„Niekończąca się historia” to kultowa historia, która doczekała się niezwykle popularnej ekranizacji. Jak podobała mi się ta książka dla dzieci i co jest wyjątkowego w polskim wydaniu z 2021 roku?

Sprawdź recenzje innych książek dla dzieci: „Ruchomy Zamek Hauru” | „Pułapka czasu”
Bastian odkrywa niezwykłą książkę
Bastian przypadkiem trafia do antykwariatu, gdzie natrafia na wyjątkowo kuszącą go książkę. Gdy zaczyna ją czytać, odkrywa, że historia Atreju wyruszającego, aby uratować świat, niezwykle go wciąga. Jeszcze nie wie, że w tej opowieści on sam będzie wkrótce odgrywał ważną rolę.

„Niekończąca się historia” to kultowe fantasy
„Niekończąca się historia” to dzięki filmowi (polskie tłumaczenie „Niekończąca się opowieść”) wręcz kultowe fantasy dla dzieci i młodszej młodzieży, choć książka w Polsce nie należy do szczególnie popularnych. Autorem tej opowieści jest Michael Ende, niemiecki pisarz zmarły w 1995 roku. Książka została zaś wydana w 1979 roku (film jest z 1984 roku) – nie należy więc do najnowszych. Dobra literatura powinna być jednak ponadczasowa, a więc pojawia się pytanie, czy historia Bastiana i Atreju przetrwała próbę czasu?
Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie brzmi: tak. Co prawda w książce są drobne elementy, sugerujące, że nie jest to najnowsza książka, jak odwoływanie się bohaterów do bycia lub niebycia zniewieściałym, albo narracja, która moim zdaniem piętnuje, że Bastian jest niski i gruby, jednak wydają mi się to tylko drobne elementy.

Klasyczna podróż młodego bohatera
Fabularnie dostajemy tutaj bardzo baśniowe fantasy, które zaczyna się dość klasycznie, bo od podróży wybrańca, której celem jest uratowanie całej krainy. Podróż Atreju jest naprawdę dość przyjemna w obserwowaniu, choć to raczej prosta przygodówka z – powiedziałabym – jednym, mocniejszym fabularnym elementem. W pierwszej połowie historii Bastian jest czytelnikiem, wraz z którym obserwujemy całą opowieść, co ma sens w kontekście całej historii, jednak nie chcę tu zdradzać zbyt wiele.

Druga połowa jest czymś innym
Druga połowa jest jednak nieco inna. Tej części nie było już w wersji filmowej. W niej głównym bohaterem staje się sam Bastian – to on odbywa podróż, w trakcie której musi się czegoś nauczyć. Powiedziałabym, że jest to nieco mniej klasyczna część powieści, skupiona bardziej na rozwoju postaci i próbie nauczenia czegoś młodego protagonisty, z którym prawdopodobnie będzie utożsamiał się młody czytelnik. Z tym, że w moim odczuciu w tej części tempo historii jest już nieco gorsze i może być ona odebrana wręcz za nieco nudnawą. Mi to nie przeszkadzało, ale jednak bardziej podobał mi się klimat pierwszej połowy książki.

Przyjemna opowieść warta poznania
Ogólnie jednak to naprawdę całkiem przyjemna opowieść, którą wydaje mi się, że warto postać. To dość lekka jednotomówka, która przy tym przez filmową adaptację zapisała się w pamięci wielu osób i samo poznanie oryginalnej wersji było dla mnie ciekawym doznaniem.

Co wyróżnia polskie wydanie książki?
Na koniec warto dodać parę słów o samym wydaniu. To książka, która nie ma może ilustracji, ani farbowanych brzegów, ale za to ma… kolorowy druk. Słowa są zielone lub różowe/czerwone i naprawdę nie spodziewałam się, że w trakcie lektury sam ten fakt sprawi mi tyle radości. Jakoś tak od razu czytanie stało się bardziej kolorowe.

Tytuł: Niekończąca się historia
Autor: Michael Ende
Tłumaczenie: Sławomir Bałut
Liczba stron: 480
Gatunek: przygodowe fantasy, portal fantasy, literatura dziecięca
Wydanie: Mamania, 2021
1 thought on “Niekończąca się historia: oryginał kultowego filmu [recenzja] [archiwum]”