Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Jakim rodzajem horroru są „Potwory północnoamerykańskich jezior” Nathana Ballingurda? [recenzja]

Opublikowano 5 września, 2026

Ten zbiór opowiadań doczekał się nominacji do wielu ważnych dla fantastyki nagród. „Potwory północnoamerykańskich jezior” to dziesięć tekstów, które jednak łączy kilka cech. Jakich? Sprawdź, czy te opowiadania grozy będą czymś, co zmrozi Ci krew w żyłach i dowiedz się, czemu moim zdaniem autor nie radzi sobie z relacjami postaci. 

Spis treści:

Toggle
  • Próbuje lepiej poznać horror
  • „Potwory północnoamerykańskich jezior” – lista opowiadań
  • Takiego rodzaju horroru nie lubię
  • Opowiadania skonstruowane niczym proza H. P. Lovecrafta
  • Nie wierzę w to, jak Ballingurd przedstawia relacje (i kobiety) [Spoilery]
  • Mimo wszystko, to sprawnie napisane opowiadania
  • Jak wydane są „Potwory północnoamerykańskich jezior”?
  • Czy warto poznać „Potwory północnoamerykańskich jezior”?
Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczna okładka

Sprawdź też recenzje innych horrorów: „Franeknstein” | „Zew Cthulhu” | „Letnia noc”


Próbuje lepiej poznać horror

Bezustannie czuje, że horror jest moją piętą Achillesową, jeśli chodzi o znajomość fantastyki, dlatego też co jakiś czas daje mu szansę. A ponieważ nie znam się aż tak na tej niszy, to próbuje ufać wydawcom. Dlatego w moje ręce trafiły „Potwory północnoamerykańskich jezior” Nathana Ballingurda, wydane w ramach horrorowej serii od wydawnictwa Mag.

„Potwory północnoamerykańskich jezior” – lista opowiadań

Ta książka to zbiór dziesięciu opowiadań, który był nominowany do World Fantasy Award, British Fantasy Award i Bram Stoker Award. Wewnątrz można znaleźć teksty:

  • „Idziesz, dokąd cię poniesie”,
  • „Dziki Akr”,
  • „S.S.”,
  • „Lodowa szczelina”,
  • „Potwory z niebios”,
  • „Wybielony słońce”,
  • „Potwory północnoamerykańskich jezior”,
  • „Stacja pośrednia”,
  • „Dobry mąż”.

I choć w teorii przy takiej liczbie tekstów któryś powinien przypaść mi do gustu to po lekturze całego zbioru mam poczucie, że wrażliwość i spojrzenie na horror w wykonaniu tego twórcy po prostu nie jest dla mnie.

Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczny grzbiet

Takiego rodzaju horroru nie lubię

Jest taki rodzaj fantastycznej literatury grozy za którą nie przepadam. Zazwyczaj są to teksty pisane przez mężczyzn (choć nie zawsze), które chyba można określić mianem mainstreamowego horroru. To historie raczej obyczajowe, skupione zazwyczaj na męskim bohaterze, opowiadające o smutkach i trudach życia. Jednocześnie do tych smutków i trudów wkrada się zło, sprawiające, że życie jest jeszcze bardziej smutne i mroczne.

Niestety, „Potwory północnoamerykańskich jezior” są dokładnie takim rodzajem horroru. Na dodatek mamy tu doczynienia z opowiadaniami, co oznacza, że to często naprawdę bardzo krótkie teksty, nie pozwalające wgłębić się w świat przedstawiony czy związać się z bohaterami. W efekcie te dziesięć tekstów to nie są opowiadania, które zapadną mi w pamięć na dłużej. Wręcz przeciwnie, będąc kilka tygodni po lekturze mam już poczucie, że zapominam, o co w tych historiach chodziło.

Opowiadania skonstruowane niczym proza H. P. Lovecrafta

To jednak jeszcze nie wszystko. Konstrukcja opowiadań Ballingurda jest do siebie wzajemnie bardzo podobna. Przypomina mi ona prozę H. P. Lovecrafta. Autor nie zawsze pokazuje czyhające na bohaterów zło; czasem pozostawia je w zawieszeniu. Niektóre z tych tekstów nawet niekoniecznie można wprost nazwać fantastyką. Czytelnik DOMYŚLA SIĘ istnienia potwora, ale niekoniecznie go WIDZI. 

To teksty, które nie mają puenty, urwane, gdzieś zawieszone w przestrzeni, pomiędzy światem normalnym, a tym z elementami fantastycznymi. I to kolejny powód, przez który te historie nie są czymś, co zapamiętam. Przez takie zawieszenie brakuje im wyrazistości. Nie mają też co do zasady innych, konkretnych podsumowań czy rozwiązań problemów bohaterów, które w jakiś sposób mogłyby zapaść mi w pamięć. 

Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczna strona tytułowa

Nie wierzę w to, jak Ballingurd przedstawia relacje (i kobiety) [Spoilery]

Kolejnym aspektem, który sprawia, że „Potwory północnoamerykańskich jezior” raczej nie wzbudzają we mnie pozytywnych emocji jest poczucie, że autor nie do końca radzi sobie z przedstawieniem relacji pomiędzy bohaterami, a zwłaszcza, że jest to pisarz, który po prostu nie rozumie kobiet.

To widać już w pierwszym opowiadaniu, „Idziesz, dokąd cię poniesie”. Główna bohaterka tego tekstu jest samotną matką. Jej córka, Gwen, doznała od swojego ojca, a byłego partnera Toni, krzywdy i z tego powodu panikuję na widok mężczyzn. Toni zaś pracuje za barem, ledwo wiążąc koniec z końcem. Pewnego dnia bar odwiedza mężczyzna i zaczyna z nią rozmowę. Dowiadujemy się, że nieznajomy pozbawił kogoś życia i ukrał mu samochód, ale również: że owy zamordowany miał jeszcze straszniejszą tajemnicę, której przybysz nie chce wyjawić.

Toni zaprasza tego człowieka do siebie do domu i pozwala mu spędzać czas ze swoją córką. Następnie mężczyzna przedstawia tajemnicę prawnego właściciela samochodu i pokazuje jej spreparowane ludzkie skóry, pozwalające na zmianę wyglądu. Para spędza upojnie noc, następnego dnia się rozstają. Toni zabiera Gwen na wycieczkę i wyjeżdża. Zatrzymują się na jakimś parkingu. Matka zostawia córkę i odjeżdża. 

Być może źle zrozumiałam to opowiadanie i jest w nim głębsze dno. Ja jednak nie widzę sensu w zachowaniu Toni. Bohaterka owszem, jest zmęczona samotnym macierzyństwem, ale jest też przedstawiana jako taka, która kocha swoją córkę. Dlatego o ile byłam w stanie zawiesić niewiarę do momentu, w którym protatonistka zaprasza obcego mężczyznę do domu, tak nie wierzę w to, by mogła ona zostawić swoją córkę na pastwę losu. 

Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczne wnętrze i ułożenie tekstu

Mimo wszystko, to sprawnie napisane opowiadania

„Potwory północnoamerykańskich jezior” to opowiadania, które są napisane sprawnie warsztatowo. Widzę, że ten autor ma umiejętność pisania klarownie. Jednocześnie tworzy raczej oszczędne, „mroczne” zdania, które mają budować odpowiedni klimat, jednak nie jest to mój ulubony sposób budowania narracji. Odnoszę też wrażenie, że autor próbuje poruszać trudniejsze społecznoe tematy, czasem bardzo wrażliwe, aby wzbudzić w czytelniku pewien rodzaj szoku. Ale jak już wspomniałam wcześniej, mam też poczucie, że po prostu brakuje mu pewnej wrażliwości i zrozumienia psychologii drugiej osoby, aby mógł zrobić to naprawdę dobrze.

Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczny tył książki

Jak wydane są „Potwory północnoamerykańskich jezior”?

„Potwory północnoamerykańskich jezior” to krótka książka: ma poniżej 200 stron. Design jej okładki nawiązuje do innych książek z horrorowej serii maga, przez co razem wyglądają one dobrze na półce. Zbiór opowiadań ma twardą oprawę i posiada wstążkę, ale jest książką klejoną. Kartki wewnątrz są żółte, a tekst raczej przeciętnej wielkości, typowej dla pozycji od wydawnictwa Mag. Zbiór nie posiada dodatkowych wyklejek, ilustracji czy ozdobników.

Potwory północnoamerykańskich jezior - książka leży na blacie, widoczne łączenie kartek z grzbietem

Czy warto poznać „Potwory północnoamerykańskich jezior”?

Dobrze wiem, że nie jestem typowym odbiorcą i targetem tego typu książek. Dlatego wydaje mi się, że „Potwory północnoamerykańskich jezior” mogą sprawdzić się miłośnikom typowego horroru, np. czytelnikom Stephena Kinga. Jeśli jesteś osobą, która czyta popularny horror i dobrze się przy nim bawi, wydaje mi się, że temu zbiorkowi można dać szansę, bo jak już wspominałam, to nie są obiektywnie patrząc zupełnie złe teksty. Jednocześnie nie da się ukryć: nie będzie to książka dla każdego, a mnie zdecydowanie nie zachwyciła.


Tytuł: Potwory północnoamerykańskich jezior

Autor: Nathan Ballingrud

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch

Liczba stron: 190

Gatunek: horror, zbiór opowiadań

Wydanie: Wydawnictwo Mag, 2023

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: horror, literatura amerykańska, Wydawnictwo Mag, zbiór opowiadań

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Jakim rodzajem horroru są „Potwory północnoamerykańskich jezior” Nathana Ballingurda? [recenzja]
  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme