Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Toń: trzy panny Stern w magicznym Wrocławiu [recenzja] [archiwum]

Posted on 15 marca, 2021

„Toń” to powieść Marty Kisiel, którą przeczytałam w 2021 roku. Jednocześnie był to mój powrót do „Trylogii wrocławskiej”, ponieważ już w 2019 roku przeczytałam inny tom z cyklu. Jak odebrałam tę powieść i czy fani urban fantasy powinni zwrócić na nią uwagę? Sprawdź!

Spis treści:

Toggle
  • Oż te dziwne zasady…
  • Sięgnęłam po „Toń” w poszukiwaniu czegoś lekkiego
  • Ta powieść jest zdecydowanie lepsza!
  • „Toń” ma ciekawie wykreowane postacie
  • Trudne tematy mimo lekkiego tonu
  • Wrocławskie urban fantasy i powieść „akurat”
Toń Marty Kisiel - książka lezy na blacie w otoczeniu ozdób - ilustracje do recenzji wrocławskiego urban fantasy

Sprawdź recenzje innych tomów „Cyklu Wrocławskiego”: „Nomen omen”  | „Płacz”


Oż te dziwne zasady…

Justyna wraca do rodzinnego mieszkania we Wrocławiu, w którym mieszkają jej siostra Eleonora oraz zdziwaczała ciotka Klara. Z miejsca przypomina sobie, dlaczego stamtąd uciekła: te niedorzeczne reguły! Przecież zakaz zapraszania i wpuszczania kogokolwiek do domu pozbawiony jest najmniejszego sensu. Gdy więc pod drzwiami zjawia się tajemniczy mężczyzna, dziewczyna po prostu otwiera mu drzwi, nieświadomie uchylając wrót do poznania skomplikowanej przeszłości własnej rodziny.

Sięgnęłam po „Toń” w poszukiwaniu czegoś lekkiego

Po kilku trudniejszych pozycjach, których lektura bywała po prostu męcząca, musiałam sięgnąć po coś lżejszego i przyjemniejszego – tak dla własnego psychicznego komfortu. A ponieważ twórczość Marty Kisiel stanowi w tej kwestii niezawodną gwarancję, mój wybór padł na „Toń” – niezbyt obszerną powieść należącą do cyklu, od którego zaczynałam swoją przygodę z twórczością tej autorki.

Na wstępie warto zresztą chronologicznie uporządkować tę serię. W serwisie Lubimyczytać.pl książka „Nomen omen” figuruje jako tom drugi, z kolei „Toń” otwiera cykl jako część pierwsza*. Jednak biorąc pod uwagę daty wydania, kolejność okazuje się odwrotna – i w taki właśnie sposób miałam okazję te powieści poznać. Z perspektywy czasu bardzo się z tego cieszę i sama polecałabym taki układ. Choć fabuła nie stanowi bezpośredniej kontynuacji, czytając najpierw „Toń”, można odebrać sobie kilka sporych zaskoczeń podczas lektury „Nomen omen”.

Ta powieść jest zdecydowanie lepsza!

Muszę wyraźnie zaznaczyć, że „Toń” jest pozycją zdecydowanie lepszą. Poważniejszą i mocniej skupioną na ukazaniu bardzo ludzkiej historii, choć przebranej w fantastyczny kostium i okraszonej charakterystycznym humorem Marty Kisiel. Powieść nie jest wprawdzie pozbawiona pewnych zgrzytyów – rozmowy bohaterów bywają momentami aż nadto potoczne, co potrafiło wybić mnie z rytmu. Narracja bywa też rwana; autorka często przerywa akcję, by powrócić do niej po kilku stronach i w ten sposób stopniowo budować napięcie. Zazwyczaj ten zabieg działa, ale nie zawsze – w paru momentach po prostu zgubiłam wątek.

„Toń” ma ciekawie wykreowane postacie

Poza tym jestem jednak mile zaskoczona tym, jak dobrze na nieco ponad 300 stronach udało się wykreować bohaterów. Owszem, bazują oni na pewnych schematach (które Kisiel zresztą umiejętnie łamie), ale każdy z nich posiada wyraziste wady i zalety. Dzięki temu wypadają niezwykle autentycznie, a relacje między nimi tętnią życiem. Szalona Justyna, poukładana Eleonora oraz starająca się nad nimi zapanować Klara świetnie się uzupełniają, choć postacie drugoplanowe wypadają chyba jeszcze ciekawiej.

Toń Marty Kisiel - otwarta  książka lezy na blacie w otoczeniu ozdób - ilustracje do recenzji wrocławskiego urban fantasy

Trudne tematy mimo lekkiego tonu

Mimo lekkiego tonu całości, pisarka podjęła naprawdę wymagającą tematykę. Dzieje rodziny Stern nie należą do prostych, dostajemy tu więc całkiem sposobność do analizowania i rozgrzebywania przeszłości. Nie jest to co prawda poziom skomplikowanych psychoanaliz, ale „Toń” radzi sobie z tym motywem zaskakująco sprawnie. Przyznaję – nie spodziewałam się tego.

Jedynym elementem, którego nieco mi brakowało, było mocniejsze rozbudowanie niektórych relacji. Choć poprowadzono je poprawnie, to zwłaszcza w przypadku bohaterów z drugiego planu aż prosiłoby się o pogłębienie więzi. Z drugiej strony, jak na tak niewielką objętość i spore nagromadzenie wątków, całość prezentuje się doprawdy udanie.

Wrocławskie urban fantasy i powieść „akurat”

Świat przedstawiony w „Toni” nasunął mi pewną refleksję: polscy autorzy urban fantasy po prostu kochają Wrocław i zdają się myśleć o tym mieście w bardzo podobny sposób. Wizja wykreowana przez Martę Kisiel nie jest specjalnie skomplikowana i opiera się na prostych, dobrze znanych motywach. Autorka nie odkrywa Ameryki i korzysta z utartych schematów, ale nie mam jej tego za złe. Książka doskonale spełnia swoją funkcję rozrywkową, a historia głównych bohaterki stanowi wystarczający fundament dla całej opowieści.

W trakcie czytania przyszła mi do głowy jedna myśl: „Toń” to powieść z kategorii „akurat”. Akurat na początek przygody z gatunkiem. Akurat na odprężenie po ciężkim dniu. Akurat na poprawę humoru i skłonienie do lekkiej refleksji nad własną rodziną. Nie jest to dzieło wybitne ani przełomowe, ale… czasem to w zupełności wystarcza. Wbrew pozorom na rynku wcale nie ma tak wielu lekkich pozycji, które trzymałyby jednocześnie satysfakcjonujący poziom literacki.


*W 2026 roku sytuacja uległa zmianie; „Toń” to drugi tom cyklu.


Toń Marty Kisiel - okładka przedstawia twarz młodej kobiety która wynurza się z wody (pionowo) - ilustracje do recenzji wrocławskiego urban fantasy

Tytuł: Toń

Tytuł serii: Cykl Wrocławski

Numer tomu: 2

Autor: Marta Kisiel

Liczba stron: 2018

Gatunek: urban fantasy

Wydanie: Uroboros, Warszawa 2018

2 thoughts on “Toń: trzy panny Stern w magicznym Wrocławiu [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Nomen omen: Na dwoje babka wróżyła [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Płacz: trzeci tom, który nie był do końca potrzebny [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja]
  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Prorok: zwieńczenie trylogii high fantasy w arabskich klimatach [recenzja] [archiwum]
  • Prochy Babilonu: wojna o wpływy w Układzie [recenzja] [archiwum]
  • Płacz: trzeci tom, który nie był do końca potrzebny [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme