„Sinobrody” to powieść, którą przeczytałam w 2021 roku, po tym jak zainteresowałam się Kurtem Vonnegutem. Byłam wówczas ciekawa twórczości tego autora. Czy warto było się z nią zapoznać? Sprawdź!

Dowiedz się więcej o Kurcie Vonnegucie i jego twórczości!
Co skrywa Rabo?
Rabo Karabekian, weteran wojenny oraz malarz ekspresjonista, zaprzestał swojej pracy zawodowej. Żyje samotnie w domu wraz z kucharką i jej nastoletnią córką. Podczas spaceru po plaży wpada jednak na pewną kobietę, która namawia go do napisania autobiografii. Nowo poznana Circe Berman bardzo chce poznać wielki sekret Rabo, który ten ukrywa przed światem: co znajduje się w jego zamkniętej na cztery spusty stodole?
„Sinobrody” to książka, którą kupiłam spontanicznie
Kurt Vonnegut z jednej strony kusił mnie już od dłuższego czasu, z drugiej zaś – klasyk amerykańskiej kultury brzmiał niczym szkolna lektura, po którą człowiek nie ma ochoty sięgnąć, mimo że powinien. W moje ręce wpadł zakupiony dość spontanicznie „Sinobrody” – książka udająca autobiografię fikcyjnego malarza, nawiązująca do tytułowej, baśniowej postaci.
Zagadkowa narracja pierwszoosobowa
Jak wielkim moim zdziwieniem było, gdy odkryłam, że… to naprawdę przyjemna w lekturze książka. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest trochę w formie „zagadki” – bohater stopniowo otwiera się w swoim pisanym tekście, mówiąc coraz więcej o sobie, swojej przeszłości i teraźniejszości. Jednocześnie tekst zapisany jest w krótkich fragmentach, w których przeplatają się różne linie czasowe.
Przez to tekst wypada naprawdę naturalnie i dość skutecznie udaje pamiętnik człowieka niekoniecznie bardzo wprawionego w pisanie powieści jako takiej. Niemniej, nie ulega wątpliwości, że Vonnegut to prawdziwy mistrz pióra. Mimo skoków w czasie prowadzi czytelnika przez całość naprawdę płynnie. Na dodatek – co chyba najbardziej mnie zaskoczyło – nie brakuje mu poczucia humoru.

„Sinobrody” porusza trudne tematy
W książce Vonnegut sięga po dość trudne tematy. Rabo jest z pochodzenia Ormianinem. Jego rodzice w młodości przeżyli olbrzymią tragedię, on sam również nie miał zbyt szczęśliwego dzieciństwa. Niełatwo było mu się wybić i spełniać swoje pasje jako malarz i rzadko wpadał na dobrych ludzi. Całe 8 lat swojego życia spędził w wojsku, w czasach II wojny światowej. Autor wykorzystuje te przeżycia swojego bohatera, poddając analizie różne rodzaje ludzkich relacji czy traumę.
Nie da się jednak ukryć, że fabuła jako taka odgrywa w tej historii drugorzędne znaczenie. Istotniejsze są w moim odczuciu błyskotliwe przemyślenia. Obstawiam także, że roi się tu też od nawiązań do faktycznych twórców ekspresjonizmu (Rabo i wiele innych postaci w książce to bohaterowie fikcyjni), ale przyznaję – o malarstwie nie wiem nic, więc w tym względzie niewiele było mi dane wynieść. A ja mimo wszystko jestem raczej czytelnikiem literatury gatunkowej, a nie „pięknej”, zaś z tą historią nie byłam w stanie się wystarczająco utożsamić, aby przepaść na dobre.
To kawał dobrej literatury
Nie będę jednak oszukiwać – styl Vonneguta jest naprawdę bardzo dobry i chętnie sięgnę po inne jego dzieła. „Sinobrody” to kawał dobrej literatury, tylko po prostu nie do końca dla mnie. Cieszę się, że ją mam i cieszę się, że mogłam ją poznać, bo to tytuł, który świetnie pokazuje, jak w intrygujący sposób można przedstawić bohatera oraz wprowadzić czytelnika w jego opowieść.

Tytuł: Sinobrody
Autor: Kurt Vonnegut
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Liczba stron: 392
Gatunek: fikcyjna autobiografia
Wydanie: Zysk i S-ka, 2020