Gdy przenoszę ten wpis z dawnego bloga na nowego w 2026 roku, jestem zadziwiona, jak szybko w 2016 roku zaczynałam i kończyłam serię. Pomiędzy postem o pierwszym tomie tego cyklu a ostatnim minęło zaledwie kilka tygodni… Dziś już chyba tak nie potrafię. W każdym razie: co w tamtym czasie sądziłam o zakończeniu retellingu o Piotrusiu Panu, w wykonaniu Jakuba Ćwieka? Oto recenzja książki „Chłopcy 4. Największa z przygód” z 2016 roku!

Dzwoneczek pędzki, by pomóc Chłopcom
Jak na dobrą mamę przystało, Dzwoneczek pędzi, aby pomóc swoim Chłopcom i wyrwać ich z nudnych, szarych żyć, jakie podarował im Cień. W międzyczasie Wieczny Chłopiec szykuje największą zabawę wszech czasów, a największa z przygód jeszcze nigdy nie była tak blisko bohaterów…
Kreatywnie, prosto, baśniowo
Fabuła? Styl? Pomysł? Nie mam tu do dodania wiele w porównaniu do poprzednich części. Jest kreatywnie, prosto, baśniowo, przygodowo, brutalnie, wulgarnie… Choć na całe szczęście nie aż tak wulgarnie jak w tomie poprzednim. Jeśli komuś do gustu przypadły poprzednie tomy, sięgając po finał, na pewno się nie zawiedzie.
Jedynym, co mnie w tym tomie zabolało, było… zakończenie. Wyszło jakieś takie zwyczajne i spodziewane. Nie, nie jest tragiczne, ale po prostu liczyłam na coś więcej. Na „Największą z przygód”, a jej… chyba nie dostałam. Było OK. Po prostu. A chciałam wielkiego zakończenia i może jakichś wyjaśnień dotyczących Skrótu i Pana Proppera, który zresztą jest naprawdę fajną postacią.

„Chłopcy 4. Największa z przygód” to czas na dorastanie
W tym tomie, jak wielu pewnie się spodziewa, w końcu dzieje się nieuniknione: dorastanie. Chłopcy w końcu muszą wziąć się w garść, bo przecież nikt nie może być wiecznie dzieckiem… To zdecydowanie gorzka i niezbyt przyjemna część powieści, niemniej i tak ilość akcji i dobrej zabawy trochę to maskuje. Cała seria nie jest jednak powieścią dla dzieci i młodzieży, która pokazałaby czytelnikowi, jak się dorasta i dlaczego. Nie, to pozycja dla nieco starszego czytelnika, któremu ta pozycja ma coś uświadomić. Co? To, jak wiele traci się, zostawiając dzieciństwo? A może to, że dorosłe życie też może mieć swoje uroki, mimo że nie zawsze jest przyjemne…?
Chciałabym tu dodać coś więcej, ale… kompletnie nie mam co. Tak, czwarty tom „Chłopców” to dobra kontynuacja. Fani serii powinni czuć się zadowoleni. Ale to cały czas raczej lekkie czytadło, w które fajnie się wczuć, fajnie jest uwielbiać, ale największą z moich literackich przygód zdecydowanie nie jest. To jak z filmami Marvela — można je uwielbiać, kochać za uniwersa, ale… nie są zbyt wymagające i obiektywnie oceniając, raczej nikt nie uzna ich za dzieła sztuki kinowej.

Tytuł: Chłopcy 4. Największa z przygód
Tytuł serii: Chłopcy
Numer tomu: 4
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 400
Gatunek: urban fantasy