Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Wieża: W obronie Królestwa, niczym pionki rozstawione na szachownicy [recenzja] [archiwum]

Posted on 27 września, 2020

„Wieża” to kryminalne urban fantasy, które trafiło do mnie chyba przez jakąś wyprzedaż Papierowego Księżyca. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy czytałam ją w 2020 roku? Sprawdź, czy to odpowiednia książka dla Ciebie!

Spis treści:

Toggle
  • Obiecujący początek, ale sztampowe wykonanie
  • „Wieża” ma raczej przeciętny styl
  • Sztampowa historia o komiksowej agencji
  • Ten autor nie radzi sobie z ekspozycją
  • Widać, że to debiut
  • Jakiemu czytelnikowi sprawdzi się „Wieża”?
Wieża Daniella O-Malley - książka stoi na placie, po prawej wrzos w koszyku, po lewej stosik innych książek - recenzja książki urban fantasy

Sprawdź recenzje innych książek urban fantasy: „Alicja”  | „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” | „Tylko żywi mogą umrzeć”


Obiecujący początek, ale sztampowe wykonanie

Myfanwy budzi się w parku. Otacza ją scena wyjęta z horroru: wokół niej roztaczają się martwe ciała. Kobieta nie ma jednak pojęcia, kim jest i w jaki sposób znalazła się w tym miejscu. Na swoje szczęście w kieszeni znajduje list. W nim osoba podająca się za poprzednią mieszkankę tego samego ciała zaczyna zdradzać jej tajemnice z przeszłości.

„Wieża” kusiła mnie, odkąd została wydana. Nie przez recenzje (bo tych nawet nie próbowałam czytać), a przez okładkę, która krzyczała do mnie: „CZEŚĆ, JESTEM DOBRĄ ZABAWĄ!”. Ale jak to bywa, zawsze były do przeczytania inne rzeczy, inne powieści trafiały na moją półkę… aż w końcu upolowałam debiut Daniela O’Malleya za drobną kwotę. Efekt? No, średni. Gdybym czytała tę powieść w chwili premiery, może miałabym bardziej pozytywne odczucia. Teraz – choć nie uważam jej za kompletny gniot – bawiłam się na niej co najwyżej przeciętnie.

Początek nie zapowiadał się źle. Gdy główna bohaterka budzi się, nie pamiętając, kim jest, poczułam się zaintrygowana. Nie trafiam na motywy związane z amnezją zbyt często, a listy, które pisze do niej „Myfanwy z przeszłości”, zapowiadały miejskie fantasy z zagadką kryminalną w roli głównej – a to jest coś, co po prostu lubię. Im jednak dalej w las, tym właściwie było gorzej.

„Wieża” ma raczej przeciętny styl

Nie chodzi o to, że jest to książka ciężka czy tragicznie napisana. Owszem, mam wrażenie, że tłumaczenie nie wypada najlepiej i przez nie wiele dialogów brzmi płasko, a czasem wręcz infantylnie. Ogółem jednak „Wieża” to powieść, która bardzo lekko wchodzi. Ot, typowe czytadło bez wybitnego języka, dość neutralne pod kątem stylu autora.

Sztampowa historia o komiksowej agencji

Chyba jednak mój główny problem z tą powieścią polega na tym, że z czegoś pozornie unikatowego prędko robi się sztampowa historia o agencji chroniącej zwykłych ludzi przed magicznym światem. Przy czym ta agencja to mocno komiksowy, przerysowany twór, który ma swoich Największych na Świecie Wrogów oraz Często Wrednych i Aroganckich Agentów.

Na domiar złego estetyka świata Daniela O’Malleya kompletnie do mnie nie przemawia. Kojarzy mi się z powieściami fantasy dla nastoletnich chłopców pokroju „Tuneli” albo z zwiastunem „Artemisa Fowla”. To ten typ świata, w którym im dziwniejsze i brzydsze są magiczne stworzenia (a przynajmniej te złe), tym lepiej i ciekawiej – przynajmniej według twórcy. A ja tego typu glutowato-obrzydliwej estetyki po prostu nie lubię. I to akurat jest moim osobistym problemem z tym tytułem; rozumiem, jeśli komuś coś takiego bardzo się podoba.

Dodać jednak muszę, że bardzo podobało mi się samo nawiązanie do szachownicy. Członkowie organizacji są nazywani według nomenklatury z tego sportu. Motyw ten nie został wykorzystany wystarczająco mocno ani wystarczająco dobrze, ale sam pomysł naprawdę zasługuje na pochwałę.

Wieża Daniella O-Malley - otwarta książka leży na bacie, po lewej stoi wrzos, w tle widac inne książki -  recenzja książki urban fantasy

Ten autor nie radzi sobie z ekspozycją

I tu wracamy na chwilę do samej narracji. Mianowicie: Daniel O’Malley „nie umie w ekspozycję”. Listy z przeszłości stają się swego rodzaju podręcznikiem. Jeśli jakiś temat pojawia się w fabule, dostajemy zaraz długi list do „drogiej Ty” z wyjaśnieniem, co to takiego jest, do czego służy, jaka jest tego historia i tak dalej. A połowa z tych informacji czytelnikowi wcale nie jest potrzebna. Zresztą Myfanwy regularnie prosi inne postacie, aby opowiedziały, jak wspominają ją z dzieciństwa albo z lat nastoletnich. I owe postacie po prostu jej słuchają, serwując monolog o rzeczach, które bliskie bohaterce osoby powinny uznawać za oczywiste.

Odnoszę też wrażenie, że historia z poprzednią Myfanwy w roli głównej byłaby znacznie ciekawsza, bo ta postać miałaby do przejścia zdecydowanie lepszą drogę. Poprzednie wcielenie naszej bohaterki to dziewczyna zahukana, niepewna siebie, zdolna, ale cicha. Geniusz, który musiałby się przełamać, aby dowiedzieć się, kto i dlaczego chce go zabić.

Główna bohaterka „Wieży” jest jednak aż do bólu typowa. To ta stereotypowo silna kobieta, która po spojrzeniu w lustro uznaje, że ma zbyt mało seksowne ciało. Jest liderką, bywa głośna, kopie tyłki i generalnie od samego początku nie ma do przejścia żadnej wewnętrznej drogi. Musi jedynie odnaleźć się w sytuacji, a gdy już to zrobi, pozostaje jej tylko czekać na awans.

Widać, że to debiut

Jest tu też sporo innych elementów, po których wyraźnie widać, że to debiut. Mamy złoczyńcę, który wygłasza długi monolog o tym, dlaczego chciał skrzywdzić bohaterów. Mamy nagłe pojawienie się rodziny Myfanwy, która jej oczywiście nie pamięta, ale od razu czuje się za nią odpowiedzialna. Mamy budowane na siłę damskie przyjaźnie bez szczególnej chemii, no i nie brakuje sekretarek, które nagle stają się bojowymi narzędziami w rękach głównej bohaterki.

Jakiemu czytelnikowi sprawdzi się „Wieża”?

„Wieża” jest powieścią przeciętnie rozrywkową. Jako taka powinna sprawdzić się u osób, które po prostu szukają lekkiego czytadła – sensacyjno-magicznej powieści osadzonej we w miarę współczesnych realiach. Przeciętny czytelnik powinien być z tej lektury całkiem zadowolony. Gorzej jednak, jeśli na debiut O’Malleya trafi ktoś nawykły do dokładniejszej analizy literackiej. Wtedy… cóż, to spotkanie może wypaść znacznie gorzej, co chyba widać po powyższym tekście.


Wieża Daniella O-Malley - okładka przedstawia główną bohaterkę (ciemne włosy, garnitur, biała koszula wystająca spod spodu) trzymającą broń, w tle ilustrowana wieża - recenzja książki urban fantasy

Tytuł: Wieża

Tytuł serii: Archiwum Checquy

Numer tomu: 1

Autor: Daniel O’Malley

Liczba stron: 550

Gatunek: kryminalne urban fantasy

Wydanie: Papierowy Księżyc, 2017

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Oczy uroczne: czorty, wiły i inne demony w noc zimowego przesilenia [recenzja] [archiwum]
  • Wieża: W obronie Królestwa, niczym pionki rozstawione na szachownicy [recenzja] [archiwum]
  • Kraina Lovecrafta: czy groza wdarła się do USA? [recenzja] [archiwum]
  • Wcierki rtęciowe i obcęgi: pamiętnik lekarki z Międzywojnia [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme