość mocno opisowy i niekoniecznie wyważony: to w końcu zapiski jego własnych wspomnień, a nie dzieło autora, który pisze, zastanawiając się, jak sprawić, by całość miała dobry rytm.
Autor skupia się na własnych doświadczeniach
Przy tym, jeśli szukacie książki, która po prostu poinformuje was o tym, co działo się w Bośni i Hercegowinie, to… nie jest to dobra pozycja. To znaczy oczywiście autor częściowo to wyjaśnia, jednak raczej pobieżnie, skupiając się przede wszystkim na własnych doświadczeniach. To w końcu nie jest ani reportaż, ani książka historyczna czy naukowa. To rzecz, po którą można sięgnąć po to, by poczuć wojnę i ból emigranta, a nie coś, co doskonale sprawdzi się jako podręcznik zawierający wszystkie istotne informacje.
Chociaż spotkania z „Odłamkami” absolutnie nie żałuję, myślę, że raczej do nich nie wrócę. Osobiście wolę konkretne historie, a tego typu urywki z życia po prostu w pewnym momencie mają zwyczaj zaczynać mnie irytować. Niemniej to naprawdę dobry debiut, zwłaszcza jeśli szukacie czegoś o takiej tematyce, i w takim przypadku warto zainteresować się tą lekturą.
Wszyscy pochodziliśmy z tego samego miasteczka, ale uciekaliśmy z trzech zupełnie różnych krajów. Bego uciekał z Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Irfan uciekał z Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Ja natomiast – z nowo utworzonego, niezależnego państwa Bośni i Hercegowiny. To coś mówiło o Bałkanach. Reżimy się zmieniają, ale nie trwają długo i po jakimś czasie ludzie chcą uciekać.
Fragment „Odłamków” Ismeta Prcicia

Tytuł: Odłamki
Autor: Ismet Precic
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Liczba stron: 432
Gatunek: autobiografia, literatura wojenna
Wydanie: SQN, Kraków 2015