Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

The Love Hypothesis: jakie to było zaskakująco miłe! [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 12 lipca, 2023

„The Love Hypothesis” to książka, która miała u mnie doskonały timing. Przczytałam ją dwa razy w 24 godziny, bo akurat czegoś takiego potrzebowałam. Dlaczego ten romans, zaczynający jako fanfiction do „Gwiezdnych Wojen”, tak bardzo mi się spodobał?

Spis treści:

Toggle
  • Udają parę dla korzyści dwóch stron
  • „The Love Hypothesis” miało być lekką książką do zaśnięcia
  • Dobrze, że to historia na luzie
  • Olive i Adam to sympatyczni bohaterowie
  • Ali Hazelwood rozumie świat uniwerytecki
  • Czemu Hazelwood działa, a Hoover nie?
  • To nie jest książka dla młodzieży!
  • Chciałabym więcej takich romansów
The Love Hypothesis książka leży na blacie

Udają parę dla korzyści dwóch stron

Olive całuje pierwszego spotkanego na korytarzu uniwersytetu mężczyznę. Okazuje się, że jest nim wykładowca Adam Carlsen, postrach wszystkich studentów oraz doktorantów. Ku zaskoczeniu dziewczyny, mężczyzna nie wnosi jednak pozwu. Zamiast tego oferuje układ ku obopólnej korzyści. Wraz z doktorantką będą udawać parę.

„The Love Hypothesis” miało być lekką książką do zaśnięcia

Było już dobrze po północy. Aby się trochę „przyspać”, szukałam czegoś lekkiego na czytniku, bo na nim aktualnie najlepiej czyta mi się bezpośrednio przed snem. Tak jakoś wyszło, że otwarłam „The Love Hypothesis”. I zamiast iść spać po dwóch rozdziałach, przeczytałam ponad pół książki za jednym nocnym posiedzeniem.

To romans z kategorii tych „cute” i jednocześnie kompletnie bez spiny. Lekki, napisany prostym, ale też „jasnym”, radosnym wręcz stylem. Nie nazwałabym tej książki żartobliwą czy komediową. Ona po prostu traktuje siebie samą kompletnie na luzie.

Dobrze, że to historia na luzie

I dobrze, bo o ile w takiej formie ta historia działa, to odrobina więcej powagi sprawiłaby, że cała opowieść straciłaby jakikolwiek sens. No bo w gruncie rzeczy wszystkie problemy fabularne są tu grubymi nićmi szyte jak w najlepszych komediach romantycznych. Wszystko polega na wzajemnym niedomyślaniu się podstawowych rzeczy, na podsłuchanych w niewłaściwym momencie rozmowach i nagłych splotów wydarzeń, kiedy to spotkanie bohaterów jest przerywane akurat w kluczowym momencie. Dlatego, jeśli ktoś w trakcie czytania nie kupi samej lekkiej konwencji historii, to może po prostu poczuć się rozczarowany.

Ale na moje własne szczęście, ja tę konwencję kupuję, tak po prostu. Zwłaszcza że moim zdaniem autorka całkiem sprawnie pisze dialogi i dobrze buduje relacje między bohaterami. Ta zresztą jak na takie historie naprawdę wypada dość „zdrowo”, a wszelkie przejawy toksyczności relacji prędzej czy później są dość sensownie rozwiązywane. Na pewno tej powieści pomaga fakt, że bohaterzy są dorosłymi osobami, które bądź co bądź stanowią o sobie i nawet jeśli się w coś pakują, to są już po prostu odpowiedzialni za samych siebie, więc mają do tego, jak najbardziej prawo.

Olive i Adam to sympatyczni bohaterowie

Sami bohaterzy są w moim odczuciu sympatyczni. Protagonistka, Olive, to chaotyczna wariatka, która wierzy w to, co robi, uwielbia dyniową kawę i jest jej wszędzie pełno, ale jednocześnie ma (uzasadnione) obniżone poczucie własnej wartości. Z kolei Adam jest tym postrachem uczelni, który niby jest poważny, ale w gruncie rzeczy siedzi w nim sporo ciepła i ironicznego poczucia humoru. Poza tym ma swoje własne uczelniane zasady i przyznaję, nawet się z gościem zgadzam.

The Love Hypothesis otwarta książka

Sprawdź recenzje innych romansów: „11 papierowych serc” | „Zanim się pojawiłeś” | „Tamte dni, tamte noce”


Ali Hazelwood rozumie świat uniwerytecki

Autorka tej powieści jest pracującą na uniwersytecie neurobiolożką. Dlatego, choć fabuła jako taka jest, jak wspominałam, grubymi nićmi szyta, to samo środowisko akademickie zdaje się przedstawione dość realistycznie. Może więc i jest to „baja” o księciu na białym koniu, ale postawiona na dość solidnych fundamentach, co chyba między innymi sprawiło, że byłam w stanie przymknąć oko na fabularne głupotki i uwierzyć w sytuację. 

Czemu Hazelwood działa, a Hoover nie?

W ogóle aż ciśnie mi się tu porównanie z romansem, który czytałam poprzednio, czyli z „It Ends with Us” Collen Hoover. To książka, która próbuje opowiadać o poważnych tematach, ale właśnie kompletnie nie buduje mu niemu sensownego podłoża. W przypadku „The Love Hypothesis” sytuacja jest odwrotna (choć elementy poważnego problemu uczelnianego się pojawiają). I dlatego ta historia moim zdaniem wypada znacznie lepiej. Nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest, zdaje się szczera w swoim przekazie i przy okazji ma lepsze fundamenty.

To nie jest książka dla młodzieży!

Warto tu dodać, że ten tytuł nie powinien zostać wydany przez imprint „You&YA”. To romans, ale nie dla młodzieży, a osób dorosłych. Nie tylko dlatego, że bohaterami są osoby 25-35 lat, ale również przez naprawdę mocno rozpisaną scenę erotyczną, która w powieści dla osób 13+ nie powinna się znaleźć. 

Co do samej sceny – nie jest może rozpisana najlepiej, ale rozgrywa się w dość późnym etapie fabuły, kiedy bohaterowie naprawdę dość długo się już znają i mają zbudowane dość mocne podstawy pod relacje. A to zawsze w tego typu historiach odbieram na plus.

Chciałabym więcej takich romansów

Szczerze mówiąc, chciałabym trafiać na więcej tego typu romansów. Miłych, uroczych i bez spiny. Ta książka to dla mnie idealne czytadełko pomiędzy trudniejszymi tytułami, która do mojego świata pełnego często mocnej, mrocznej czy też po prostu trudnej fantastyki wnosi powiew lekkości.


The Love Hypothesis okładka

Tytuł: The Love Hypothesis

Autor: Ali Hazelwood

Tłumaczenie: Filip Sporczyk

Liczba stron: 416

Gatunek: romans

Wydanie: You & YA, 2022

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Ali Hazelwood, literatura amerykańska, romans, Wydawnictwo You & YA

1 thought on “The Love Hypothesis: jakie to było zaskakująco miłe! [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: For sure not you: naiwna baśń o trudnych tematach [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Fantasy z wielogłosową narracją. „Włócznia rozcina wodę” Jimeneza [recenzja]
  • Nowa okładka „Czarodziejskiego statku” Robin Hobb ujawniona [zapowiedź]
  • Nagroda Zajdla 2026: znamy laureatów kolejnej edycji
  • „Wojna makowa” w limitowanym wydaniu już w październiku! [zapowiedź]
  • Znamy laureatów Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego za 2025 rok

Alternatywna historia Anna Kańtoch dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme