„Modlitwa za nieśmiałe korony drzew” to drugi i ostatni tom cyklu o siostracie Dex oraz robocie Mszaczku, którzy podróżują przez solarpunkowy świat. Czy to niedługie książki po które warto sięgnąć? Sprawdź recenzję historii Becky Chambers.

Sprawdź recenzje innych książek z serii „Mnich i robot”: „Psalm dla zbudowanych w dziczy”
W drodze do ludzkich osad
Siostrat Dex wraz z Mszaczkiem kierują się do ludzkich osad. Tam robot po raz pierwszy spotyka większą grupę ludzi na raz. Siostrat Dex zaczynają się zaś zastanawiać nad celem swojego istnienia.

„Modlitwa za nieśmiałe korony drzew” to kontunuacja
„Modlitwa za nieśmiałe korony drzew” to opowiadanie, czy też nowela napisana przez Becky Chambers, która jednocześnie jest kontynuacją tekstu, który zdobył nagrodę Hugo, czyli „Psalmu dla zbudowanych w dziczy”. Przyznam, że miałam nadzieję, że ten drugi tekst da mi nieco więcej, niż ostatecznie dał, choć w gruncie rzeczy to dalej przyjemna historia z nurtu cozy fantastyki (w tym przypadku to jednak solarpunk, więc raczej mamy tu do czynienia z lekkim SF, niż z fantasy).

Oczekiwałam więcej fabuły
Moje nadzieje wiązały się z tym, że oczekiwałam po tej historii jakiejś konkretniejszej fabuły. Świat został już zarysowany w pierwszym tekście, co w teorii pozwala na stworzenie jakiejś bardziej zwartej opowieści. Za główną wadę „Psalmu…” uznałam przecież brak jakiegokolwiek sensownego zakończenia. Liczyłam więc, że autorka zrobi to tutaj.
Niestety, nie dostałam tu ani jakiejś większej fabuły, ani sensownego zakończenia. Właściwie obydwa teksty snują się w bardzo podobny do siebie sposób i również w bardzo podobny do siebie sposób po prostu się kończą.

„Modlitwa za nieśmiałe korony drzew” to kojąca historia
Mimo jednak tych wad, to na pewno historia o właściwościach kojących. Taka, która może uspokoić nieco te dusze, którym brakuje poczucia akceptacji, którym brakuje spokoju i wrażenia, że wszystko jest na swoim miejscu. Bo to są właśnie tematy, które Mszaczek i siostrat Dex poruszają. Ich podróż snuje się powoli, ciągnie od wioski do wioski, w których spotykają różnych ludzi. Wyjaśniają sobie nawzajem świat, dzielą się swoimi spostrzeżeniami, które płyną z zupełnie innych kultur. W tym względzie to naprawdę całkiem ładna, ciepła opowieść. Mam jednak osobiście poczucie, że te historie nic więcej poza byciem czymś ciepłym i kojącym nie wnoszą. Złote myśli kreowane przez bohaterów są ładne, owszem, ale większość z nich to po prostu oczywistości.

Rozumiem, że to dla kogoś może być ważne
Niemniej, chociaż sama akurat tego nie potrzebowałam, to wyobrażam sobie, że tekst, który w gruncie rzeczy mówi czytelnikowi, że jest ważny i wystarczający taki, jaki jest, może dla wielu osób naprawdę okazać się istotny. A wówczas to będzie więcej, niż wystarczająco.
Jeśli więc to jest coś, czego szukacie w literaturze, to zarówno „Psalmowy dla zbudowanych w dziczy”, jak i „Modlitwie za nieśmiałe korony drzew” można dać szansę. To jednak na pewno nie są historie dla osób, które poszukują w fantastyce przede wszystkim wartkiej fabuły.



Tytuł: Modlitwa za nieśmiałe korony drzew
Tytuł serii: Mnich i robot
Numer tomu: 2
Autor: Becky Chambers
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Liczba stron: 160
Gatunek: cozy science fiction, solarpunk
Wydanie: Insignis, 2024