Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

It Ends With Us: to jakaś taka dziwna baja [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 6 lipca, 2023

„It ends with us” było moim kolejnym spotkaniem z bardzo popularną literaturą, niekoniecznie tą fantastyczną. To zekranizowana powieść, która wywołała wokół siebie dużo zamieszania. I chyba nie bez powodu. Sprawdź recenzję!

Spis treści:

Toggle
  • Lilly i jej romans w Bostonie
  • „It ends with us” to coś, czego się nie spodziewałam
  • Poruszanie tych tematów jest ważne, ale…
  • Ten kontrast wywołuje dysonans
It Ends With Us mockup czytnik

Sprawdź więcej recenzji literatury obyczajowej: „11 papierowych serc” | „Pałac kobiet”  | „Pies, który nas odnalazł” 


Lilly i jej romans w Bostonie

Lilly jako nastolatka zakochała się w bezdomnym chłopaku. Ich drogi jednak się rozeszły. Młoda kobieta wyprowadziła się do Bostonu. Tam poznaje przystojnego przyszłego neurochirurga, który zdecydowanie nie jest mężczyzną dla niej, ale coś ją do niego ciągnie…

„It ends with us” to coś, czego się nie spodziewałam

Myślałam, że będę mieć z tą książką problem. I mam, ale kompletnie inny, niż przypuszczałam.

Dotychczas znałam Colleen Hoover wyłącznie z „Confess”, z którego obecnie niewiele pamiętam poza tym, że był to lekki romans, z jakimś tam problemem w tle, dzieckiem i malarstwem. I w gruncie rzeczy mniej więcej tyle spodziewałam się po „It ends with us”, z tym że od tamtego czasu nasłuchałam się o tym, jak problematyczną autorką jest Hoover.

Zaczynając czytanie, faktycznie wydawało mi się, że to po prostu zwykły, niezbyt mądry romans, więc nie poczułam szczególnego zdziwienia. Z czasem jednak okazało się, że w tej książce Hoover postanowiła umieścić tyle problemów rodzinnych, czy związkowych ile się da: mamy tu (spoilery) dziecko, które zabiło swojego rok starszego brata, bezdomność, przemoc w rodzinie, problemy z panowaniem nad emocjami, gwałt itd.

Poruszanie tych tematów jest ważne, ale…

Poruszanie tych wszystkich kwestii w kulturze i edukowanie na ich temat jest niezmiernie ważne. I ogólny wydźwięk książki wydaje mi się ogółem „zdrowy”. Nie jestem psychologiem i nie czuje się w pełni pewnie, mówiąc na ten temat, ale ostatecznie finał rozwiązuje sprawę tak, jak powinna być rozwiązana (na moją wiedzę). ALE. No właśnie, jest ale.

Gdy książka ma poruszać trudne społecznie tematy i faktycznie edukować, moim zdaniem jej ogólny ton i konstrukcja powinny być odpowiednie. A tego tu nie widzę. Ta historia naprawdę zaczyna się jak głupawy romans. Mamy bogatą dziewczynę, która trafia na bogatego faceta, który niby chce się z nią tylko przespać, więc ona z nim nie może być w związku (chociaż chciałaby).

Potem Lily otwiera kwiaciarnie, ponieważ lubi robić w ogródku (to ma tyle wspólnego z prowadzeniem kwiaciarni, że hoho), jednak są w związku, chociaż on zachowuje się, cóż, trochę idiotyczne. W międzyczasie trafia do ogółem jeszcze bogatszego środowiska i mamy taką baję, z której człowiek chce się bardziej śmiać, niż traktować to poważnie. A potem dostajemy w twarz problemami. I to, nie że jednym, sensownie rozpisanym, a wszystkimi, które chyba autorce przyszły na myśl. 

Ten kontrast wywołuje dysonans

Ostatecznie więc kontrast pomiędzy głupim, bajkowym początkiem, a poważniejszym końcem wywołuje taki dysonans, że wręcz bawi, a sama książka przypomina wyciskacz emocji, a nie faktyczną analizę problemu.

By nie było, nie mam nic przeciwko historii „od baśni do realnego horroru”. Po prostu w wykonaniu Hoover to nie jest klimatyczna, słodka baśń. To naprawdę głupi start, pisany wręcz na kolanie, z którego nie da się czasem nie zaśmiać. 

Ogólnie nie wiem, czy polecam. Mam poczucie, że nie jestem w stanie w pełni kompetentnie ocenić tej książki, bo trochę brakuje mi wiedzy z zakresu psychologii, by to dobrze rozłożyć na części pierwsze. Ale coś mi tutaj jednak śmierdzi.


It Ends With Us okładka

Tytuł: It Ends With Us

Autor: Colleen Hoover

Tłumaczenie: Anna Gralak

Liczba stron: 352

Gatunek: powieść obyczajowa

Wydanie: Otwarte, 2017

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Colleen Hoover, literatura amerykańska, literatura obyczajowa, Wydawnictwo Otwarte

1 thought on “It Ends With Us: to jakaś taka dziwna baja [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: For sure not you: naiwna baśń o trudnych tematach [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Fantasy z wielogłosową narracją. „Włócznia rozcina wodę” Jimeneza [recenzja]
  • Nowa okładka „Czarodziejskiego statku” Robin Hobb ujawniona [zapowiedź]
  • Nagroda Zajdla 2026: znamy laureatów kolejnej edycji
  • „Wojna makowa” w limitowanym wydaniu już w październiku! [zapowiedź]
  • Znamy laureatów Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego za 2025 rok

Alternatywna historia Anna Kańtoch dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme