„Siła niższa” jest kontynuacją „Dożywocia” Marty Kisiel. Przecztałam i zrecenzowałam tę powieść w 2020 roku w ramach współpracy z wydawnictwem Uroboros. Jak spodobało mi się to komediowe cozy fantasy? Sprawdź recenzję i dowiedz się, czy to lektura dla Ciebie!

Inne książki z cyklu „Dożywocie”: „Dożywocie” | „Oczy uroczne”
Powrót do urokliwego świata Marty Kisiel
Konrad Romańczuk zawitał do nowego domu wraz z Lichem, utopcem oraz stadem królików. I choć zamieszkujący posiadłość wiking – Turu – stara się być pomocny, pisarz nie potrafi poczuć się w tym klaustrofobicznym budynku jak u siebie. A gdy pod jego dach trafia potężny anioł sprawiedliwości i skromności oraz Camilla, jego agentka, zaczyna mu się wydawać, że już nigdy nie wyjdzie na prostą.
Marta Kisiel oraz jej cykl „Dożywocie” to chyba jedne z najbardziej ciepłych i uroczych powieści, jakie znam. Nie jest to literatura w żadnym razie wybitna, wnosząca nową jakość artystyczną czy cokolwiek w tym rodzaju. To po prostu bardzo kompetentna proza fantastyczno-obyczajowo-komediowa, która w przewrotny sposób porusza proste, codzienne tematy. Nic w tym zresztą dziwnego – w końcu odpowiada za nie nieustannie ingerująca w nasze życie „Siła niższa”, która nigdy nie daje nam spokoju!

„Siła niższa” to codzienność podszyta magią i humorem
To, co jest charakterystyczne zarówno dla pierwszego, jak i drugiego tomu tego cyklu, to brak skonkretyzowanej linii fabularnej. Choć w kontynuacji dzieje się mimo wszystko nieco więcej, autorka w żadnym razie nie sili się na stworzenie skomplikowanej historii z pogoniami i wybuchami. Skupia się za to na zwyczajnych czynnościach dnia codziennego: wycieczce do sklepu, irytacji domownikami czy smutku powiązanym z odejściem bliskich. Dodaje do tego jednak sporą dawkę magii i żartu, czyniąc z powszednich sytuacji coś nieprzewidywalnego i wybuchowego.
Bo choć styl Kisiel jest bardzo potoczny, ma w sobie zaskakujący walor. Jej porównania i nawiązania do popkultury potrafią sprawić, że zatrzymuję się w trakcie czytania, kiwam głową i myślę sobie, że sama bym na to nie wpadła. Autorka uwielbia słowne zabawy i korzysta z nich, jak tylko może, pokazując, jak kreatywnym można być przy użyciu – bądź co bądź – prostego języka.
Tęsknota za starym
Gdybym miała wybrać, który z dwóch tomów wolę, musiałabym przyznać, że sama nie wiem. Uwielbiałam klimat Lichotki. Bardzo lubiłam też nieszczęsnego Szczęsnego, którego w tej części jest zdecydowanie mniej. Dlatego na początku lektury czułam się nieco zagubiona. Zresztą dokładnie tak jak Konrad: miałam poczucie, że choć to, co czytam, jest miłe i przyjemne, to jednak tęsknię za „starymi czasami”.
Im dłużej jednak czytałam i im bardziej nowy dom Dożytowników stawał się ich prawdziwym schronieniem, tym mocniej łapałam bakcyla i bawiłam się coraz lepiej. Tym bardziej że autorka koniec końców zostawia czytelnika z bardzo prostą, ale niezwykle prawdziwą i szczerą myślą, która bez wątpienia grzeje duszę.

To idealne lekarstwo na gorsze dni
„Siła niższa” to udana kontynuacja i doskonała książka na zły nastrój. Jeśli człowiek jest zmęczony, poirytowany i szuka odskoczni oraz nowych, książkowych przyjaciół, trudno o lepszy wybór lektury niż zapoznanie się z tym cyklem. Powieść Kisiel może i nie wnosi do literatury przełomowych nowości ani nie daje pretekstu do długich dysput filozoficzno-lingwistycznych – ale czasem jest to po prostu zupełnie niepotrzebne. I w tym przypadku dokładnie tak jest.

Tytuł: Siła niższa
Tytuł serii: Dożywocie
Numer tomu: 2
Autor: Marta Kisiel
Liczba stron: 376
Gatunek: komedia fantasy, cozy fantasy
Wydanie: Uroboros, Warszawa 2016
1 thought on “Siła niższa: Jak odnaleźć dom w nowym miejscu? [recenzja] [archiwum]”