„Fenix Antologia” to projekt, który trwał w fandomie przez pewien czas. Ten numer był poświęcony Maciejowi Parowskiemu, o którym w 2021 roku pisałam pracę magisterską, dlatego też koniecznie musiałam po niego sięgnąć. Jak odebrałam ten numer magazynu?

Dowiedz się więcej o Macieju Parowskim!
Feniks, który powrócił z popiołów
Mimo przyjętej formy, nie chcę, by ten tekst był recenzją jako taką. Traktuję go raczej jako połączenie opinii z treścią informacyjną, ponieważ wiem, że wielu osobom – nawet głęboko zainteresowanym fantastyką – ta sprawa mogła po prostu umknąć. A wydaje mi się, że warto o niej pamiętać.
„Fenix Antologia” ma dłuższą historię
W czasach PRL-u w Polsce dostępny był właściwie tylko jeden fantastyczny periodyk. Dobrze znana wszystkim starym wyjadaczom „Fantastyka” (od 1990 roku wydawana jako „Nowa Fantastyka”) stanowiła wówczas jedno z niewielu miejsc, w których młody autor mógł zadebiutować. Po 1989 roku na rynku zaczęły się jednak pojawiać również inne pisma. Jednym z pierwszych, o ile nie pierwszym w ogóle, był „Fenix”. Założone przez grupę pasjonatów pismo przez długi czas pozostawało główną konkurencją dla „Nowej Fantastyki”.
Nigdy nie miałam tego pisma w rękach i wiem o nim tyle, ile wyczytałam z dyskusji na grupach dyskusyjnych czy z książek Macieja Parowskiego oraz innych badaczy omawiających polską literaturę fantastyczną. Jednego jestem jednak pewna: obie redakcje przez lata żyły w dość mocnym skłóceniu. Koniec końców „Nowa Fantastyka” przetrwała na rynku do dziś, natomiast wydawanie „Fenixa” zostało zawieszone w 2001 roku.
Reaktywacja legendarnego tytułu
Ale jak wszyscy wiedzą, feniksy mają to do siebie, że potrafią powstać z popiołów. Odnoszę wrażenie, że przez lata pismo obrosło swoistą legendą, choć nigdy bliżej nie badałam tego zjawiska. I tak w 2018 roku narodził się projekt „Fenix Antologia”, wydawany w limitowanym nakładzie 500 drukowanych egzemplarzy. Śledziłam ten proces na Facebooku, choć bez jakiegoś szczególnego zaangażowania, bo emocjonalnie ze starym cyklem związana nie byłam. Ostatecznie udało się wydać 9 numerów, po czym okazało się, że – przynajmniej na razie – kolejne nie będą powstawać. E-booki są wciąż dostępne, a pojedyncze drukowane egzemplarze można jeszcze zdobyć w księgarni Esef, choć nakłady są już na wyczerpaniu.
Do moich rąk trafił tylko numer 8, poświęcony w całości pamięci Macieja Parowskiego. To wydanie stanowiące swoisty trybut dla zmarłego w czerwcu 2019 roku redaktora. Jest to bądź co bądź drobny, ironiczny zwrot akcji, zważywszy na fakt, że w swojej książce „Małpy Pana Boga” autor wspominał o dawnych, mocnych kłótniach z redakcją oryginalnego „Fenixa”.
Trybut dla redaktora
Miałam okazję przeczytać te nieco ponad sto stron. Antologia zawiera kilka opowiadań, parę stron komiksowych oraz odrobinę publicystyki. Szczerze przyznam, że najbardziej do gustu przypadły mi właśnie fragmenty publicystyczne, choć opowiadania również trzymały wysoki poziom. Wszystkie teksty prozatorskie – poza jednym – zostały napisane przez samego Parowskiego. Ten jeden rodzynek stworzono natomiast według jego pomysłu, którego redaktor nie zdążył już osobiście rozwinąć na papierze.
W tym momencie raczej nie będę kompletować wszystkich wydań „Fenixa Antologii”, choć trochę żałuję, że nie zbierałam ich od samego początku, bo pokusa była spora. Nie mamy w Polsce wielu tego typu inicjatyw. Z pism drukowanych w miarę dobrze funkcjonuje dzisiaj chyba tylko „Nowa Fantastyka” i naprawdę brakuje mi drugiego periodyku lub formatu, który regularnie dostarczałby i dobrej publicystyki, i ciekawych opowiadań. Co tu kryć – wielka szkoda, że ta przygoda na razie się zakończyła.

Tytuł: Fenix Antologia 8 (4/2019)
Autor: Marek Oramus, Paweł Ciećwierz , Maciej Parowski, Marek Turek, Krzysztof Sokołowski, Szymon Holcman, Przemysław Pawełek
Liczba stron: 110
Gatunek: literatura faktu, science-fiction
Wydanie: Gniazdo Światów, 2019