„Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe” Wegnera poznałam w 2019 roku, nie spodziewając się, że trafię na historie, która będzie mi się aż tak podobać. Sprawdź, co wyróżnia tę książkę i co sprawia, że warto się za nią zabrać. Czy to będzie lektura dla Ciebie?

„Północ-Południe” czekało na swoją kolej
Topór i skała, miecz i żar – dwie skrajne kultury i jedno państwo, które je ze sobą jednoczy. Choć żołnierze Szóstej Kompanii Górskiej oraz zamaskowany wojownik pochodzą z zupełnie innych światów, wszyscy zmagają się z różnicami kulturowymi, które kształtują ich imperium.
Na rynku jest dostęp do takiej ilości literatury, że nauczyłam się odcinać moje myśli od tego „nadmiaru”, po który w danym momencie nie jestem w stanie sięgać. Dlatego też seria Wegnera – choć znana mi z tytułu od dawna – musiała trochę poczekać na swoją kolej. A szkoda, bo w innym przypadku po prostu szybciej dane byłoby mi poznać naprawdę dobrze wykreowany polski świat fantastyczny.
Miałam nieco inną wizję na tę książkę, ale…
Zacznijmy jednak najpierw od tego, że w pierwszym momencie moja „wizja” tej książki nieco rozminęła się ze stanem faktycznym. Liczyłam na coś przede wszystkim o pięknym stylu; takim, który zachwyca sam w sobie i który właściwie nawet nie wymaga dobrej historii, aby działać. Pierwszy tom „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” przyniósł mi zaś książkę o języku klimatycznym i dobrym pod kątem warsztatowym, ale zdecydowanie prostym.
Drugą, właściwie równie drobną kwestią, którą mogłabym tej książce „wytknąć”, są… opisy walk. Mam tendencję do nudzenia się na takich fragmentach, a w tym tomie naprawdę ich nie brakowało. Niemniej to bardzo subiektywna kwestia: Wegner opisuje bitwy w sposób jasny i klarowny, zachowując dobry rytm. Jedynie ja po prostu niekoniecznie za tym przepadam, ale ostatecznie nie uznaję tego za wadę książki jako taką.
Poza tym… właściwie nie mam Wegnerowi absolutnie nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie. Autor świetnie wybrał miejsca akcji: osadził ją na styku kultur, pokazując nam, jak te się ze sobą mieszają, łączą i spierają. Dzięki temu obserwacja tych historii po prostu fascynuje.
Dwa różne światy
Historii, ponieważ „Północ-Południe” to zbiór opowiadań podzielony na dwie części. Pierwsza dotyczy Szóstej Kompanii Górskiej, druga – mieszkającego na południu wojownika. Każdy z tekstów jest z jednej strony osobnym tworem, z drugiej zaś opowieści z konkretnego rejonu są połączone przez bohaterów. Jednocześnie akcja wszystkich z nich rozgrywa się w tym samym świecie przedstawionym. Nie jest to więc zupełnie typowa antologia z myślą przewodnią, a coś, co bardziej przypomina choćby „Ostatnie życzenie” Sapkowskiego.
Przy tym każde z opowiadań jest naprawdę dobrze skonstruowane. Choć po kilku z nich da się wyłapać pewien schemat, to i tak teksty bez problemu zaskakują pomysłowością. Każde z nich ma dobrą puentę, każde w jakiś sposób ciekawi.

Dowiedz się więcej o high fantasy!
Inna konstrukcja opowiadań
I pierwsza, i druga część są jednak od siebie dość różne, nie tylko przez innych bohaterów. „Północ” to pojedyncze zadania Kompanii Górskiej, które wprawdzie łączą się w całość, ale poszczególne teksty nie są ze sobą bardzo mocno powiązane. „Południe” to zaś historia jednego człowieka, w związku z czym powiązania pomiędzy konkretnymi tekstami są większe. Ponadto inne są też tematy poruszane przez obydwie części oraz klimat tekstów. „Północ” to współpraca, mróz, zima i swoista szorstkość nieprzyjemnych terenów. „Południe” wydało mi się zaś częścią bardziej emocjonalną: to w tej części znajdziemy opowiadanie, które, myślę, że można swobodnie nazwać romansem (mówiłam już kiedyś, że najpiękniejsze romanse znajduję w książkach, które nie próbują się w ten sposób nazywać…?).
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe” to bardzo dobry początek serii i bardzo chciałabym, aby takich autorów jak Wegner było w Polsce więcej. Ta książka zasługuje na uwagę każdego, kto choć trochę jest zainteresowany fantastyką, a w szczególności mocnym, raczej klasycznym w swojej formie high fantasy.
Nikt nie chciał wziąć za żonę ślepej kobiety. Ale przez krew i nasienie należała do rodu, mogła się nazywać og’Issaram. Więc posadzono ją przy żarnach.
Miał siedem lat, gdy po raz pierwszy ją zobaczył.
Osiem, gdy dowiedział się, kim jest. Dziesięć, gdy pobił się ze swoimi dwoma starszymi kuzynami o to, że rzucali w nią kamykami. Jedenaście, gdy zaczęła go uczyć języka równin.
Czternaście, gdy zmarła.
Ślepa kobieta przy żarnach.
Jego matka.
Fragment „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe” Roberta M. Wegnera

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Tytuł serii: Opowieści z meekhańskiego pogranicz
Numer tomu: 1
Autor: Robert M. Wegner
Liczba stron: 571
Gatunek: high fantasy
Wydanie: Powergraph, Warszawa 2018