„Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści” kupiłam w trakcie wydarzenia organizowanego przez Śląski Klub Fantastyki. Jak spodobała mi się ta antologia, napisana nie tylko przez polskich autorów? Sprawdź recenzję!

Sprawdź recenzje innych zbiorów opowiadań: „Księga strachu 2” | „Idiota skończony” | „Cyberpunk girls” | „Inne nieba”
To bardzo fajna inicjatywa
Takie książki jak „Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści” to przede wszystkim bardzo ciekawe inicjatywy. To w końcu antologia osadzona lokalnie, stworzona przez niewielkie (i również lokalne) wydawnictwo, która pozwala zebrać nie tylko utalentowanych, popularnych autorów, ale również daje szanse mniej znanym twórcom. Wewnątrz można w końcu znaleźć opowiadania naprawdę różnorodnych pisarzy, a ponadto ilustracje stworzyli uczniowie lokalnej szkoły. Uważam, że takie inicjatywy to naprawdę kawał dobrej roboty sam w sobie i po prostu potrzebujemy ich więcej, tak samo, jak potrzebujemy więcej o nich mówić.
Jak jednak wypada sama antologia? Cóż, nierówno, momentami teksty wręcz sprawiają wrażenie nieco amatorskich, ale dla tych kilku dobrych – warto ją sprawdzić.
„Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści” to różnorodne teksty
Antologię otwiera wstęp Arkadiusza Późniaka, „Miasto przyjezdnych” opowiadający o samych Tarnowskich Górach, a następnie przechodzimy już do fantastyki. Marta Kisiel zaserwowała czytelnikom powrót do Matyldy Bolesnej, bohaterki „Trylogii wrocławskiej”. „Studium martwoty” było tekstem dobrym, zwłaszcza na tle całej antologii, ale dla mnie trochę niepotrzebnym. Choć lubię i protagonistkę, i wampira Romana, tak osobiście uważam, że nie potrzebowałam czytać o przeszłości tych bohaterów. Niemniej, wiem, że wielu osobom ten tekst po prostu się sposobu, bo niewielu jest takich jak ja, co narzekają na powrót lubianych postaci.
Później mamy „Czarną wieżę z Lasu” Kozakowskiego, która nie wzbudziła we mnie żadnych więcej emocji. „Dokąd idą świstunki?” Magdaleny Świerszczek-Gryboś to tekst solidny warsztatowo, acz nie w mojej (dość „dziwacznej”) estetyce, aczkolwiek dobrze wiem, że tu się trochę z autorką „rozjeżdżam, więc to mnie kompletnie nie dziwi.
Tu też jest post-apo
Opowiadanie „Ta wspaniałą rzecz, która czeka w mroku” Marcina Majchrzaka to post-apo, które początkowo wydawało mi się całkiem fascynujące, ale mam wrażenie, że ostatecznie zabrakło tu trochę umiejętności, by tekst zapadł mi w pamięć na dłużej. Podobnie jest z Izabelą Grabdą i jej opowiadaniem „On”. W tym przypadku mamy do czynienia z drobnym kryminałem, który ponownie, gra wokół ciekawego konceptu, ale jednak brakuje mi w nim CZEGOŚ.
Z czasem zaczęłam być zmęczona
Na etapie opowiadania Artura Olchowego „Galena” byłam już po prostu trochę zmęczona samą antologią i przyznaję, kompletnie mnie nie zainteresowało. Następnie przyszedł czas na tekst Tomasza Maruszewskiego, „Przedświtanie” . Tu znów było nieco lepiej, ale podobnie jak w przypadku tekstów Grabdy i Majchrzaka. Opowiadanie skupiało się wokół, powiedzmy, takiej dziecięcej magii miasta.

Ostatnie teksty naprawdę mi się podobały
Następne trzy teksty są wyraźnie lepsze, a każdy kolejny przebija poprzednika. Tekst Eugeniusza Dębskiego „Wampir bez matury” to kryminał, w którym być może czegoś mi brakło, ale był solidny i wyraźnie napisany przez człowieka z wprawą.
„Niebo nad nami” rosyjskiej pisarki Marii Glainy to mój ulubiony scircte rozrywkowy tekst z tego zbioru. Choć nie ma chyba nic wspólnego z Tarnowskimi Górami, to maluje ciekawy świat przedstawiony z nastoletnią, lecz wyrazistą główną bohaterką, młodą astrolog. Gdybym mogła przeczytać więcej opowieści z tego świata, to naprawdę z chęcią bym się za nie zabrała.
Z kolei najlepszym moim zdaniem tekstem w tym zbiorze ogólnie rzecz ujmując jest… opowiadanie o zombie. A przypominam, że ja za zombie nie przepadam. „Inni, my, inni” Krzysztofa Matkowskiego ma ciekawą konstrukcję, w ciekawy sposób buduje bohaterów i jest po prostu naprawdę solidnym tekstem.
Tej formy nie rozumiem
Antologię zamyka „Nie ma gór w Tarnowskich Górach” Iny Goldin, tekst ograny wokół konceptu „co by było, gdyby pisarka X postanowiła napisać opowieść o…”. Osobiście najzwyczajniej w świecie nie kupuję tej formy.
Jak więc widać, moim zdaniem sporo jest tu tekstów, którym czegoś brakuje, nawet jeśli nie są kategorycznie złe. Ale szczególnie tekst Galiny i Matkowskiego trochę mi to wynagrodziły, a uważam, że nawet dla poznania pojedynczych interesujących nas nazwisk (bo tej dwójki wcześniej nie znałam) warto dawać antologiom szansę. Zwłaszcza tak interesującym koncepcyjnie.

Tytuł: Tarnowskie Góry Miejskie Opowieści
Autor: Eugeniusz Dębski, Maria Galina, Marta Kisiel, Andrzej Kozakowski, Magdalena Świerczek-Gryboś, Artur Olchowy, Ina Goldin, Marcin Majchrzak, Tomasz Maruszewski
Liczba stron: 420
Gatunek: urban fantasy, high fantasy, fantastyka naukowa, zbiór opowiadań
Wydanie: Almaz, 2022