„The Atlas Six” przez pewien czas było naprawdę popularną książką. Dlatego postanowiłam po to urban fantasy z motywem turnieju sięgnąć. Czy było warto? Cóż, niekoniecznie. Sprawdź recenzję, aby dowiedzieć się, jak odebrałam tę powieść!

Sprawdź więcej recenzji urban fantasy: „Stróże” | „Minas Warsaw” | „Księga nocy”
W poszukiwaniu utalentowanych członków
Co dekadę Towarzystwo Aleksandryjskie wybiera sześciu młodych, uzdolnionych Medejów, aby wybrać pięciu nowych członków. Ci, którym uda się wstąpić do organizacji zyskają nie tylko prestiż, ale również dostęp do tajnej wiedzy.
Regularnie ją widywałam
Czasem sprawdzam książki tylko dlatego, że stały się popularne, choć często zabieram się za to już po tym, jak ich pierwszy moment przeminie. I tak było z „The Atlas Six”. To książka Olivie Blake, która stała się swego czasu sensacją tzw. booktoka, której okładka regularnie mi się przewijała. Znając tylko ogólny koncept wzięłam się za lekturę i… na Merlina, jakie to cholerstwo było nudne.
„The Atlas Six” zaczyna się przyjemnie
Sam początek wydał mi się naprawdę całkiem przyjemny. Pomysł z tajnym towarzystwem, które rekrutuje nowych członków mógł wypalić, a sam styl Blake jest prosty, lekki, nie wymagający szczególnego skupienia się, ale jednocześnie wydawało mi się, że ma w sobie odpowiednio dużo ciężaru, by nie wypadać infantylnie. Kilka pierwszych scenek dało mi zaś nadzieję, że być może z całości złoży się całkiem składna powieść.
Gdzie ta fabuła?
Problem tej powieści polega jednak na tym, że ostatecznie nie ma w niej za bardzo fabuły. Autorka nakreśliła ogólną sytuację, wrzuciła szóstkę bohaterów do jednej przestrzeni i skupiła się na interakcjach pomiędzy nimi. Postacie siedzą więc na kupie, rozmawiając i „dramkując” niczym szkolni uczniowie. Niby przy okazji zapoznają się z jakimiś magicznymi tajemnicami, ale wyraźnie widać, że nie to jest celem autorki. Pojawiają się tu jakieś elementy światotwórstwa, ale raczej dlatego, że wypadałoby coś czasem czytelnikowi podrzucić.
„The Atlas Six” to płytkie relacje
Osobiście lubię dobrze napisane relacje pomiędzy postaciami i skupienie się na bohaterze, tyle tylko, że nie w takim wydaniu. „The Atlas Six” zdaje się pływać po płyciźnie także w tym względzie. Przyznam też, że upływ czasu i stawka związana z dołączeniem do Towarzystwa nie są zbyt mocno odczuwalne. Człowiek nawet nie wie, kiedy w życiu bohaterów upłynęło pół roku (przecież to było tylko kilka scenek!), a wszystkie sekwencje walki, czy te związane z tajemnicami towarzystwa są wyraźnie spychane na dalszy plan bądź wykorzystywane do tego, by postacie mogły pomiędzy sobą trochę ponarzekać i się pokłócić.
Nie mogę utożsamić się z tymi bohaterami
Wydaje mi się, że jeśli komuś akurat spodobają się te postacie to „The Atlas Six” może być dla takiej osoby dobrą lekturą. Ja jednak nie umiem utożsamić się z żadnym z bohaterów, są mi oni zupełnie obojętni. Dlatego koniec końców ta powieść naprawdę szybko zaczęła mnie męczyć i gdyby nie moje samozaparcie to po prostu odłożyłabym ją po jakiejś ⅓. Miałam jednak cały czas nadzieję, że ta fabuła się tu jednak pojawi, że autorka po tym, jak zbuduje bohaterów, skupi się na faktycznej opowieści. To się jednak nie stało; na samym finale wprawdzie pojawia się ciut więcej akcji, ale przynajmniej dla mnie nie był on satysfakcjonujący.
Dlatego też jeśli kusi Was lekka lektura, która skupia się na „szkolnych” dramkach w klimacie quasi-dark-academia to być może „The Atlas Six” warto sprawdzić. Ale w każdym innym przypadku raczej odradzam – to nie jest ani dobra powieść o bohaterach, ani ciekawe fantasy, które jest jakoś szczególnie warte uwagi.

Tytuł: The Atlas Six
Tytuł serii: The Atlas
Numer tomu: 1
Autor: Olivie Blake
Tłumaczenie: Stanisław Bończyk
Liczba stron: 480
Gatunek: urban fantasy
Wydanie: You & YA, 2022