Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Wichry Archipelagu [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 7 czerwca, 2015

„Wichry Archipelagu” kupiłam na wyprzedaży i przeczytałam w 2015 roku. W tamtym okresie czytałam naprawdę sporo literatury nabytej właśnie w ten sposób. I nic dziwnego, że często na nią narzekałam; nie bez powodu tego typu tytuły trafiały do koszy z tanią książką. Jak ją jednak wówczas odebrałam?

Spis treści:

Toggle
  • W państwie panuje głód, a żywołaki sieją zamęt
  • „Wichry Archipelagu” to przeciętna fantastyka
  • W tej książce fantasy brakuje dobrze zbudowanych postaci
  • Fabuła tej książki fantasy nie porywa

W państwie panuje głód, a żywołaki sieją zamęt

Księstwo Kałakowa niszczone jest przez zarazę zwaną Wyniszczeniem, które osłabia jego i tak już niezbyt silną pozycję. W miastach zaczyna panować głód, a ugrupowanie Maharratów dąży do przejęcia władzy. Fakt, że żywołaki, nazywane hazanami, przechodzą do rzeczywistego świata, wcale nie poprawia sytuacji Kałakowa…

Nikadar, młody książę, próbuje rozwikłać zagadkę plagi, chcąc tym samym wyleczyć z Wyniszczenia zarówno siebie, jak i swoją ukochaną siostrę. Szybko okazuje się, że w sprawę może być zamieszany prawdopodobnie niepełnosprawny umysłowo chłopiec.

„Wichry Archipelagu” to przeciętna fantastyka

Książka trafiła do mnie – jak ostatnimi czasy coraz częściej – poprzez wyprzedaż, dlatego też nie spodziewałam się po niej niczego niezwykłego. I dobrze. „Wichry Archipelagu” to przeciętna fantastyka, po którą można sięgnąć, jednak nie zapewnia ona wysokiego poziomu rozrywki.

Pierwsza połowa książki jest po prostu… nudna i ciężka. Akcja niby się rozwija, niby coś się dzieje… ale jest to tak nieprzyjemnie opisane, że sporą część opisów po prostu pomijałam. Miałam przy tym wrażenie, że Beaulieu niezbyt dobrze wykreował swój świat, nie wyjaśniając do końca, kim są takie grupy jak Osieroceni czy Maharranci, ani nie tłumacząc relacji między hazanami a ludźmi czy między wymiarami, z którymi mamy tu do czynienia. Sprawiło to, że nawet gdy w drugiej części powieści zaczęło się coś dziać, nie do końca rozumiałam motywy głównych bohaterów, a to zdecydowanie źle świadczy o książce.

W tej książce fantasy brakuje dobrze zbudowanych postaci

Beaulieu nie wchodzi zbyt głęboko w psychikę postaci, skupia się bardziej na akcji, dlatego też nie przywiązałam się do bohaterów. Mimo to są oni dość dobrze skonstruowani. Nikadarowi brakuje jednak wyrazistego charakteru i czegoś więcej, co uczyniłoby go pełnoprawnym bohaterem – jego duża zależność od matki i siostry również mu nie sprzyja. Dwie główne postacie kobiece – Rehada i Atiana – wypadają znacznie lepiej. Obie są silne, ale różnią się od siebie i mają inne motywacje. Niestety, straciły wiele przez powierzchowne potraktowanie ich wątku: ich sceny są całkiem niezłe i przyjemne, ale jest ich zbyt mało, a brak głębszego rozwinięcia nie pozwala w pełni docenić ich potencjału.

Skoro już o bohaterkach mowa, to ich relacje emocjonalne również wypadają nieźle, ale nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły.

Sam niepełnosprawny umysłowo chłopiec, Nasim, to dość papierowa postać. Podobnie jak Nikadar nie ma wyraźnych cech charakteru – po prostu jest. Jest elementem napędzającym fabułę, który popycha ją do przodu. Nie jest to ani dobre, ani złe, ale nie uważam, aby było to szczególnie kreatywne. Na pewno fakt, że nie jest głównym bohaterem, którego poznajemy najdokładniej, działa na jego korzyść, ale wciąż motyw dziecka o niezwykłych zdolnościach jest bardzo często wykorzystywany. Nie czepiałabym się tego, gdyby Nasim miał wyraźniejszą osobowość, ale jej po prostu nie ma.

Fabuła tej książki fantasy nie porywa

Fabuła daje radę, ale nie jest szczególnie porywająca. Początek to głównie rozmowy, środek – akcja, która jako tako trzyma się kupy. Zakończenie może nawet nieco zaskoczyć, jednak brak przywiązania do bohaterów sprawił, że nie wpłynęło to szczególnie na mój odbiór powieści.

Jedyną bardziej subiektywną rzeczą, do której mogę się przyczepić, są latające statki. Przepraszam, ale nie – po prostu nie lubię książek ani serii, w których się pojawiają. W bliżej niewyjaśniony sposób zarówno one, jak i klimat, który wprowadzają, zupełnie mi nie odpowiadają.

Podsumowując, „Wichry Archipelagu” to przeciętna fantastyka. Jeśli ktoś lubi taką tematykę i nie szuka czegoś z najwyższej półki, można po nią sięgnąć, ale w innym przypadku może się to okazać stratą czasu.

Wichry Archipelagu

Tytuł serii: Lays of Anuskaya
Tytuł: Wichry Archipelagu

Autor: Bradley P. Beaulieu

Liczba stron: 632

Gatunek: powieść epic fantasy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme