Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Piąta pora roku: Katastrofa czai się za rogiem [recenzja] [archiwum]

Posted on 13 grudnia, 2017

„Piąta pora roku” to niezwykła powieść i uważam tak nawet w 2026 roku, prawie 9 lat od momentu, w którym się z nią zapoznałam. To science fantasy przedstawia niezwykły świat, z ciekawym systemem magicznym i porusza wiele istotnych tematów. Jak pisałam o tej powieści w 2017 roku?

Spis treści:

Toggle
  • Ziemia jest wrogiem ludzkości
  • Czym jest „Piąta pora roku”?
  • Ruchy tektoniczne jako system magiczny
  • Samotność, odrzucenie przez społeczność, ekologia i inne
  • „Piąta pora roku” to historia trzech kobiet
  • Jemisin używa barwnego języka
  • Dynamicznie poprowadzona historia
Piąta pora roku

Ziemia jest wrogiem ludzkości

Zbliża się Piąta Pora Roku. Koniec jest coraz bliżej. W Bezruchu to sama Ziemia jest największym wrogiem ludzkości. Gdy mąż Essun zabija jedno z ich dzieci i porywa drugie, kobieta, mimo niesprzyjających warunków, podąża za nim, próbując odnaleźć swoją córkę.

Dawno nie czytałam powieści high fantasy, która nie byłaby pisana z myślą o młodzieży. Dlatego po przeczytaniu „Piątej pory roku” Jemisin mogę bez wahania powiedzieć: tęskniłam.

Czym jest „Piąta pora roku”?

Czym jednak jest ta książka? Dla mnie ta powieść to przede wszystkim high fantasy (przez odrębny od naszego świat). Jednak niezupełnie czyste: autorka postanowiła pomieszać ten właśnie gatunek z postapokalipsą, zwykle typową dla science fiction. Nie będę kłamać: to połączenie wyszło jej bardzo dobrze, chociaż powtórzę raz jeszcze: to przede wszystkim high fantasy. Tyle że z akcją w świecie, w którym widmo katastrofy spowodowanej ruchami płyt tektonicznych cały czas czai się w ludzkiej świadomości.

Ruchy tektoniczne jako system magiczny

No właśnie… to te ruchy tektoniczne są bazą świata Jemisin. Bez nich ta powieść by nie istniała. To przede wszystkim ten pomysł sprawia, że ta książka jest aż tak dobra. Osobiście nie znam żadnej innej książki, w której całość opierałaby się na tej dość wąskiej tematyce. Bo w świecie Bezruchu nawet magia dopasowana jest do tego, co dzieje się z tym uniwersum. Dzięki temu całość jest spójna i ciekawa: w końcu nie potrzebujemy dziesięciu rodzajów magów, by wszystko dobrze grało. Wystarczy jeden, a dobrze opisany, na co Jemisin jest dowodem.

Piąta pora roku

Samotność, odrzucenie przez społeczność, ekologia i inne

Na dodatek autorka w swojej powieści porusza dość trudne tematy. Bo znajdziemy tu zarówno problemy związane z odrzuceniem przez społeczność „innych” ludzi, homoseksualizmem, samotnością, wątek związany z ekologią, jak i wątek związany z bólem matki po utracie dziecka. W „Piątej porze roku” wyraźnie widać poglądy Jemisin, choć jednocześnie jakoś szczególnie się nie narzucają: po prostu są częścią tego świata… i tyle. Jedyny epizod, w którym przekazywanie swoich poglądów autorce nie wyszło, to – moim zdaniem – pokazanie transwestyty. Po prostu pojawiło się to tak nagle, bez jakichkolwiek zapowiedzi, że wywołało u mnie i zaskoczenie, i odrzucenie jednocześnie. Na szczęście w nieszczęściu ten temat pojawia się chyba tylko w dwóch akapitach, więc mogę po prostu udawać, że tego tam nie było…

„Piąta pora roku” to historia trzech kobiet

Czytając, obserwujemy historię trzech kobiet, a właściwie jednej dziewczynki i dwóch kobiet. Najstarsza, Essun, to matka, która próbuje znaleźć swojego męża i córkę. Kobieta doświadczona przez życie, która po prostu przeżywa niewyobrażalne cierpienie po śmierci syna. Wątek młodszej, bo około dwudziestoletniej, Sjen jest chyba najbardziej przygodowy. Mamy bohaterkę, która podróżuje razem z nielubianym przez siebie, choć potężnym, Alabastrem, by wykonać zlecone zadanie. To całkiem przyjemny wątek, a relacja tych dwóch postaci wypada naprawdę dobrze.

Trzecia historia to historia dziewczynki, Damai, która posiada niezwykłą moc i zostaje zabrana do miejsca, w którym zostanie nauczona, jak jej używać. Tu z kolei mamy ciekawą relację z jej Stróżem, swoistym opiekunem, z jednej strony pilnującym, by nic się jej nie stało, z drugiej – strzegącym jej, by nie zrobiła krzywdy innym.

Dzięki obserwacji trzech zupełnie innych historii mamy okazję poznać świat przedstawiony na różnych płaszczyznach. Jednocześnie wszystkie trzy w zgrabny sposób się łączą, choć tego, jak to się stanie, sama domyśliłam się dość szybko. Niemniej nie przeszkadzało mi to w czerpaniu radości z lektury.

Jemisin używa barwnego języka

Jemisin pisze bardzo barwnie i ciekawie, dobrze ważąc słowa: tekst czyta się szybko, ale jednocześnie nie jest lakoniczny. Na dodatek w przypadku jednej z bohaterek autorka zastosowała ciekawą narrację, która po prostu wzbudza zainteresowanie. Muszę dodać, że tłumaczem jest Jakub Małecki, czyli pisarz, a co za tym idzie – osoba, która sama też dobrze operuje słowem, co niewątpliwie dobrze wpłynęło na jakość treści.

Chociaż… używanie słowa „lejce” zamiast „wodze” zawsze mnie nieco irytuje, a to akurat miało tu miejsce. Ale to w końcu nie jest powieść jeździecka. Poza tym warto sobie uświadomić, jaki jest angielski tytuł, bo, bądź co bądź, lepiej oddaje on istotę rzeczy. Niemniej polski też nie jest zły; po prostu angielskie słowo „season” ma nieco więcej znaczeń niż nasze „sezon” czy „pora roku”.

Dynamicznie poprowadzona historia

Historia poprowadzona jest zgrabnie i dynamicznie: w „Piątej porze roku” nic się nie rozwleka i wszystko utrzymane jest w dobrym klimacie. Jednak muszę nieco ostrzec osoby, które nie lubią czuć się zagubione podczas lektury: przez pierwsze kilka lub kilkanaście stron osobiście sama nie do końca wiedziałam, o co w tym wszystkim chodzi. Na całe szczęście z czasem wszystko staje się jasne, a jeśli nie, z tyłu książki możemy znaleźć dwa dodatki, które wyjaśnią nam podstawowe zasady rządzące światem Bezruchu.

„Piąta pora roku” to bardzo dobra fantastyka, która jednocześnie sprawia frajdę podczas czytania, jak i porusza trudne tematy, dzięki czemu nie jest zupełnie pustą lekturą. Zadziwia oryginalnością swoich pomysłów i kreuje bohaterów, których chyba nie da się nie lubić. Nie dziwię się, że zdobyła Nagrodę Hugo, i nie mogę się doczekać sięgnięcia po kolejny tom, który już czeka na swoją kolej.


– Czy Stróż to nazwisko użytkowe?

– Tak, pochodzi od kasty Stróżów – mężczyzna cedzi każde słowo, a policzki mu różowieją. – W normalnych warunkach wspólnoty nie mają z nas wiele pożytku.

Damaya marszczy czoło, zdezorientowana.

– To znaczy, że kiedy Sezon się kończy, po prostu was wykopują? Ale…

Z różnych opowieści o Stróżach wie, że to świetni wojownicy i myśliwi, a czasami – często – również zabójcy. Wspólnoty potrzebują takich ludzi w trudnych czasach.

Shaffa wzrusza ramionami i odchodzi kawałek, aby usiąść na belce starego siana.

Fragment „Piątej pory roku” Nory K. Jemisin


Poznaj więcej książek postapokaliptycznych, takich jak „Metro 2033” czy „Wodny nóż”.


Piąta pora roku

Tytuł: Piąta pora roku

Tytuł serii: Pęknięta Ziemia

Numer tomu: 1

Autor: Nora K. Jemisin

Tłumaczenie: Jakub Małecki

Liczba stron: 440

Gatunek: high fantasy, post-apokalipsa

Wydanie: Wydawnictwo SQN, Kraków 2016

3 thoughts on “Piąta pora roku: Katastrofa czai się za rogiem [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Wrota obelisków: Szukając dziecka Ojca Ziemi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Prawdodziejka: W świecie pełnym dziwnych nazw [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme