Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Ptaki nie znają granic: w pogoni za rekordem [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 11 grudnia, 2021

„Ptaki nie znają granic” to moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego obserwatora ptaków. Już jednak pierwsze nie wypadło najlepiej. Czy ta książka o poszukiwaniu różnych gatunków ptaków jest czymś, co warto poznać? Sprawdź recenzję!

Spis treści:

Toggle
  • Noah Strycker chciał pobić r;ekord
  • „Ptaki nie znając granic” czy raczej: ptasiarstwo bez granic?
  • Im dalej w las, tym gorzej
  • Szybka podóż nie nadaje się na reportaż
  • Autor przedstawia trochę inny świat
  • Spodziewałam się, że będzie lepiej
Ptaki nie znają granic książka leży na blacie wśród ozdób

Sprawdź recenzje innych książek o zwierzakach: „Dobry piesek! Jak wychować niesfornego szczeniaka” | „Dramat zwierząt domowych” | „Jak uszczęśliwić psa” 


Noah Strycker chciał pobić r;ekord

Podróż dookoła świata jest jeszcze bardziej pasjonująca, gdy próbuje się pobić jakiś rekord. Noah Strycker wyruszył, aby zaobserwować co najmniej 5000 różnych gatunków w ciągu roku.

„Rzecz o ptakach” i „Ptaki nie znając granic” Stryckera kupiłam na dużych przecenach, przy okazji. Uznałam wówczas, że właściwie będą obok siebie ładnie wyglądały, a przecież nie mogą być złe, więc czemu nie? Niestety, „Rzecz o ptakach” okazała się raczej kiepską pozycją… a „Ptaki nie znają granic” w pewnych względach jeszcze gorszą.

„Ptaki nie znając granic” czy raczej: ptasiarstwo bez granic?

Zacznijmy od tego, że polski tytuł wprowadza czytelnika w błąd. Oryginalny brzmi: „Birding without borders”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Ptasiarstwo bez granic”. To zdecydowanie lepiej obrazuje, o czym ta książka jest. Bo Strycker nie pisze bezpośrednio o ptakach, a o swojej podróży dookoła świata, w której trakcie miał je obserwować. Zadanie wykonuje jako ptasiarz, czyli osoba, która po prostu patrzy na te zwierzęta i odhacza kolejne i kolejne gatunki na swojej liście.

Na początku myślałam, że będzie to tytuł lepszy, niż „Rzecz o ptakach”. Samo ptasiarstwo to temat raczej mi obcy, a Strycker zaczyna od wykładu na ten temat. Tłumaczy, skąd się to wzięło, jak działają takie osoby, z jakich aplikacji warto korzystać itp., itd. To było ciekawe wprowadzenie do jego pasji i pozwoliło mi trochę poznać ten nieznany mi świat.

Im dalej w las, tym gorzej

Potem robi się gorzej, głównie dlatego, że „Ptaki nie znają granic” to po prostu bardzo, bardzo nudny reportaż. Schemat tej książki wygląda mniej więcej tak: Strycer opisuje, że przybywa do jakiegoś kraju. Tam spotyka swojego przewodnika albo dwóch, szukają ptaków. Zazwyczaj najważniejszy dla danego rozdziału jest jakiś jeden, o którego zobaczeniu autor marzy. Następnie widzi go, zachwyca się tym, jak to zwierzę wygląda, zapodaje jedna lub dwie ciekawostki i leci dalej.

Szybka podóż nie nadaje się na reportaż

Rozumiem, że ta podróż miała na celu pobicie światowego rekordu w ilości zobaczonych gatunków w jak najkrótszym czasie. Ale taka podróż „na szybko” nie nadaje się na reportaż. Brakuje tu jakiegokolwiek zagłębienia się w temat. Gdy coś już się pojawi to znika w kolejnym akapicie. Autor nie prowadzi żadnych interesujących rozmów, a ciekawostki i zachwyty, którymi raczy czytelnika są w większości wtórne do „Rzeczy o ptakach”.

Ptaki nie znają granic otwarta książka leży na blacie wśród ozdób

Autor przedstawia trochę inny świat

Niemniej, mimo wszystko rozumiem osoby, którym się ta książka podobała. Pokazuje nieco inny świat, na dodatek jest po prostu lekka. Mnie styl Stryckera nudzi: jest w nim za mało konkretów, a za dużo jego prywaty. Ale wyobrażam sobie, że po ciężkim dniu pracy taka gawęda może niektórym odpowiadać, a same ptaki to po prostu sympatyczny temat. Zwłaszcza, że autor nie wchodzi głęboko w temat zmian klimatycznych, czy wymierających gatunków, więc ten tytuł nie obarczy niczyjej głowy tego typu zmartwieniami.

Warto dodać, że książka ma ok. 380 stron, ale tak naprawdę tylko 300 stron czegoś, co można czytać. Na końcu można znaleźć m.in. podziękowania, listę ekwipunku (to akurat przydatna sprawa!) oraz całą listę ponad 6000 gatunków ptaków, które autor zobaczył na wyprawie. A wystarczyło dać tam link do dokumentów Google! Osobiście odbieram to jako marnotrawstwo papieru, które niewiele do książki wnosi.

Spodziewałam się, że będzie lepiej

Nie jestem zadowolona z lektury. Nie jest ona odrażająco zła, przeciwnie – uznałabym ją po prostu za przeciętną. Ale od miłośnika ptaków naprawdę spodziewałabym się odrobiny więcej zaangażowania w przedstawienie konkretnych gatunków, albo opisanie ciekawych historii. Zaś pośpieszna podróż przez świat, byleby tylko odhaczyć kolejne gatunki i przedstawić kolejne nudne statystyki kompletnie mnie nie interesowała.


Ptaki nie znają granic okładka książki

Tytuł: Ptaki nie znają granic

Autor: Noah Strycker

Liczba stron: 384

Gatunek: literatura popularnonaukowa

Wydanie: Muza, 2019

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: literatura amerykańska, Noah Strycker, reportaż, Wydawnictwo Muza

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme