Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Pieśń o Achillesie: była sobie popularna książka, która jest OK [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 6 października, 2023

„Pieśń o Achillesie” szybko zdobyła popularność po tym, jak została wznowiona w Polsce w 2021 roku. Jak podobała mi się ta lektura, będąca retellingiem dzieła Homera?

Spis treści:

Toggle
  • Patroklos poznaje Achillesa
  • To była nawet miła historia
  • Trochę jak Percy Jackson, a trochę jak „Arystoteles i Dante”
  • Wszystko robi trochę gorzej
  • Gdzie te emocje?
Pieśń o Achillesie mockup z czytnikiem

Patroklos poznaje Achillesa

Patroklos nigdy nie był dumą ojca. Dlatego gdy trafia na wygnanie i zaczyna interesować się nim syn bogini Tetydy, Achilles, chłopiec początkowo nie chce w to uwierzyć. Wkrótce pomiędzy nimi zaczyna rodzić się uczucie.

To była nawet miła historia

Od kiedy „Pieśń o Achillesie” ukazała się ponownie w 2021 (wcześniej pojawiła się w Polsce w 2014 pod tytułem „Achilles. W pułapce przeznaczenia”) widywałam ją regularnie i nawet dostawałam zapytania, co o niej sądzę. W końcu więc przyszedł na nią czas, choć przyznaję, raczej z powodu zapytań, niż mojej wewnętrznej chęci. Jak wypada moja opinia po tym spotkaniu? Cóż, było nawet miło.

Trochę jak Percy Jackson, a trochę jak „Arystoteles i Dante”

Ta historia settingiem przypomina nieco historię o Percym Jacksonie, tylko osadzoną w starożytnej Grecji. Madeline Miller moim zdaniem nie stara się wcale oddać ducha starożytnego świata, a raczej pokazuje popkulturowo przerobiony świat dawnych mitów. Osobiście wolałabym, by jednak historia wchodziła nieco głębiej i nieco poważniej w klimat starożytnej Grecji, ale też nie uważam, aby samo podejście autorki było kategorycznie złe.

Pod względem fabuły i stylu pisania powieść przypomina mi zaś książkę „Arystoteles i Dante odkrywają sekrety wszechświata”. Obydwie te historie łączy homoseksualny romans (tu z większym natężeniem), tematyka dorastania bohaterów oraz styl, który wygląda, jakby te powieści były wstępem do literatury pięknej dla młodzieży, mimo że w przypadku „Pieśni o Achillesie” wahałabym się, czy aby na pewno jest to historia scricte dla tego targetu. 

Wszystko robi trochę gorzej

Przy tym wydaje mi się, że książka Madeline Miller wszystko, co może, robi jednak gorzej od „Arystotelesa i Dantego”. Mam wrażenie, że porusza mniej istotne tematy lub w mniejszym natężeniu. Skupia się znacznie bardziej na romansie, ale jednocześnie osobiście nie czułam ani chemii pomiędzy tymi bohaterami, ani nie byłam zainteresowana samymi postaciami w jakiś szczególny sposób. Styl był ładny, ale często sprawiał wrażenie wydmuszki, a im bliżej było końca, tym bardziej osobiście na lekturze się nudziłam. 

Gdzie te emocje?

To powieść, o której trochę czytałam. Słyszałam o niezwykłych emocjach, jakie wywołuje i potężnych „wzruszkach”, ale… ja tego absolutnie nie poczułam. To nie była wcale bardzo zła czy męcząca powieść, czytało mi się ją całkiem miło, ale raczej trafia u mnie do szufladki „wkrótce zapomnę”, a nie „jakie to jest piękne!”. Nie znalazłam tu nic szczególnego dla siebie, ani w kwestii relacji pomiędzy bohaterami, ani tworzenia fantastycznego świata. 

Koniec końców, dla mnie to po prostu neutralna lektura. Ot, miła, niby nie potrafię znaleźć tego jednego, konkretnego punktu, o który mogę się czepić, ale z drugiej strony zdecydowanie nie jest to w pełni moja książka. Ale jednocześnie wiem, że jeśli ktoś szuka stosunkowo lekkiej opowieści, nawiązującej do mitologii i z raczej dość delikatnie rozpisanym romansem to może akurat znaleźć tu coś dla siebie.


Pieśń o Achillesie okładka

Tytuł: Pieśń o Achillesie

Autor: Madeline Miller

Tłumaczenie: Urszula Szczep

Liczba stron: 384

Gatunek: retelling, fantasy

Wydanie: Albatros, 2021

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, fantasy historyczne, literatura amerykańska, Madeline Miller, retellingi i baśnie, Wydawnictwo Albatros

1 thought on “Pieśń o Achillesie: była sobie popularna książka, która jest OK [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: „Familiar” Bardugo, czyli gdy renesansowa Hiszpania i renesansowy turniej to tylko pryzkrywka - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • „Familiar” Bardugo, czyli gdy renesansowa Hiszpania i magiczny turniej to tylko przykrywka [recenzja]
  • „Zniknięcie córki Wintera” to powieść Sullivana z zagadką do rozwiązania [recenzja]
  • Fantasy z wielogłosową narracją. „Włócznia rozcina wodę” Jimeneza [recenzja]
  • Nowa okładka „Czarodziejskiego statku” Robin Hobb ujawniona [zapowiedź]
  • Nagroda Zajdla 2026: znamy laureatów kolejnej edycji

Alternatywna historia Anna Kańtoch dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme