„W stronę życia” to moje kolejne spotkanie z twórczością Pearl S. Buck. To powieść napisana w latach 40. XX wieku opowiadająca o mężczyźnie, który wraca do domu przodków. Jak podobała mi się ta historia i czy może to być odpowiednia lektura dla Ciebie?

Sprawdź recenzje innych książek Pearl S. Buck: „Ta trzcina żyje” | „Cesarzowa” | „Ukryty kwiat”
Podróż do korzeni i zderzenie kultur
Doktor Liang opuścił Chiny i zamieszkał w Nowym Jorku dwadzieścia lat temu. Udało mu się jednak zaszczepić miłość do ojczyzny swoim dzieciom. Najstarszy z jego synów, James, wyjeżdża do kraju swoich przodków, a wkrótce dołącza do niego trójka rodzeństwa. Młodzi ludzie muszą nauczyć się żyć tak jak dawniej: bez prądu i w otoczeniu obyczajów, które do tej pory były dla nich zupełnie obce.
„W stronę życia” i powrót do twórczości Pearl Buck
Za każdym razem, gdy planuję zakup książek używanych lub przeglądam ofertę dyskontów, szukam tytułów autorstwa Pearl S. Buck. Twórczość tej pisarki towarzyszy mi od lat i zawsze chętnie sięgam po jej powieści, które tak bardzo różnią się od tego, co czytam na co dzień. „W stronę życia” to jej dzieło z 1948 roku.
Akcja powieści toczy się mniej więcej w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Sytuacja społeczno-polityczna w Chinach jest wyjątkowo napięta. Komuniści coraz silniej dochodzą do władzy, a doktor Liang, jako uniwersytecki wykładowca, głośno i otwarcie ich krytykuje. Pearl S. Buck rysuje na kartach tej książki obraz wykształconej, azjatyckiej rodziny, która za wszelką cenę stara się pielęgnować pamięć o własnej kulturze, próbując łączyć współczesną myśl z bogatą przeszłością. Dla głowy rodziny kluczowe staje się przedstawianie Chińczyków jako narodu inteligentnego i światłego – co nie należy do łatwych zadań, zwłaszcza gdy w nowojorskim Chinatown sytuacja wcale nie wygląda różowo.

Rodzinne perypetie i portret dawnych Chin
Jako czytelnicy zostajemy wrzuceni w sam środek rodzinnych perypetii. Głównym bohaterem wydaje się być James, jednak w gruncie rzeczy w mniejszym lub większym stopniu obserwujemy losy jego rodziców oraz rodzeństwa. Choć całą historię zamyka przemyślana klamra kompozycyjna, nie jest to opowieść z silnie skonkretyzowaną, dynamiczną fabułą. Autorka skupia się przede wszystkim na rodzinie, łączących jej członków relacjach oraz różnicach kulturowych. Wykorzystuje tę historię jako okazję do opowiedzenia czytelnikowi o Chinach, które nie są tu przedstawiane w sposób czarno-biały. To kraj raczej zacofany i potrzebujący pomocy, ale zarazem pełen tradycji, które potrafią zachwycać niezwykłym pięknem – nawet jeśli świat Zachodu ich nie rozumie i się z nimi nie zgadza.
Ciepło, harmonia i mądra przestroga
Mam wrażenie, że z kart powieści bije przede wszystkim niezwykłe rodzinne ciepło. Choć bohaterów dotykają różnorodne zawirowania życiowe, rodzina Lianga szczerze się kocha. To po prostu dobrzy ludzie, mimo że bardzo się od siebie różnią. Dodatkowo Pearl S. Buck między wierszami opowiada o agresji i zagrożeniach ze strony rozwijającego się komunizmu, o jego ofiarach oraz o cierpieniu wynikającym z bezpowrotnej utraty młodego pokolenia. Widać wyraźnie, że pisarka chciała przedstawić własne zdanie na temat tak doskonale znanego sobie kraju: zdaniem autorki Chiny potrzebują wsparcia opartego na edukacji i poszanowaniu tradycji połączonym z otwarciem na nowy świat, a nie krwawych i gwałtownych rewolucji.
Nie jestem historykiem ani wielką znawczynią literatury pięknej z tego okresu. Nie byłabym też w stanie czytać takich powieści bez przerwy – w końcu to historia prowadzona bardzo powoli, pozbawiona jednej, konkretnej puenty. A jednak, gdy od czasu do czasu sięgam po twórczość Pearl S. Buck, jej proza działa na mnie nie tylko kojąco, ale też daje poczucie, że dowiaduję się czegoś więcej o świecie. Przybliża mi kraje i czasy, których dobrze nie znam, a z których wciąż bije niezwykła harmonia – coś, czego tak bardzo wydaje się brakować we współczesnym świecie.

Tytuł: W stronę życia
Autor: Pearl S. Buck
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Liczba stron: 464
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydanie: Muza, 2008