„Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya to prawdziwy klasyk dystopii. Odwoływał się do niego na przykład Orwell, tworząc swoją najbardziej znaną książkę. Poznałam go w 2020 roku. Jak podobała mi się ta powieść i czy mimo upływu lat dalej warto ją przeczytać? Sprawdź recenzję!

Sprawdź więcej ciekawych dystopii!
Dystopia przesycona absurdem
W tym świecie szczęśliwości nie ma już starości, nudy czy krzywd. Nie ma też bohaterów i rodziców, bo to oznaczałoby brak stabilności w społeczeństwie. Ludzie tworzeni są sztucznie w przemysłowych zakładach zajmujących się kreowaniem płodów i wychowywaniem dzieci. Istnieje jednak pewien rezerwat, a w nim żyją ludzie tacy jak dawniej. Jeden z nich od lat marzy, by poznać ten wspaniały świat, o którym opowiadała mu matka.
Choć bardzo chcę, wciąż nie mogę wyjść na prostą, jeśli chodzi o nadrabianie fantastycznych klasyków. Zawsze pojawia się kolejna „najważniejsza w gatunku” książka, którą muszę przeczytać, a lista tego typu pozycji zdaje się nie kończyć. „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya był na niej od dawna. Ta antyutopia wpisuje się w ten sam nurt co znany mi od dawna „1984” George’a Orwella czy „Limes inferior” Janusza A. Zajdla. To historia, która bierze na warsztat system pozornie idealny, ale w gruncie rzeczy zniszczony, który bohaterowie muszą przejrzeć na wylot. Fabuła jest tu więc w dużej mierze pretekstem do zaprezentowania samej wizji świata – co dotyczy zresztą niemal wszystkich tego typu historii, które znam.
Huxley kontra Orwell – wizja masowego społeczeństwa
Przyznaję jednak, że po lekturze „Nowego wspaniałego świata” uznaję wyższość Huxleya nad Orwellem. Ich koncepty na wykreowane rzeczywistości są nieco inne. U Orwella kluczowa staje się obserwacja osamotnionej jednostki w opresyjnym systemie. U Huxleya nacisk położony jest na masowe społeczeństwo, które nie potrafi funkcjonować poza wpojonymi mu w dzieciństwie ramami.
Z takim zastrzeżeniem, że u Huxleya owe ramy sięgają wręcz granic absurdu, co w moim odczuciu nadaje powieści nieco lżejszy, bardziej „jasny” ton. Oczywiście „Nowy wspaniały świat” to nadal historia o mocno dekadenckim klimacie, ale jednocześnie znajduje się w niej znacznie więcej świadomego żartu.

Odważna tematyka i aktualność po latach
To, co mocno zaskakuje w tej książce, to… ilość nawiązań do seksualności. Nie jestem zupełnym laikiem, jeśli chodzi o fantastykę socjologiczną, dlatego sama wizja świata przedstawionego jest czymś, do czego stosunkowo łatwo przywykam. Powieść ukazała się jednak po raz pierwszy w 1932 roku, a zwłaszcza jej początek bardzo mocno skupia się właśnie na kwestiach związanych z tą podstawową ludzką potrzebą. Ba, początkowa scena z udziałem kilkulatków dziś mogłaby wręcz zostać uznana za kontrowersyjną, mimo że Huxley wyraźnie cały wykreowany przez siebie świat krytykuje.
Zgodnie z dawnym zwyczajem (wynikającym między innymi z ówczesnych ograniczeń wydawniczych) „Nowy wspaniały świat” jest książką krótką i zwartą. Nieszczególnie poetycką, ale bardzo konkretną i przez to niezwykle szybką w lekturze. To w pełni zamknięta historia, która nie wymaga żadnych kontynuacji.
Czy „Nowy wspaniały świat” jest dalej aktualny?
To dobra, klasyczna historia, która paradoksalnie nie zestarzała się aż tak bardzo. O „Nowym wspaniałym świecie” można swobodnie pisać całe prace naukowe, bo problematyka społeczna i przesłanie tej powieści wciąż prowokują do dyskusji.
Mogę dodać w sumie tylko jedno: żałuję, że książka jest dostępna obecnie w tak miernym wydaniu. Niewielkim, w miękkiej oprawie i bardzo nietrwałym. Wiem, że dzięki temu nie kosztuje dużo i więcej osób może sobie na nią pozwolić, ale elegancka edycja w twardej oprawie zdecydowanie by się tej klasyce przydała.

Tytuł: Nowy wspaniały świat
Autor: Aldous Huxley
Liczba stron: 256
Tłumaczenie: Bogdan Baran
Gatunek: dystopia, fantastyka socjologiczna
Wydanie: Muza, 2010