„Srebrna Łania z Visby” jest drugim tomem z cyklu „Oko jelenia”. Obydwa przeczytałam w 2016 roku i dla obdywu przygotowałam recenzję; „Drogę do Nidaros” znajdziesz tutaj. Czy podobała mi się ta kontynuacja przygody? Sprawdź, co sądziłam w trakcie lektury.

Jak radzą sobie współcześni ludzie w XV wieku?
Trójka Ziemian — dwóch mężczyzn z czasów współczesnych oraz młoda kobieta z czasów zaborów — postanowiła ratować swe życie, stając się sługami mrocznego strażnika pamięci galaktyki, który przeniósł ich do XV wieku na Półwysep Skandynawski. Mają wykonać zadanie… pod czujnym okiem zmechanizowanej łasicy czerpiącej wiedzę o naszej rasie z dzieł popkultury. Mimo tego dalej nie wiedzą, jak się za to zabrać, szczególnie że nadchodzi zima… a w Norwegii samo przetrwanie jej wydaje się czymś niemal niemożliwym.
„Srebrna Łania z Visby” to kontynuacja
„Droga do Nidaros” była dobrym wstępem do serii, a „Srebrna Łania z Visby” to po prostu dalsza część historii, która część wątków nam zamyka, część cały czas ciągnie, a inne kończy. Obydwa tomy stanowią bardzo fajną, zgraną całość, świetnie się razem dopełniając.
Jak na drugi tom przystało, sytuacja naszych bohaterów jest już lepiej określona. Nie odczułam tu ani odrobinki chaosu, który uderzył mnie we wstępie tomu pierwszego, wszystko ładnie trzyma się kupy i klei. Pilipiuk oddał nam do rąk naprawdę niezłą, ciekawą historię, która nie tylko bawi, ale przy tym może w przyjemny sposób nauczyć nas czegoś. Oczywiście to nie jest książka edukacyjna, ale po przeczytaniu jej nie sądzę, bym zapomniała, czym była średniowieczna Hanza, a to już coś, czyż nie? 🙂 Podobnie rzecz się ma z pamiętaniem o rozłamie Kościoła oraz małą epoką lodowcową, jaka wtedy opanowała Ziemię.
O Heli, szlachciance biorącej udział w powstaniu
Ten tom rozwija szczególnie historię Heli, szlachcianki zamordowanej (i potem wskrzeszonej) podczas jednego z naszych powstań. O ile w pierwszym tomie nie było jej zbyt wiele, tak teraz poznajemy lepiej jej przeszłość, dowiadujemy się, kim jest, co i jak ją ukształtowało. Pozostała dwójka bohaterów — Marek i Staszek — to po prostu fajni faceci, zaś nasza łasica, Ina, która co jakiś czas się pojawia, jest po prostu fajnym akcentem napędzającym akcję i bawiącym swoim irracjonalnym (dla nas, ludzi) myśleniem.
Oj tak, może i jest wredna, może i nie szanuje naszego gatunku, ale… trudno mi jej nie lubić. Przeciwnie, lubię obserwować jej relacje i rozmowy z naszymi bohaterami, jej chore rozkazy i wykłócanie się z chłopakami o to, czy wypełnienie ich jest logiczne, czy nie.
Jakie są różnice między współczesnością a średniowieczem?
Autor skupia się też dość mocno na samych rozważaniach bohaterów odnośnie do różnic między średniowieczem, czasem życia Heli a współczesnością — wiem, że część osób na to narzeka, mnie jednak w żadnym razie nie przeszkadzało. Przez to niestety zwiększa się ilość samych dialogów, a zmniejsza — ilość wydarzeń wpływających na akcję. Niemniej mnie to w żaden sposób nie razi czy nie boli, pasując do całokształtu konwencji obranej przez autora.
Poziom treści stoi na tym samym poziomie co tom pierwszy, a dzięki temu, że mogłam już wczuć się w ten świat, kontynuację czytało mi się nawet przyjemniej i bardzo, bardzo szybko. Dosłownie, ta książka to ledwie chwila czytania 😉 Poza tym kim bym była, gdybym nie pochwaliła samej oprawy komercyjnej? Uwielbiam jej tytuł. Naprawdę, brzmi ślicznie. Okładka wprawdzie nie wygląda tak fajnie jak tom pierwszy, ale wpasowuje się w pewien klimat, a wewnątrz wydanie ma nie tylko ładne ramówki: jak na Fabrykę Słów przystało, znajdziemy wewnątrz kilka ilustracji. Takie książki naprawdę przyjemnie trzyma się w ręce.
Czytanie tej historii to po prostu przyjemność
Jeszcze w ramach uzupełnienia muszę dodać, że nie, to nie jest doskonała książka, z niezwykłym stylem, dopracowana w każdym calu. Mimo to mi trochę kojarzy się z marvelowskimi filmami — które często sztuką filmową nie są, ale po prostu oglądanie ich sprawia przyjemność. Co jest też dość istotne, w tym tomie pojawia się coraz więcej fantastycznych elementów, dlatego jeśli kogoś to bardzo razi i czegoś takiego nie lubi, lepiej, aby po nią nie sięgał.
Zdecydowanie polecam każdemu, komu podobał się tom pierwszy, a wszystkich, których zainteresowała ta tematyka, zachęcam do sięgnięcia po początek serii. To naprawdę przyjemna przygoda, na dodatek polskiego autora, a tych chyba warto znać 😀

Tytuł: Srebrna Łania z Visby
Tytuł serii: Oko jelenia
Numer tomu: 2
Autor: Andrzej Pilipiuk
Liczba stron: 368
Gatunek: science fiction
1 thought on “Srebrna Łania z Visby: Zima nadchodzi. Rozkazy również [recenzja] [archiwum]”