Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Life Is Strange: Pierwsze spotkanie z przygodową fikcją interaktywną [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 13 lutego, 2016

„Life Is Strange” to gra, za którą się zabrałam, ponieważ zrobiłam sesje zdjęciową właśnie w jej klimatach. W 2016 było to moje pierwsze i chyba aktualnie (w 2026) jedyne spotkanie z tego typu tytułem. Jak odebrałam spotkanie z tą grą?

Spis treści:

Toggle
  • To gra wydawana w epizodach
  • Max przypadkiem cofa czas…
  • Te bohaterki to dwa różne charaktery
  • Tempo to nie jest mocna strona „Life Is Strange”
Life Is Strange

To gra wydawana w epizodach

„Life Is Strange” była wydawana w epizodach (w sumie jest ich pięć) od początku 2015 roku. Nie jest to w żadnym razie MMO, lecz przygodowa gra przypominająca bardziej powieść wizualną, w której częściowo wpływamy na to, co robią nasi bohaterowie.

Max przypadkiem cofa czas…

Historia, w której bierzemy udział, opowiada o Max, która, widząc, jak jej przyjaciółka z dzieciństwa, Chloe, zostaje postrzelona, przypadkowo cofa czas. Tym samym ratuje ją i zaczyna odbudowywać ich znajomość, w międzyczasie wplątując się w sprawę zaginięcia Rachel, dziewczyny, z którą Chloe zaprzyjaźniła się, gdy Max nie było obok.

Nigdy wcześniej nie grałam w nic podobnego i, szczerze mówiąc, nieco mnie to zaintrygowało. „Life Is Strange” nie wymaga od nas tak naprawdę żadnych umiejętności – wystarczy umieć klikać i czytać. Chodzimy, rozmawiamy z ludźmi, podejmujemy decyzje, bezustannie obserwując, jaki wpływ mają one na rzeczywistość. Nie ma tu wielkich strzelanin, ataków czy zasadzek… Chodzimy i podejmujemy decyzje. Nieraz trudne, ale jednak cała gra właśnie na tym się opiera 🙂

Life Is Strange

Te bohaterki to dwa różne charaktery

Nasze główne bohaterki to dwie zupełnie różne dziewczyny. Cicha Max, chodząca wiecznie z aparatem i robiąca zdjęcia wszystkiemu, oraz Chloe – niebieskowłosa, nieco szalona, pewna siebie, ale jednocześnie czująca żal do otoczenia. Ich charaktery są wprawdzie dość typowe, ale poprawnie stworzone, a relacje między dziewczynami obserwuje się naprawdę przyjemnie.

Sama grafika również jest dość miła dla oka, mimo że osobiście wolę nieco bardziej baśniowe realia. Na muzykę także nie mogę narzekać – bywa nieco monotonna, ale jak najbardziej wpisuje się w klimat gry.

Life Is Strange

Tempo to nie jest mocna strona „Life Is Strange”

Jedynie dwie rzeczy mogę „Life Is Strange” wytknąć. Po pierwsze, gra bywa bardzo… powolna. Wiesz już, co się stanie, wiesz, co powinieneś zrobić dalej, ale nie – musisz oglądać scenkę zachodu słońca, której nie da się przewinąć. Cóż, nie jestem zbyt cierpliwa ;P Druga rzecz to ostatni, czyli piąty, epizod. Nie będę zdradzać, co się w nim działo, jednak o ile zakończenie gry jest całkiem niezłe, o tyle przechodzenie tej części było dla mnie w niektórych momentach prawdziwą udręką.

Nieważne, czy gracie nałogowo, czy nie lubicie gier – wydaje mi się, że każdy, kto ma wolną chwilę, może po tę grę sięgnąć 🙂 Może być fajną odskocznią od seriali czy książek. W końcu nadal mamy tu całkiem niezłą historię z ciekawymi bohaterami, z tą różnicą, że w przypadku „Life Is Strange” mamy widoczny wpływ na wydarzenia i bierzemy czynny udział w akcji, nie będąc jedynie obserwatorami.”

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, urban fantasy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme