Ptaki zawsze były mi bliskie; już jako przedszkolak miałam swoją papugę, a w 2019 roku do mojego domu trafiły dwie amazonki białoczelne. „Rzecz o ptakach” trafiła do mnie więc przez realne zainteresowaniem nie tylko tematem zwierząt jako takim, ale po prostu precyzyjniej: ptasimi dinozaurami. Jak podobała mi się ta książka, którą przeczytałam w 2021 roku i czy to może być odpowiednia lektura dla Ciebie?

Sprawdź recenzje innych książek popularnonaukowych!
Co nas łączy?
Jakie cechy łączą ludzi i ptaki? Czy mamy podobne zachowania? I jaką naukę możemy wyciągnąć z obcowania z tymi stworzeniami? Noah Strycker, przyrodnik i podróżnik, obserwuje świat zwierząt, aby następnie zestawić go z ludzkim.
„Rzecz o ptakach” trafiła do mnie z wyprzedaży…
Właściwie nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce. „Rzecz o ptakach” trafiła do mnie z wyprzedaży, głównie dlatego, że sama mam papugi, a książek na ich temat po prostu brakuje. Liczyłam przede wszystkim na jakieś ciekawe analizy, które powiedzą mi o tych zwierzętach coś więcej. Aspekt książki, który miał porównywać je do naszych ludzkich zachowań, interesował mnie już znacznie mniej.
Czy to książka dla mnie?
I niestety, dostałam pozycję kompletnie mnie nieinteresującą. „Rzecz o ptakach” składa się z krótkich rozdziałów. Każdy z nich obejmuje specyficzne zachowanie jednego ptasiego gatunku. Strycker omawia je, często porównując do innych podobnych zachowań zwierząt w przyrodzie (np. ssaków), a następnie przytacza sytuacje, w których ludzie są zbliżeni do ptaków, bądź też wyciąga „głębokie” wnioski.
Na przykład Strycker zauważa, że śpieszące się kolibry żyją krótko. Wniosek? Ludzie powinni żyć wolniej, bo robimy wszystko zbyt szybko. Z kolei gdy pisze o ptakach mających niezwykłą umiejętność zapamiętywania, przytacza ludzkich geniuszów. Innym razem na podstawie srok tłumaczy, czemu człowiek rozróżnia siebie w lustrze itd., itp. Nie są to żadne daleko idące odkrycia, które mogą faktycznie zmienić coś w życiu dorosłego, dojrzałego człowieka.

To zbiór ciekawostek
„Rzecz o ptakach” przypomina mi więc raczej zbiór ciekawostek. Coś, co czyta się nawet przyjemnie, ale dla mnie jest wtórne, bo… większość z tych rzeczy wiedziałam, domyślałam się lub w razie potrzeby mogłabym informacje na ten temat znaleźć w ciągu kilku sekund w sieci. Nie była to więc książka, która spełniłaby jakiekolwiek moje oczekiwania względem tego typu lektury.
Rozumiem jednak, że jak najbardziej znajdzie swojego czytelnika. Osoby, które niewiele czytają, ale interesują się zwierzętami bądź podstawami psychologii i chciałyby sięgnąć po coś naprawdę lekkiego, być może polubią się z tym tytułem. To też może być po prostu dobra książka na „po pracy” bądź też na przejazd autobusem. Rozdziały są krótkie, dlatego można po prostu traktować ją jako odskocznię. Nic nie stoi na przeszkodzie również, aby to był przerywnik dla czytanej aktualnie powieści. Ot, jak masz ochotę, czytasz ciekawostkę o jednym ptaku i czujesz, że urozmaicasz trochę swoje czytelnicze życie, skupiające się wokół kryminałów/romansów/horroru/czegokolwiek innego.
Czy „Rzecz o ptakach” ma w sobie coś wyjątkowego?
Poza tym jednak nie widzę w tej książce znacznej wartości. Zwłaszcza że znajdujące się w niej informacje naprawdę nie są czymś naprawdę unikatowym. Strycker mówi raczej o dość powszechnie znanych kwestiach, a nie czymś, co dopiero zostało zbadane przez ornitologów. Rozumiem pomysł na tę książkę, ale sama raczej do niej nie wrócę. Stety-niestety na mojej półce stoi jeszcze jedna książka tego pisarza. Na pewno będę więc miała okazję, aby sprawdzić, czy wypada lepiej od „Rzeczy o ptakach”.

Tytuł: Rzecz o ptakach
Autor: Noah Strycker
Tłumaczenie: Michał Radziszewski
Liczba stron: 336
Gatunek: literatura popularnonaukowa
Wydanie: Muza, 2017