„Podziemia Veniss” czytałam w 2017 roku i wtedy nie spodziewałam się, że w ten sposób zacznie się moja trwająca wiele lat miłość do twórczości Jeffa VanderMeera. Zwłaszcza że choć w miarę mi się ta powieść podobała to jednak miałam wówczas poczucie, że jest trochę dziwna. Może nawet zbyt dziwna… Sprawdź moją recenzję!

Dowedz się więcej o autorze tej powieści!
Poszukiwania zaginionego bliźniaka
Nicholas został okradziony z całego swojego dobytku. Dlatego marzy mu się surykatka. Postanawia ją zdobyć i… znika. Wkrótce z jego zniknięcia zdaje sobie sprawę Nicola, jego bliźniaczka. Kobieta zaczyna go szukać.
„Podziemia Veniss” nie bez powodu trafiła do serii „Uczta wyobraźni” – to książka, która jest tak specyficzna, tak dziwna i jednocześnie tak dobra, że naprawdę nią jest. Nie będzie to może lektura dla każdego, jak to z trudniejszymi pozycjami bywa, ale zdecydowanie jest to kawałek dobrej literatury.
„Podziemia Veniss” to pozornie prosta historia
Historia, którą przedstawia Jeff Vandermeer, jest bardzo prosta. Z tym, że już styl autora może być trudniejszy do przyswojenia. Mi czytało się tę książkę błyskawicznie, ale zdecydowanie nie jest to lektura, którą przyswoiłby zmęczony umysł. Styl autora jest bardzo specyficzny. Vandermeer bawi się narracją i metaforami, jednocześnie opisując przerażające rzeczy w… przerażający sposób, co wcale w literaturze nie jest tak częste, jak mogłoby się wydawać. Oj tak, już dawno nie zdarzyło mi się, bym miała ochotę odwrócić głowę z obrzydzenia w trakcie czytania, a ta lektura mi to zapewniła.
Przerażająca baść i antyutopia
„Podziemia Veniss” to – teoretycznie – antyutopia. Z tym, że tę powieść czyta się bardziej jak przerażającą baśń. Vandermeer nie skupia się w niej na dokładnym pokazaniu systemu, w którym żyją bohaterowie: daje nam jedynie jakieś szczątki, ochłapy, z których musimy poskładać całość. Przy okazji otoczenie postaci kreuje w sposób wręcz absurdalny, który jednak w jego rzeczywistości zdaje się być całkiem namacalny i logiczny. Ach, uwielbiam autorów, którzy potrafią tak dobrze łączyć paradoksy!
Wewnątrz można znaleźć trójkę głównych bohaterów, z których każdy ma swój kawałek narracji: nie są jednak one stosowane zamiennie, a po kolei. Nick, Nicola i Shadrach. Trójka zupełnie innych ludzi, z innymi przeżyciami, celami i planami na życie, których postanowił połączyć los. Nick ma duszę artysty, jego siostra, Nicola, to programistka. Shadrach zaś odkąd wyszedł z podziemi na powierzchnię, pracuje dla pewnego tajemniczego człowieka. Cała trójca wzajemnie się dopełnia, a ich losy doskonale się splatają, tworząc niby przypadkowy, ale bardzo logiczny ciąg wydarzeń. Mimo że to stylem i sposobem napisania, a nie fabułą stoi ta powieść.

Nie chcę zdradzać tej fabuły
Skłamałabym, mówiąc, że sam antagonista nie jest ciekawym człowiekiem, bo choć ukryty jest w cieniu, również odgrywa sporą rolę. Inna ciekawa postać, czyli myśląca surykatka o wielkości goryla, także sprawdza się w swojej roli. Ale by pisać o tych bohaterach więcej, musiałabym powiedzieć, o co chodzi w fabule. A tego robić zdecydowanie nie chcę – to historia, którą trzeba poznać na własną rękę.
„Podziemia Veniss” to nie lekka, swawolna historyjka, którą „pokocha każdy”. Do tej lektury warto się psychicznie nastawić i nie chcieć od antyutopii przyjemnej, radosnej opowieści. Niemniej uważam, że to naprawdę kawał dobrej fantastyki, którą warto znać, choćby dla poszerzania własnych horyzontów. Zwłaszcza że czyta się ją wspaniale.
Cały świat uległ przekształceniu, jego zewnętrzna powłoka ustąpiła i ukazała mi skrywane dotąd pod skórą ciało. Przez długie minuty stałem tam, gryzmoląc jak idiota, z otwartymi ustami. Pisałem to, co zostało w tej chwili wpisane we mnie. Nie wytrwałbym dłużej z tymi wszystkimi pomysłami i obrazami wgryzającymi się w mój umysł. Musiałem znaleźć więcej papieru. Musiałem pisać, to wylewało się ze mnie.
Fragment „Podziemi Veniss” Jeffa Vandermeera

Tytuł: Podziemia Veniss
Autor: Jeff Vandermeer
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Liczba stron: 240
Gatunek: antyutopia
Wydanie: Mag, Warszawa 2009
3 thoughts on “Podziemia Veniss: Prawdziwa uczta dla wyobraźni [recenzja] [archiwum]”