„Pieśń syreny” miała być niezwykłym romansem z pięknymi syrenkami i książetami. W praktyce jednak to nudniejsza powieść, niż się wydaje. Dlaczego? Sprawdź w recenzji!

Sprawdź recenzje innych książek romantasy: „Bez serca” | „Czwarte skrzydło” | „Do zakochania jeden urok”
Miała zdobyć jego serce
Każda syrena, w dniu swoich urodzin, zabiera człowiekowi serce. Lira, przyszła Królowa Mórz, kradnie je tylko książętom. Gdy łamie zasady, odbierając życie człowiekowi przed swoimi urodzinami, zostaje ukarana przez matkę. Pozbawiona szponów i ogona, musi zdobyć serce księcia i łowcy syren w jednym.
To pewien trend w romantasy
Zauważyłam że wśród romantasy można znaleźć pewną podgrupę książek, które wyróżniają się na tle innych dość ładnym, poetyckim, baśniowym stylem, ale niestety często poza tym nie mają czytelnikowi zbyt wiele do zaoferowania. Do takich książek zaliczam na przykład „Słowo i miecz” Amy Harmon oraz ostatnio przeczytaną przeze mnie „Pieśń syreny” napisaną przez Alexandrę Christo.
„Pieśń syreny” zaczyna się ładnie
Ta historia zaczęła się naprawdę bardzo ładnie. Tak, że gdyby wyjąć z niej sam początek i dorobić do niego jakieś szybsze zakończenie to byłoby to całkiem klimatyczne opowiadanie, będące retellingiem klasycznej „Małej syrenki”. Wizja strasznych syren, potworów, które zabijają ludzi bez cienia wahania została tu zarysowana naprawdę całkiem intrygująco i w takiej krótkiej formie naprawdę mogłaby zadziałać. Problem polega na tym, że to nie opowiadanie, a powieść i niestety, po rozciągnięciu tego pomysłu po prostu całość przestaje działać.
Gdzie te krwiożercze syreny?
Szybko okazuje się, że krwiożercze syreny wcale takie do końca nie są. Ich zachowanie nie jest zaś jakoś ciekawie podbudowane (np. faktycznie dobrze opisanymi traumami, głębokimi przekonaniami itd.), a wynika po prostu z woli tej bardzo złej morskiej wiedźmy, która w tym przypadku po prostu rządzi oceanami. Postacie przez to mi osobiście wydają się dość płaskie i nijakie, bo naprawdę brakuje im porządnej, psychologicznej podbudowy. I nie chodzi mi o to, że w takiej książce twórca musi od razu tworzyć głęboką psychoanalizę, a po prostu przydałoby się tutaj więcej smaczku. Mam poczucie, że Christo poszła na zupełną łatwiznę.
Książka realizuje popularny motyw od wrogów do kochanków i jest w tym dość konsekwentna. Faktycznie nie ma tutaj wyznawania sobie miłości po kilku stronach i bohaterowie przechodzą swoją drogę.
Niemiłosiernie się ciągnie
Z tym, że po dość ciekawym początku cała historia, włącznie z wątkiem romantycznym, zaczyna się po prostu niemiłosiernie ciągnąć, tracąc na tempie i paradoksalnie, jestem gotowa to zrzucić na styl pisania, który początkowo wydawał mi się bardzo ładny. Ta cała poetyckość i baśniowość z jednej strony zaczyna się z czasem trochę zacierać, z drugiej strony wciąż jest obecna w stopniu na tyle znacznym, by narracja i dialogi nie były odpowiednio dynamiczne. Przez to i przygoda, i romans (obydwa obecne w dość zrównoważonym stopniu) po prostu nie działają w odpowiedni sposób. Osobiście nie byłam zaangażowana emocjonalnie w tę historię i po prawdzie, szybko zaczęłam chcieć, by po prostu dobiegła końca.
Zakończenie jest oczywiste
Zakończenie też nie zaskakuje. Jest proste i właściwie dość oczywiste od samego początku. To nie zawsze jest problem, czasem nic więcej po prostu nie potrzeba, zwłaszcza jeśli historia jest w stanie przywiązać czytelnika do postaci, tyle że w tym przypadku nie wniosło nic pozytywnego do mojej opinii na temat „Pieśni syreny”.
To książka, której fabuła na papierze nie wygląda wcale źle. Autorka miała może nie bardzo oryginalny, ale za to klimatyczny pomysł na rozpoczęcie historii i wydaje mi się, że całość została rozpisana poprawnie, jeśli chodzi o to, co działo się w niej krok po kroku. Gdzieś jednak zgubił się tu klimat, rytm, czy ciekawa kreacja świata i bohaterów, dlatego ostatecznie w trakcie po prostu byłam znudzona. A chyba nie ma nic gorszego, jeśli chodzi o rozrywkowe powieści (którą ta przecież jest).

Tytuł: Pieśń Syreny
Cykl: Hundred Kingdoms
Tom: 1
Autor: Alexandra Christo
Tłumaczenie: Zbigniew Kościuk
Liczba stron: 424
Gatunek: romantasy
Wydanie: Young / Kobiece, 2022
1 thought on “Pieśń syreny: one kradną serca, styl kradnie tempo [recenzja] [archiwum]”