Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Każde martwe marzenie: Najlepsze, jakie można przeczytać [recenzja] [archiwum]

Posted on 6 października, 2020

„Każde martwe marzenie” to już piąty tom cyklu Roberta M. Wegnera. Jak podobała mi się ta książka, kiedy poznałam ją w 2020 roku? Czy cykl o Imperium Meekhańskim jest warty uwagi fanów high fantasy? Dowiedz się więcej na temat tej polskiej, epickiej serii!

Każde martwe marzenie Robert M. Wegner - książka lezy na blacie w otoczeniu ciasreczkek na talerzu oraz świeczek - recenzja książki high fantasy

Inne książki w cyklu: „Północ-Południe” | „Wschód-Zachód” | „Niebo ze stali” | „Pamięć wszystkich słów”


Table of Contents

Toggle
  • Zaczęłam lepiej rozumieć ten świat
  • „Każde martwe marzenie” to mistrzowsko skonstruowana mozaika
  • Większe stawki i przejmujące bitwy
  • Fantastyka najwyższej próby – nic, tylko czytać!

Zaczęłam lepiej rozumieć ten świat

Na południu wybucha powstanie niewolników. Czaardan Laskolnyka zmierza więc do Białego Konoweryn, aby pertraktować z młodą dzikuską, która – jak wieść niesie – objęła tron po swoim kochanku. Jeśli mu się nie uda, południe spłynie krwią ludzi pochodzących z Imperium. W tym samym czasie Czerwone Szóstki zostają wysłane na odległą północ, gdzie napotykają coś wymykającego się ich wyobraźni.

Czuję, że wkręciłam się w „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” już tak na dobre. Cztery poprzednie części były książkami naprawdę bardzo dobrymi – powieściami, które pokochałam za styl autora, prowadzenie wątków, kreację świata i bohaterów. Mam jednak wrażenie, że dopiero teraz – przy „Każdym martwym marzeniu” – zaczęłam naprawdę rozumieć, o co chodzi Robertowi M. Wegnerowi w tym świecie, przez co mój entuzjazm wobec serii tylko się wzmógł. I nie mam pojęcia, czy jestem w stanie napisać o tej powieści coś dłuższego i konstruktywnego. Ale spróbujmy!

Każde martwe marzenie Robert M. Wegner - książka lezy otwarta na rozdziale 6 na blacie w otoczeniu ciasreczkek na talerzu oraz świeczek - recenzja książki high fantasy

„Każde martwe marzenie” to mistrzowsko skonstruowana mozaika

Zacznijmy od konstrukcji powieści. Wegner prowadzi swoje wątki w niezwykle przemyślany sposób. Najpierw w zbiorach opowiadań przedstawił nam bohaterów. Potem w „Niebie ze stali” połączył Północ ze Wschodem. W „Pamięci wszystkich słów” skupił się na wątkach Zachodu i Południa. Teraz zaś splata je wszystkie i powoli układa w jedną całość, która doskonale ze sobą współgra.

Ponadto, jak każda z wcześniejszych części, tak i ta dzieli się na dwie mniejsze połówki. W tym przypadku w pierwszej części, poza głównymi bohaterami, obserwujemy też wydarzenia w stolicy Imperium, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć, kto, gdzie i w którym momencie przebywa. Dzięki tak precyzyjnej strukturze, mimo ogromu postaci i miejsc, powieść jest niezwykle poukładana i bez problemu da się w niej odnaleźć.

Chociaż muszę przyznać, że czasem posiłkowałam się meekhańską Wiki. W tym cyklu nie brakuje detali, dlatego zerknięcie do streszczenia bywa bardzo pomocne i rozjaśnia umysł, w którym łatwo mogą poplątać się nazwy miejsc, magii czy bogów…

Większe stawki i przejmujące bitwy

Kolejną kwestią, którą warto poruszyć, jest sam świat. „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” są generalnie rzecz ujmując dość realistycznym fantasy. Choć magia istniała w cyklu od samego początku, to jednak nie mamy tu za bardzo innych ras niż ludzie, a opisy postaci, ich zachowań czy bitew są niezwykle wiarygodne. Mimo to im dalej w las, tym istotniejszą rolę odgrywają kwestie nadprzyrodzone – i właściwie w tym tomie Wegner nie pozostawia już żadnych złudzeń. Polityka polityką, ale tu rozgrywają się rzeczy znacznie większe i ważniejsze.

W związku z tym autor dość mocno skupia się na ekspozycji, przez co chwilami powieść lekko traci na tempie. Jak najbardziej jednak rozumiem dlaczego: to potężne uniwersum, a w takich światach czasem trzeba poświęcić chwilę na dokładne wyjaśnienie panujących w nich zasad.

Ponadto, o ile zazwyczaj nie przepadam za opisami starć, o tyle w tym cyklu mają one szczególne znaczenie. Nie chcę podawać szczegółów, aby nikomu nie psuć zabawy z lektury, ale w tym tomie dzieje się rzecz podobna do tej z „Nieba ze stali”. Wegner ponownie opisuje śmierć i ból w sposób niezwykle przejmujący. Potrafi skupić się na detalu, jest świetny w utrzymywaniu uwagi i sprawia, że bitwa staje się czymś więcej niż tylko polityczną zagrywką i cierpieniem tysięcy. Kto czytał, ten pewnie wie, o co mi chodzi – a kto nie, po prostu powinien jak najszybciej nadrobić zaległości. I już.

Każde martwe marzenie Robert M. Wegner - książka lezy otwarta na mapie fantasy na blacie w otoczeniu ciasreczkek na talerzu oraz świeczek - recenzja książki high fantasy

Fantastyka najwyższej próby – nic, tylko czytać!

Naprawdę nie wiem, co mogłabym napisać więcej bez zdradzania kluczowych elementów fabuły. Wprawdzie mogłabym analizować system magiczny wprowadzony przez Wegnera (uwierzcie, to jest absolutny sztos!), ale aby to zrobić, musiałabym też ujawnić szczegóły cyklu, a nie o to przecież chodzi.

To tak dobra historia, że chyba każdy miłośnik fantastyki powinien po prostu sprawdzić, co stworzył polski autor. Co prawda jego twórczość zapewne nie zadowoli stu procent czytelników, ale wiem, że w gruncie rzeczy większość odbiorców jest z pióra tego pana zachwycona. Omijanie „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” to jak odmówienie sobie zapowiadającej się genialnie przygody. Nic, tylko brać i czytać. No i konie kraść, aby dołączyć z nimi do czaardanu! Tylko pamiętajcie, żeby były najlepsze, jakie można kupić, ukraść lub zdobyć w walce – inaczej generał Laskolnyk może Was po prostu nie przyjąć!


Każde martwe marzenie Robert M. Wegner -czarna okładka z czerwonym napisem, na środku nóż wbity w ziemię, z ziemi wypływa krew - recenzja książki high fantasy

Tytuł: Każde martwe marzenie

Tytuł serii: Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Numer tomu: 5

Autor: Robert M. Wegner

Liczba stron: 742

Gatunek: militarne high fantasy

Wydanie: Powergraph, 2015

1 thought on “Każde martwe marzenie: Najlepsze, jakie można przeczytać [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Niebo ze stali: Wozacy muszą odzyskać swój dom [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Przedksiężycowi. Tom III: Koniec przygody w Lunapolis [recenzja] [archiwum]
  • Martwy Sezon: …trwa w najlepsze u Jadowskiej [recenzja] [archiwum]
  • Każde martwe marzenie: Najlepsze, jakie można przeczytać [recenzja] [archiwum]
  • Zmiana: …na gorsze? Bezbarwna kontynuacja „Silosu” [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme