„Próby słońca” to młodzieżowe, przygodowe fantasy z bohaterem, który musi wziąć udział w turnieju. Czy warto zapoznać się z tą historią, nawiązującą do mitologii Azteków? Sprawdź, co można znaleźć wewnątrz tej książki!

Sprawdź recenzje innych młodzieżowych książek fantasy: „Bez serca” | „Wespertyna” | „Księga żywych sekretów”
Ten turniej będzie wyjątkowy
Theo ma siedemnaście lat, boryka się z dysforią w związku z wyglądem swoim skrzydeł i tak się składa, że jest półbogiem niższego rzędu. Wydawałoby się, że jako taki jest więc bezpieczny i udział w Próbach Słońca, w których jeden z dziesięciu uczestników ma stracić życie, mu po prostu nie grozi. Ten rok dla turnieju będzie jednak wyjątkowy. Theo okazuje się jednym z dwóch Jadeitów zmuszonych do uczestnictwa w Próbach.
Czy „Próby słońca” to coś więcej?
Są takie powieści, które są po prostu poprawnymi w swoim gatunku historiami, które w gruncie rzeczy niewiele wnoszą. I owszem, mogą dla kogoś okazać się istotne czy ważne, w końcu nigdy nie wiadomo, jakie słowa poruszą konkretną osobę, ale generalnie rzecz biorąc, niewiele wewnątrz nich jest. Mam poczucie, że „Próby słońca” Aidena Thomasa to właśnie taki przypadek.
„Próby słońca” siegają do ciekawej mitologii
To powieść młodzieżowa, która sięga do całkiem ciekawej, bo nie aż tak znów eksploatowanej mitologii – mitologii meksykańskiej. Jednak poza tym to naprawdę typowa historia kierowana do odbiorcy young adult, w której występuje motyw turnieju. Co prawda, z „Igrzysk śmierci”, w trakcie których miało zginąć 23 uczestników przeszliśmy do sytuacji, w której w konkurencji zginie tylko jeden z nich (co dzieje się nie tylko tutaj, ale również w np. „The Atlas Six”), ale w gruncie rzeczy ten motyw w różnych formach wraca regularnie do powieści młodzieżowych osadzonych w fantastycznych światach.
Turniej to główna oś fabularna
Wątek turnieju jest główną osią fabularną „Próby słońca”, dlatego moim zdaniem to on powinien wzbudzać najwięcej emocji, być z jakiegoś powodu najciekawszy: czy to przez wzgląd na poczucie zagrożenia, wysoką stawkę, czy relacje pomiędzy postaciami, które kreują się wokół niego. Z tym, że ja w trakcie lektury nie czułam większych emocji ani przez moment. Ta książka jest jak przeciętny serial na Netflixie. No da się go oglądać do obiadu, ale nie zostanie w głowie ani przez chwilę dłużej, bo i nie ma w nim żadnej większej głębi.
Klasyczne „golden trio”
Główni bohaterowie to typowe dla tego typu książek „golden trio”, którzy muszą trzymać się razem i pokonać przeciwności losu. Nie poczułam się do nich jednak ani przez moment przywiązania. Jeśli zaś chodzi o world building to poza ciekawym settingiem też wydawał mi się wykreowany „po łebkach”. Niby mamy tu magiczny świat, w którym bogowie pełnią istotną funkcję i wcale nie są ukryci, ale jednocześnie mamy sieć, czy media społecznościowe, w związku z czym Theo jest po prostu bardzo współczesnym nastolatkiem… tyle że ze skrzydłami.
Co z tematami queerowymi?
Wiem, że dla samego twórcy ważne są tematy queerowe. I owszem, tu również się pojawiają. Spodobał mi się fakt, że główny bóg tego świata jest pozbawiony płci i wypowiada się w sposób niebinarny. To naprawdę dobry pomysł, który na pewno przeszedłby i w fantastyce kreowanej dla dorosłego czytelnika bez większych zmian. Nie mam też nic przeciwko transpłciowemu głównemu bohaterowi, czy ogólnie tego typu tematyce w powieściach. Z tym, że Thomas, zamiast po prostu ustanowić takiego bohatera i iść z fabułą dalej regularnie podkreśla, że hej, zobacz, czytelniku, ten bóg jest niebinarnu, ale nie wchodzi w te tematy głębiej, nie eksploruje żadnych ciekawych zakamarków tego tematu. Problemy Theo związane z transpłciowością wydają się poruszone płytko i trochę nijako.
Rozumiem, że jest to powieść młodzieżowa i ma to sens, aby autor, pisząc dla młodego odbiorcy, próbował coś wyjaśnić, w jakiś sposób pomóc, czy wesprzeć. Mam jednak poczucie, że współczesna młodzież po prostu TO WIE, a same „Próby słońca” zdają się być historią stworzoną nieco na siłę, by koniecznie na rynku pojawiła się powieść z odpowiednią reprezentacją. A to chyba nie jest dobra droga tworzenia powieści.
Jest tu coś ciekawego, ale…
„Próby słońca” mają kilka ciekawych elementów. Być może osoby, które przepadają za motywami nastoletnich turniejów i młodzieżowej przyjaźni po prostu w tej powieści dobrze się odnajdą. Nie wątpię, że młodszemu czytelnikowi ta powieść spodoba się też bardziej, niż mi. Personalnie, dla mnie, to jednak nieco zbyt mało. To powieść, która nie wywołała u mnie żadnych większych emocji i która nie zainteresowała mnie niczym szczególnym.

Tytuł: Próby słońca
Tytuł serii: The Sunbearer Duology
Numer tomu: 1
Autor:Aiden Thomas
Liczba stron: 462
Gatunek: przygodowe fantasy, literatura młodzieżowa
Wydanie: Must read, 2023