Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Wszystko pochłonie morze: fantasy próbujące być wszystkim [recenzja] [archiwum]

Posted on 1 lipca, 2021

W 2021 roku we współpracy z wydawnictwem Uroboros przeczytałam moją pierwsza powieść Magdaleny Kubasiewicz. Potem okazało się, że nie był to najlepszy wybór na start przygody z tą autorką. Jaka była moja opinia o ówczesnej nowości, czyli o książce high fantasy „Wszystko pochłonie morze”?

Spis treści:

Toggle
  • Na ratunek ksieciu
  • Czy „Wszystko pochłonie morze” to dobra powieść?
  • Początek jednak…
  • Za dużo tych tematów!
  • Poprawna, lekka, zaplanowana – to nie wystarcza
  • Jak czytało mi się „Wszystko pochłonie morze”?
Wszystko pochłonie morze Magdaleny Kubasiewicz - książka leży na blacie wśród ozdób

Sprawdź recenzje innych polskich książek high fantasy:  „Więcej niż zło” | „Virion. Zamek” | „Dom między chmurami” | „Wygnaniec” | „Śmiech diabła”


Na ratunek ksieciu

Gdy książę zostaje otruty najsilniejszą substancją na świecie, czyli Pocałunkiem Syreny, jest bliski śmierci. Arystokrata Leto postanawia pomóc swojemu władcy. Angażuje alchemiczkę Alethę i razem poszukują leku, dzięki któremu władca będzie mógł wyzdrowieć.

Czy „Wszystko pochłonie morze” to dobra powieść?

Na rynku bezustannie brakuje dobrego high fantasy. Niełatwo jest napisać jednocześnie dojrzałą i oryginalną powieść, wnoszącą coś nowego do gatunku, która przy tym będzie także świetną historią rozrywkową. Zbyt często takie książki zmieniają się w coś typowo młodzieżowego czy mocno infantylnego. Odnoszę wrażenie, że Magdalena Kubasiewicz chciała przełamać trochę stan polskiego fantasy, tworząc „Wszystko pochłonie morze”. Tylko czy to udana próba? Z jednej strony owszem, ale nie będę owijać w bawełnę. To nie jest w żadnym razie moja ulubiona powieść.

Wszystko pochłonie morze Magdaleny Kubasiewicz - otwarta książka leży na blacie wśród ozdób, zbliżenie na rozdział dziewiąty

Początek jednak…

Jej początek wcale nie był zły. Scena w magicznej Dzielnicy Luster miała naprawdę dobry klimat, przynajmniej na starcie, i nastawiałam się do lektury bardzo pozytywnie. To przede wszystkim jest powieść o całkiem sensownym warsztacie. Kubasiewicz (z którą wcześniej nie miałam styczności) zdaje się wiedzieć, co pisze, i dobrze panować nad słowem. Gdyby w swojej opowieści skupiła się zaś właśnie na tej dzielnicy, na dziwnościach i baśniowości, to z tej książki mogłoby wyjść coś naprawdę dobrego. Tyle że pomysł autorki sięgał zdecydowanie dalej.

Za dużo tych tematów!

Dlatego że ta opowieść chce jednocześnie być książką o brutalnej polityce, baśniowych syrenach, więzi między głównymi bohaterami oraz historią drogi, a to wszystko na nieco ponad 400 stronach. I o ile to mogłoby wyjść w dłuższym cyklu, gdyby było lepiej rozpisane, tu po prostu na całość brakuje miejsca. Autorka od razu wrzuca czytelnika w wir polityki (która go nie interesuje), zmuszając go do chęci uratowania księcia (którego nie zna) i wymuszając chęć śledzenia zżytych ze sobą postaci (których relacje nie wybrzmiewają). Jednocześnie część kwestii wyjaśniana jest niewystarczająco (np. system magiczny), a inna zbyt często (czym jest mityczny Pocałunek Syreny).

Brakuje tej opowieści tego momentu na wgryzienie się w fabułę. Tu nie ma chwili spędzonej z bohaterami. Nie ma prywatnych relacji, które nie skupiałyby się wokół głównego wątku. Przez to bohaterowie gubią głębię, a historia sprawia wrażenie pustej. Takiej, która bardzo próbuje być emocjonująca i głęboka, ale… po prostu jej to nie wychodzi. A wystarczyłoby, gdyby autorka skupiła się na jednym z wcześniej wymienionych aspektów i to jego uczyniła głównym tematem powieści.

Poprawna, lekka, zaplanowana – to nie wystarcza

Z jednej strony to więc książka napisana poprawnie i dość lekko. Wyraźnie została porządnie rozpisana i to tak, by w dobrych momentach zafundować czytelnikowi plot twisty czy przyśpieszyć bicie serca. Ale z drugiej strony najzwyczajniej w świecie brakuje w niej „mięsa”. Mogę jedynie spekulować, że Kubasiewicz nie do końca napisała to, co chciała napisać, a napisała to, co napisać „powinna”, aby książka spełniała wytyczne dojrzałego i porządnego fantasy. To z kolei przypadkiem doprowadziło do stworzenia wydmuszki jedynie udającej takową.

Jak czytało mi się „Wszystko pochłonie morze”?

Z tego powodu czytanie „Wszystko pochłonie morze” w moim przypadku szybko zaczęło zmieniać się w „męczenie” książki. Opowieść do mnie nie trafiała, odbijała się od mojej głowy i choć starałam się ją uważnie śledzić, ona nie chciała mi się dać wciągnąć.

Jednocześnie jak najbardziej rozumiem zachwyty nad tą powieścią. Czytelnik, który nie analizuje za bardzo treści i sięga głównie po wszechobecne powieści młodzieżowe, zapewne znajdzie w niej coś więcej. W końcu u Kubasiewicz są i silne postacie, jest i krew, zabójstwa, pościgi, pożary, jednocześnie utrzymane w dość baśniowym i lekkim tonie. I takiej osobie, która nie ma zbyt dużego doświadczenia z „dojrzałym” fantasy, tę książkę mogę polecić. Ci jednak, którzy dobrze znają klasykę gatunku i nie mają ochoty ryzykować – niech czują się ostrzeżeni.


Wszystko pochłonie morze Magdaleny Kubasiewicz - okładka przedstawia syrenę siedzącą na skale

Tytuł: Wszystko pochłonie morze

Autor: Magdalena Kubasiewicz

Liczba stron: 414

Gatunek: high fantasy, przygodowe fantasy

Wydanie: Uroboros, 2021

1 thought on “Wszystko pochłonie morze: fantasy próbujące być wszystkim [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Dorastanie w cieniu oka smoka, czyli „Navola” Paolo Bacigalupiego [recenzja] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Wydawnictwo Vesper wyda Robin Hobb w Polsce. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 
  • Dorastanie w cieniu oka smoka, czyli „Navola” Paolo Bacigalupiego [recenzja]
  • Kapitan Hak o Piotrusiu Panu i jego okrucieństwie. „Koszmar w Nibylandii” Christiny Henry [recenzja]
  • Nowa książka Krzysztofa Piskorskiego już we wrześniu! „Osnowa” – premiera 09.09.2026
  • Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme