Ta powieść high fantasy jest niczym połączenie „Ucznia skrytobójcy” z „Grą o tron” oraz historią o włoskiej mafii. To nie jest typowa twórczość Paolo Bacigalupiego, który zasłynął przecież z fikcji klimatycznej. Dowiedz się, jak ten amerykański autor poradził sobie z kreacją zupełnie nowego świata. Czy „Navola” będzie lekturą dla Ciebie?

Polityczne intrygi w kupieckim mieście-państwie
Navola to miasto-państwo kupieckie, w którym od kilku pokoleń rządzi jeden, potężny ród bankierów. Jego jedynym dziedzicem jest Davico di Regulai. Chłopak od najmłodszych lat obserwuje ojca i polityczne intrygi. Zafascynowany posiadanym przez jego rodzinę okiem smoka pewnego dnia próbuje go dotknąć.
Piękna powieść snuje się powoli
Paolo Bacigalupi to pisarz, który towarzyszy mi od lat. Przeczytałam wszystkie jego powieści wydane w Polsce. „Navola” zaś to jego pierwsza powieść fantasy, odchodząca trochę od typowo poruszanej przez niego tematyki związanej ze zmianami klimatycznymi. To jednak nie jest w żadnym razie jej wada. Ta historia o potężnym mieście-państwie pełnym politycznych intryg to pięknie napisana i spokojnie snujaca się (przynajmniej na początku) powieść high fantasy, rozpoczynająca dłuższy cykl.
Przez dosłownie pierwsze trzysta stron w „Navoli” nie ma dużej ilości akcji. Świat obserwujemy oczami Davico, którego poznajemy już jako małego chłopca. To miłe i szczere dziecko, które kocha swojego psa i uwielbia konie. Chłopak z zainteresowaniem przygląda się pracy ojca i pozwala nam odkryć świat przez swoją perspektywę. Ta kwestia jest tu kluczowa – narrator nie jest osobą obiektywną i ma to jak najbardziej znaczenie w całości historii. To jeden z niewielu przypadków w literaturze, które znam i w których ta pierwszoosobowa perspektywa NAPRAWDĘ ma znaczenie, i to wcale nie dlatego, że protagonista na końcu okazuje się mordercą.

Sprawdź recenzje innych książek high fantasy: „Więcej niż zło” | „Wszystko pochłonie morze” | „Lodowy smok”
„Navola” jest napisana niezwykle sprawnie
„Navola” napisana jest językiem pięknym, płynącym, dobrze brzmiącym, choć jednocześnie nie nazbyt wymyślnym czy artystycznym. Bacigalupi klarownie wykłada świat i panujące w nim zasady. Nie przekłada artyzmu ponad zrozumienie czytelnika, dlatego choć ta powieść ma wyższy punkt wejścia niż zupełnie lekkie fantasy to dalej dobra literatura rozrywkowa. Warto podkreślić, że autor naprawdę się nie śpieszy. Powoli ustanawia świat i daje czytelnikowi czas, by w pełni zrozumiał pionki na szachownicy i ich rozkład, co będzie kluczowe dla dalszej części powieści. Jeśli jednak ktoś nie przepada za spokojnie snującymi się historiami to na tę należy uważać.
Niczym połączenie Robin Hobb i Georga R. R. Martina
Przez swoją formułę ta powieść high fantasy przypomina mi trochę „Ucznia skrytobójcy”. Jest mniej baśniowa od książki Robin Hobb, ale i tu, i tu mamy młodego bohatera związanego z bogatym rodem, którego obserwujemy od najmłodszych lat i poprzez którego musimy zrozumieć świat przedstawiony. Obydwa cykle rozpoczynają się nieśpiesznie, a przy okazji w obydwu pewną rolę pełnią smoki.
A no właśnie, smoki. Te w uniwersum wykreowanym przez Bacugalupiego istnieją czy też dawniej istniały. Rodzina di Regulai ma w swojej kolekcji wyjątkowy artefakt, oko prawdawnego dmoka, który pomaga im zbudować swoją pozycję. Warto jednak nadmienić, że poza nim przez lwią część książki nie ma tu za bardzo elementów magicznych, a sam przedmiot pojawia się początkowo raczej sporadycznie. Narracja wyraźnie informuje nas o jego istnieniu, ale tak naprawdę nabiera on znaczenia dopiero z czasem.
Ta mała ilość magii, mocny realizm powieści oraz duża ilość intryg politycznych kojarzy mi się zaś z „Pieśnią lodu i ognia” Martina, ale w porównaniu „Navola” jest powieścią ładniej napisaną, spokojniej rozwijającą się i skupioną tylko na jednej perspektywie.

Ta narracja pierwszoosobowa ma znaczenie! [Spoilery]
Z powodu charakteru powieści i jej spokojnego początku niełatwo jest powiedzieć o niej coś więcej bez spoilerów, dlatego tu przechodzimy właśnie do SPOILEROWEJ części tego tekstu (choć bez nadmiernych detali). Jak już pisałam wcześniej: „Navola” nie bez powodu jest napisana w narracji pierwszoosobowej. Autor wrzuca nas do świata pełnego intryg politycznych, ale obserwujemy go z perspektywy początkowo dziecka. Davico jest zaś dobrym, ale trochę rozpieszczonym, młodym szlachcicem, który jest przekonany, że rozumie otaczający go świat. Tyle że… cóż, no wcale nie. Dlatego to książka, która może łatwo „wrobić” czytelnika w to, że już rozumie, co autor miał na myśli, a potem zagrać mu na nosie. Bacigalupi jest w tym naprawdę bardzo sprawny.
„Navola” sprawnie przedstawia pełnowymiarowe relacje [Spoilery]
Jest też sprawny w kreowaniu kompleksowych, pełnowymiarowych postaci oraz relacji pomiędzy nimi. Relatywnie szybko poznajemy w powieści Celię, rok starszą od głównego bohatera dziewczynę, której rodzina zostaje zniszczona przez di Regulaich, wysłana poza miasto, a ona sama pozostaje w rodzinnym domu Davico jako zabezpieczenie ich posłuszeństwa. Ojciec chłopaka dba o jej edukacje oraz traktuje ją z szacunkiem. Ma jednak ku temu oczywiście powód.
Davico, jako młody i naiwny chłopiec, szybko zaczyna nazywać Celię siostrą i traktuje ją jak równą sobie. Z nią związane jest też jego pierwsze zauroczenie, którego opisów w „Navoli” nie brakuje, ale jednocześnie jest w pełni uzasadnione i zrozumiałe; to w końcu młody, dorastający chłopak. Bacigalupi przedstawia tę kwestię dość realistycznie i wiatygodnie, ale widać, że ma w tym jakiś cel; to nie jest pisanie romansu dla samego romansu. W każdym razie, jak czytelnik może sobie wyobrazić: Celia wcale siostrą Davico nie jest i to jeden z punktów zapalnych w powieści, naprawdę pięknie rozegany. Ich relacja, jak i sama droga tej bohaterki jest czymś naprawdę ciekawym w obserwowaniu.

Już dawno się tak nie wciągnęłam
Czytałam tę książkę ponad miesiąc. Niestety, trafiła na moment, w którym nie miałam za bardzo czasu, by usiąść do takiej „kobyły”, która wymaga sporej dawki skupienia w trakcie, a która również rozpędza się bardzo powoli. Gdy już ją czytałam, miałam ochotę to kontynuować, nie nudziłam się, ale wracając, miałam pewne opory. Wiedziałam, że będąc zmęczoną po innych zadaniach, nie będę mogła poświęcić „Navoli” odpowiedniej uwagi. Jednak pod koniec byłam już zupełnie wkręcona i przyznaję, już dawno nie czekałam tak bardzo na moment, kiedy W KOŃCU będę mogła usiąść i zacząć czytać książkę. To naprawdę unikatowa i pięknie napisana powieść high fantasy; nie mamy zbyt wielu takich na naszym polskim rynku.
Realistyczne podejście, trudne tematy, piękna powieść fantasy
Z powodu spokojnego rozbiegu wiem, że to nie jest książka dla każdego. Warto też mieć świadomość tego, że nie mamy tu doczynienia z popularnym obecnie cozy fantasy. Bacigalupi nie epatuje niepotrzebnie przemocą, a przedstawiana przez niego rodzina jest szlachecką mafią, przez lwią część czasu działającą w białych rękawiczkach i nie pokazującą krzwdy naszemu protagoniście. Ale jednak dalej jest swoistą mafią tego świata i jeśli trzeba, sięga po broń, zaś inne rody nie pozostają jej dłużne.
To powieść dość realistyczna, opisująca często trudne tematy. Nie boi się tematyki związanej z torturami, a kiedy trzeba opisać trupy po prostu to robi. Sam klimat „Navoli” określiłabym jako elegancki, włoski, ale też raczej epicko smutny; to nie jest typowa powieść przygodowa z radosną drużyną w roli głównej. I jeśli komuś taki klimat, połączony ze spokojnie snującą się opowieścią odpowiada to myślę, że istnieje duża szansa, że w książce Bacigalupiego się zakocha. Osoby szukające szybkiej, warkiej akcji i bardzo lekkiego języka mogą się od niej jednak odbić.

Jak wydana jest „Navola”?
„Navola” ma twardą, klejoną oprawę i wymiary typowe dla książek wydawnictwa Vesper; stoi równo na półce razem z pozostałymi i nie wyróżnia się formatem. Ma malowane brzegi oraz wyklejki (na przodzie i tyle takie same). Wewnątrz nie ma dodatkowych ilustracji, a tekst jest dość mocno „ściśnięty”, font zaś stosunkowo mały.

Tytuł: Navola
Autor: Paolo Bacigalupi
Tłumaczenie: Maciej Grabski, Maria Grabska-Ryńska
Liczba stron: 672
Gatunek: high fantasy
Wydanie: Wydawnictwo Vesper, 2025