„Agla. Aurora” jest kontynuacją, a właściwie drugim tomem powieści „Agla” Radka Raka. Jak podobała mi się historia Sofji i dlaczego uznałam, że sięgnęłam po nią w złym czasie? Poznaj opinię i sprawdź, czy to odpowiednia książka fantasy dla Ciebie!

Sprawdź recenzje innych książek z cyklu „Agla”: „Agla. Alef”
Sofja i Tymian w swoich własnych więzieniach
Sofja została zesłana na północ, gdzie przetrwanie graniczy z niemożliwością. Tymian zaś, czując się zniewolony w swoim własnym domu, próbuje odzyskać swobodę, nie rezygnując ze swoich rewolucyjnych planów.
„Agla. Aurora” miała dać mi się zakochać
Sięgając po „Aglę. Aurorę” , drugi tom z cyklu Radka Raka (pierwszy tom to „Agla. Alef”) byłam przekonana, że zakocham się w nim po uszy. Ba, język, jakim posługuje się autor już na pierwszych stronach mnie do tego przekonał. A potem, stopniowo, zaczęło się okazywać, że trochę nie tego jednak w tym momencie w literackim świecie szukałam.
Zaczęło się bardzo dobrze
Ale od początku. Sam start powieści naprawdę bardzo mocno mi „siadł”. Rak ma naprawdę niezwykły styl. Jednocześnie gęsty, bardzo klimatyczny, kojarzący mi się z lekturami szkolnymi typu „Zbrodnia i kara” w najbardziej pozytywny sposób. Przy tym zaskakująco żartobliwy. Praktycznie w każdym akapicie na początku powieści pojawia się jakiś zabawny przytyk w stronę bohaterów, gra słów, uważne, inteligentne spostrzeżenie, które sprawia, że mimo tak potężnej ilości „mięcha” w stylu ta historia dalej jest po prostu całkiem zabawna.
Bohater nie stworzony, by go lubić
Wspaniałe jest również to, że Rak nie tworzy bohatera po to, by czytelnik go lubił, a po to, by przeszedł swoją drogę, niezależnie od tego, jaki jest. To sprawia, że te postacie są naprawdę pełnowymiarowe, czasem aż drażniące, takie „drapiące” w trakcie lektury, ale w ten pozytywny sposób.
Fabularnie również pierwsza połowa mi odpowiadała. To historia, powiedzmy, buntu studenckiego, który był przedstawiony i w zabawny, i w realistyczny sposób jednocześnie. Naprawdę wydawało mi się, że całość będzie dla mnie po prostu bardzo dobrą przygodą.
Akcja przenosi się na północ i…
Mój problem z tą historią pojawił się w chwili, gdy akcja przenosi się na północ, do Sofii. Tam klimat powieści staje się już jednak nieco cięższy, zaskakująco dystopiczny jak na fantasy. Historia skupia się na podróży przez trudne rejony, zaczyna mieć mroczniejsze tony. I jak bardzo za to Raka szanuje, tak ja po prostu nie tego w tym momencie szukałam. Po pierwsze, chyba dystopia jako taka mi się trochę obecnie przejadła. Po drugie, nie lubię tematów wokoło-obozowych, także tych sowieckich. To stricte moja prywatna preferencja. I to sprawiło, że w którymś momencie nie miałam ochoty po tę książkę sięgać, tracąc zainteresowanie fabułą.
Wiem, że przeczytam kolejne części. Wiem, że obiektywnie to naprawdę bardzo dobra powieść, ze świetnie wykreowanymi postaciami, pięknym stylem i dobrze zbudowanym, ciekawym światem. Ale jednocześnie mam poczucie, że po „Aglę. Aurorę” sięgnęłam w trochę złym czasie dla tej powieści, tak po prostu.

Tytuł: Agla. Aurora
Cykl: Agla
Tom: 2
Autor: Radek Rak
Liczba stron: 635
Gatunek: fantasy przygodowe, YA
Wydanie: Powergraph, 2022