„Stróże” to już kilkunasta książka, która trafiła w moje ręce i której autorem bądź współautorem jest Jakub Ćwiek. Jak podobał mi się ten powrót do świata z „Kłamcy”? Sprawdź!

Sprawdź recenzje innych książek urban fantasy: „Minas Warsaw” | „Księga nocy” | „Kołysanka dla czarownicy”
Śledczy święty
Pewien człowiek przypadkiem został świętym za życia. Aniołowie nie są w stanie wycofać wniosku, dlatego też WINA postanawia wykorzystać jego doświadczenie śledczego do własnych celów.

Miałam nadzieję, że „Stróże” będą OK
„Stróże” to już siedemnasty tytuł, pod którym podpisał się Jakub Ćwiek i z którym się zapoznałam. I tak naprawdę ja nie wiem, czemu to sobie zrobiłam – doskonale przecież wiem, że od dawna jego twórczość po prostu rozmija się z tym, czego od literatury chcę. Ale jednak dalej próbuje, bo przecież „Ciemność płonie” i „Grimm City” dały mi trochę radości, a jego książki jakoś same pojawiają się na mojej półce.

To nie jest śledztwo dla mnie
Tak naprawdę mam poczucie, że ja nie jestem w stanie stworzyć sensownej, bardzo merytorycznej opinii na temat tej książki, bo szybko zorientowałam się, że „Stróże” po prostu kompletnie mnie nie interesują. Ta powieść to taki dość męski akcyjniak, w którym pojawia się śledztwo, przekręty, pościgi, wybuchy, ale jakoś brakuje sensownego osadzenia fabuły, dających się lubić bohaterów, rozwiniętych relacji czy czegokolwiek, co mnie do literatury przyciąga. Ot, to taki detektywistyczny paradokument z polskiej telewizji, tylko w wersji książkowej i z elementami fantastycznymi.
Chciałabym móc powiedzieć, że zainteresowała mnie tutaj choć jedna rzecz, ale nie. Jestem na takim etapie, że podobnych światów w fantastyce znam całkiem sporo („Kłamca” zresztą zawsze bardzo mocno czerpał z „Amerykańskich bogów” Gaimana, których akurat nie lubię). Nie kręcą mnie tego typu historie, nie umiem się w nich zwykle odnaleźć. Lubię emocje w literaturze, ale raczej nieco bardziej pogłębione, skupione na postaciach, a nie na tym, że trzeba szybko szybko rozwiązać jakąś zagadkę i najlepiej komuś dać w mordę.


Może dla fanów akcji?
Mam poczucie, że jeśli ktoś lubi proste akcyjniaki, także w wersji realistycznej, a przy okazji bawią go nawiązania do popkultury to „Stróże” mogą być rozrywką dla niego. Wierzę, że ta książka swoich odbiorców znalazła i znajdzie. Tylko to po prostu nie jestem ja, dlatego cieszę się, że mam już to spotkanie za sobą. Grozę wzbudza we mnie tylko fakt, że jakimś cudem na półce stoi mi już tom drugi, a znając siebie, nie odpuszczę i kiedyś pewnie po niego sięgnę. I po co mi tyle Ćwieka, skoro aktualnie nawet nie lubię jego twórczości? Sama chciałabym znać odpowiedź na to pytanie.


Tytuł: Stróże
Cykl: Stróże
Tom: 1
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 392
Gatunek: urban fantasy
Wydanie: SQN, 2018