„Ostatnie dni Nowego Paryża” to powieść, która nie tylko była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Mieville’a, ale również moja pierwsza aż tak surrealistyczna powieść weird fiction. Jak mi się podobała, kiedy pisałam o niej w 2018 roku? Sprawdź!

Sprawdź recenzje innych książek fantastycznych!
Demony na ulicach Paryża
W Paryżu nastąpiła S-plozja. Losy świata zostały odmienione: w 1950 roku naziści ciągle przebywają w stolicy Francji. Nie jest to jednak jedyna zmiana: na ulicach pojawiły się demony i manify, prosto z dzieł surrealistów.
Są takie książki, które przede wszystkim są dziwne. Nie oznacza to, że są dobre czy złe: one po prostu są specyficzne, dziwaczne i przez to dość niepowtarzalne. Jedną z takich książek są na przykład „Podziemia Veniss” VanderMeera. Drugą – a jakby inaczej – omawiane dziś przeze mnie „Ostatnie dni Nowego Paryża”.
„Ostatnie dni Nowego Paryża” są o surrealiźmie
Jakże mogłoby być inaczej, skoro głównym tematem tej niedługiej powieści jest surrealizm? Autor miał wręcz absurdalny pomysł: wykreował Paryż, w którym manify, czyli potwory z obrazów i innych dzieł, chodzą po ulicach i cóż… niekoniecznie są przy tym bezpieczne. Skłamałabym, mówiąc, że spotkałam się wcześniej z czymś takim. Aby wpaść na taki pomysł, potrzeba nie tylko dużej wyobraźni, ale także ogromnej wiedzy na temat surrealizmu, a tym raczej niewiele osób może się pochwalić. China Miéville jest w tym przypadku chlubnym wyjątkiem.
Miałam problem, by się wgryźć
Nie jest to jednak powieść kompletnie idealna i bezbłędna. Sama miałam problemy z wgryzieniem się w ten świat. Nie dość, że o surrealistach wiem mało, to na dodatek miałam wrażenie, że jesteśmy czasem wrzucani w akcję bez szerszego kontekstu, a na część istotnych pytań autor odpowiada dopiero po czasie. Poza tym początkowo autor prowadzi narrację dość chaotycznie, co wcale nie pomaga w zrozumieniu tekstu.
Muszę dodać, że też coś nie do końca leżało mi w samym stylu powieści i miałam wrażenie, że tu winne jest przede wszystkim tłumaczenie. Tak jakby coś czasem nie grało ze składnią, z czasami… Choć to mogą być tylko moje osobiste preferencje.

Podział na dwie części
Poza wyżej wspomnianymi przeze mnie problemami uważam, że powieść wypada naprawdę nieźle. Historię mamy podzieloną na dwie części. Pierwsza opowiada o Jacku Parsonsie w 1940 roku, a druga o Thibaucie i Sam w 1950 roku, z czego to tej drugiej opowieści dostajemy zdecydowanie więcej. I zresztą ją zdecydowanie bardziej lubię: tych bohaterów poznajemy jednak bliżej, a ich podróż przez miasto przypomina powieść przygodową.
Warto pamiętać, że to naprawdę wyjątkowo krótka powieść, bo ma tylko 175 stron – pozostałe to „słowniczek”, w którym mamy wyjaśnione, skąd wzięła się dana manifa. Oznacza to, że nie ma się co spodziewać tu bardzo skomplikowanej fabuły: miałam wrażenie, że autorowi jednak bardziej zależało na przedstawieniu swojej wizji samej w sobie niż konkretnej historii. Ta jednak i tak jest na tyle ciekawa, że po prostu potrafi zaskoczyć.
Książka idealna dla miłośników surrealizmu
Wydaje mi się, że najwięcej radości z lektury będą czerpać osoby, które uwielbiają surrealizm: liczba nawiązań do niego jest po prostu olbrzymia i wyłapywanie ich może być cudowną zabawą. Jest to też ciekawy eksperyment, który można przeczytać, by zorientować się, czy ta nieco dziwna fantastyka jest dla nas, zwłaszcza że to naprawdę krótka książka, na którą nie trzeba poświęcić nadmiaru czasu. Nie jest to jednak jedna z tych „bezpiecznych” lektur, która spodoba się każdemu, dlatego po prostu przed sięgnięciem po nią warto wziąć na to poprawkę.
W fali płonącego wstrząsu eksplozji zamanifestowały się nie tylko wizje surrealistów. Wraz z nimi narodziły się dzieła symbolizmu i dekadencji, dzieła przodków surrealizmu, duchy ich protokanonu. Obśliniony dziesięcionogi pająk Redona polował teraz na jednym końcu rue Jean Lantier, kłapiąc wielkimi zębiskami. Postać Arcimbolda z twarzą sklejoną z owoców przechadzała się po obrzeżach targu Saint-Ouen.
Fragment „Ostatnich dni Nowego Paryża” Chiny Miéville’a

Tytuł: Ostatnie dni Nowego Paryża
Autor: China Mieville
Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Liczba stron: 201
Gatunek: fantasy, alternatywna historia, thiller
Wydanie: Zysk i s-ka, Poznań 2018