„Kwiaty dla Algernona” to książka wydana w ramach serii wydawniczej Wehikuł Czasu. Udało mi się ją poznać w 2021 roku. Jak ją wówczas odebrałam? Sprawdź recenzję tego SF, którego historia rozpoczyna się jeszcze w latach 50. XX wieku. Czy ta powieść przetrwała próbę czasu?

Sprawdź też recenzję powieści SF „Człowiek do przeróbki”
Charlie chce być taki, jak inni
Charlie idzie przez życie z jednym marzeniem. Chce być mądry, taki jak inni ludzie. Ma już trzydzieści dwa lata, a i tak ledwo potrafi pisać, zaś w pracy powierzane są mu jedynie najprostsze zadania. Grupa naukowców jest jednak przekonana, że za pomocą zabiegu będzie w stanie podwyższyć iloraz inteligencji mężczyzny, tak samo, jak udało im się to z myszą o imieniu Algernon.
„Kwiaty dla Algernona” zaczynały jako opowiadanie
„Kwiaty dla Algernona” Daniela Keyesa powstały w 1958 roku jako opowiadanie, a gdy tekst wygrał nagrodę Hugo, autor rozciągnął trochę historię, przerabiając ją na powieść. I tak w 1966 roku pojawiła się na rynku książka, której udało się zdobyć nagrodę Nebula. To klasyka fantastyki naukowej. Aktualny wydawca – Dom Wydawniczy Rebis – pisze o tej książce jako o powieści ponadczasowej. Co prawda sama z takimi stwierdzeniami nie zawsze się zgadzam, ale… w tym przypadku jak najbardziej tak.
Gdybym była w nastoletnim wieku, oprawa graficzna tej książki bez wątpienia by mnie odstraszyła. Może i słusznie, bo choć nie jest to powieść trudna w przyswojeniu, to porusza dość trudny temat. Mimo to warto chyba zaznaczyć, że w tym przypadku „fantastyka naukowa” nie oznacza ogromnej ilości wynalazków, tez naukowych czy czegoś podobnego. „Kwiaty dla Algernona” to doskonały przykład soft science fiction. Poza eksperymentami mającymi na celu zwiększenie inteligencji obiektu nie ma tu żadnych innych zmian w stosunku do współczesnego dla autora świata.
Dzięki temu ta powieść dobrze się starzeje!
Chyba między innymi to sprawia, że ta powieść tak dobrze się starzeje. Bo tak naprawdę… w niej nie ma co się zestarzeć. Szczególnie że kwestia tego, w jaki sposób doszło do zwiększenia inteligencji bohatera, nie ma znaczenia. W przypadku tej powieści kluczowe jest raczej to, co dzieje się z Charliem. To, jak on odbiera zmiany, jak analizuje podejście ludzi do niego, w jaki sposób sam się zmienia. Fantastyka naukowa jest w tym przypadku jedynie drobną pomocą dla autora, dzięki której ten może opowiedzieć dramat psychologiczny, rozgrywający się w hipotetycznie możliwej sytuacji.

To niezwykle wrażliwa powieść SF
Odbieram „Kwiaty dla Algernona” jako książkę niezwykle wrażliwą. Tak, tak, ponownie – okładka najnowszego polskiego wydania wcale tego nie sugeruje. Ale bez wątpienia ta powieść jest opowieścią z pewnym morałem, nauką. Zmusza do zastanowienia się nad tym, jak traktujemy osoby słabsze od nas samych, pozornie głupie, jak i te, które są od nas znacznie inteligentniejsze. Jak patrzymy na takich ludzi, co o nich myślimy? Czy są dla nas ludźmi, bogami, a może niewartymi uwagi zwierzętami?
Do tego ostatniego trudno się przed sobą przyznać, ale czy tak czasem nie jest? Powieść Keyesa to też analiza tego, co będzie z nami „potem” – czy gdy się zestarzejemy albo ciężko zachorujemy, to czy inni będą traktować nas z wystarczającym szacunkiem? To nie są łatwe tematy, ale właśnie dzięki takim książkom jak „Kwiaty dla Algernona” czytelnik dostaje szansę, aby we (w miarę) bezbolesny sposób zastanowić się nad sobą i swoim życiem.
„Kwiaty dla Algernona” dobrze sie czyta
Bo nie da się ukryć, że ta książka mimo wszystko pozostaje też dobra po prostu pod kątem „czytelniczym”. Mimo mijających lat jest intrygująca, ciekawi i sprawia, że po prostu chce się ją czytać dalej. Nie warto się jednak w jej przypadku spodziewać niezwykłych zwrotów akcji. Nie o nie w tej opowieści chodzi i choć dzieje się tu wiele, a tekst ma dobre tempo, to jednak „Kwiaty dla Algernona” mają tylko jedno możliwe zakończenie.
Niektórych ta książka wzrusza albo porusza w szczególnie gwałtowny sposób. W moim przypadku tak nie było: w trakcie lektury zachowałam stoicki spokój. To jednak nie oznacza, że uważam tę książkę za kiepską. Przeciwnie. „Kwiaty dla Algernona” to kawał świetnego science fiction. Na dodatek przez to, jak mało fantastyki w tej fantastyce jest, może nadać się świetnie także jako lektura dla osób niekoniecznie związanych z tym gatunkiem, a ceniących sobie wrażliwe społeczne treści.

Tytuł: Kwiaty dla Algernona
Autor: Daniel Keyes
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Liczba stron: 298
Gatunek: fantastyka naukowa
Wydanie: Rebis, 2019