Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Zbudzone furie: W końcu koniec przygody z Takeshim! [recenzja] [archiwum]

Posted on 12 września, 2020

„Zbudzone furie” to lektura, którą odkładałam, aby w końcu przeczytać tę książkę w 2020 roku z naprawdę dużym bólem. Ta cyberpunkowa fantastyka przestała mi się podobać już na etapie drugiego tomu, ale miałam już kontynuację w swojej kolekcji. Sprawdź jak ją odebrałam!

Spis treści:

Toggle
  • Takeshi Kovacs powraca po dwustu latach
  • „Zbudzone furie” to powtórka z rozrywki i brak głębi
  • Powierzchowni bohaterowie i zbyteczny erotyzm
  • To pożegnanie z trylogią Morgana
Zbudzone furie Richarta Morgana - książka leży na blacie w otoczeniu szyszek i świeczek. W tle inne książki. Ilustracja do recenzji cyberpunkowej powieści SF

Poznaj recenzje innych książek z trylogii „Takeshi Kovacs”: „Modyfikowany węgiel” | „Upadłe Anioły”


Takeshi Kovacs powraca po dwustu latach

Takeshi Kovacs przez ponad dwieście lat przebywał w przechowalni, pozbawiony cielesnej powłoki. Po tak długim czasie powraca na swój rodzimy Świat Harlana, trafiając prosto w wir intryg polityczno-militarnych.

„Modyfikowany węgiel” zaczął cykl z przytupem. Choć nie był idealną powieścią, to gdy czytałam go dwa lata temu, zrobił na mnie dość pozytywne wrażenie. Zawierał naprawdę ciekawy koncept wyjściowy i zapowiadał początek akcyjno-kryminalnej serii. A że kryminał w wydaniu fantastycznym raczej lubię, to mimo pewnych wad powieść po prostu do mnie trafiła. Tyle że już drugi tom dość mocno mnie zmęczył. Na tyle, że czytanie ostatniego bezustannie odkładałam w czasie, mimo że przecież miałam go na półce. W końcu jednak ta przygoda jest już za mną i mogę odetchnąć z ulgą.

„Zbudzone furie” to powtórka z rozrywki i brak głębi

„Zbudzone furie” są właściwie powtórką z rozrywki z tomu drugiego. Richard Morgan zdaje się kompletnie porzucać jakiekolwiek quasi-filozoficzne rozważania, mimo że stworzony przez niego koncept jak najbardziej pozwalałby na zastanowienie się nad stanem społeczeństwa czy głębsze przeanalizowanie „co by było, gdyby”. Zamiast tego autor serwuje nam bardzo męską powieść akcji, kojarzącą się ze średnio udanym, wysokobudżetowym filmem, który próbuje być brutalny i dorosły… w niezwykle niedojrzały sposób.

Odnoszę wrażenie, że coś w przypadku tej i poprzedniej części po prostu nie gra w narracji. Bezustannie miałam poczucie zagubienia w czasie i przestrzeni, tak jakby autor nie dopowiedział mi, gdzie właściwie się znajduję. Coś się niby cały czas działo – ale gdzie, co, jak i po co? Gubiłam się dość regularnie, powtarzając czasem całe fragmenty… co w lwiej części i tak nic nie dawało. W „Zbudzonych furiach” jest po prostu za dużo pisania o rzeczach nieistotnych dla fabuły i niewiele wnoszących scen akcji, a za mało dobrze podanej ekspozycji i porządnego prowadzenia czytelnika przez historię.

Zbudzone furie Richarta Morgana - otwarta książka leży na blacie w otoczeniu szyszek i świeczek. W tle inne książki. Ilustracja do recenzji cyberpunkowej powieści SF

Powierzchowni bohaterowie i zbyteczny erotyzm

Wspomniałam o niedojrzałości tej książki. Powód jest prosty: „Zbudzone furie” cierpią na to samo, co tom poprzedni. Morgan zdaje się niemal w ogóle nie wnikać w emocje bohaterów, w ich rozważania czy charaktery, skupiając się jedynie na powierzchownościach. Jednocześnie najwyraźniej uważa, że nie istnieje coś takiego jak dobra powieść bez dokładnego opisu intymnych scen.

W konsekwencji dostajemy co najmniej kilka bardzo erotycznych fragmentów, które wyglądają jak film dla dorosłych przeniesiony na łamy powieści. Nie gorszą mnie takie opisy same w sobie, ale w przypadku tej książki wydają się stworzone nie po to, by zbudować relacje między postaciami czy pokazać nam, kim jest Takeshi, ale po to, by męski czytelnik poczuł się zaspokojony. Nie, przepraszam, po prostu nie: każdy fragment, który nic nie wnosi do fabuły, powinien zostać z książki wycięty. Te również.

Poza tym im dalej w las, tym mniej lubię postać samego Kovacsa. To człowiek, który ot tak ma czelność krzyczeć na innych i wymuszać na nich swój światopogląd, a tego nie lubię w żadnym wydaniu. Nie ciekawi mnie w żaden sposób, nie interesuje mnie jego historia, mam go szczerze dosyć – i absolutnie nie chcę do niego wracać.

To pożegnanie z trylogią Morgana

Czuję, że właściwie nie mam w przypadku tej powieści wiele więcej do dodania. Rozumiem, że „Zbudzone furie” mają szansę komuś się podobać. Jeśli czytelnik szuka typowo męskiej „nawalanki” w pozornie ciekawym świecie, to owszem, może i będzie to trylogia dla niego. Ja jednak mogę jedynie pluć sobie w brodę, że po „Modyfikowanym węglu” od razu kupiłam dwie kolejne części i musiałam wymęczyć się przez tyle stron. Bo w końcu jeśli coś mam na półce, to należy to przeczytać.

Cóż, przynajmniej okładki cała seria ma całkiem ciekawe.


Zbudzone furie Richarta Morgana - okładka książki z tytułem i imieniem i nazwiskiem autora. Znajduje się na niej ilustracja futurystycznego człowieka, portret, twarz przypomina czaszkę, czerwone oczy, tatuaż smoka na szyi. Ilustracja do recenzji cyberpunkowej powieści SF

Tytuł: Zbudzone furie

Tytuł serii: Takeshi Kovacs

Numer tomu: 3

Autor: Richard Morgan

Liczba stron: 614

Gatunek: fantastyka naukowa

Wydanie: Mag, Warszawa 2018

1 thought on “Zbudzone furie: W końcu koniec przygody z Takeshim! [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Modyfikowany węgiel: Kryminał w świecie cyfrowych ludzi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Zmiana: …na gorsze? Bezbarwna kontynuacja „Silosu” [recenzja] [archiwum]
  • Oczy uroczne: czorty, wiły i inne demony w noc zimowego przesilenia [recenzja] [archiwum]
  • Wieża: W obronie Królestwa, niczym pionki rozstawione na szachownicy [recenzja] [archiwum]
  • Kraina Lovecrafta: czy groza wdarła się do USA? [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme