„Ostatni jednorożec” został przeze mnie przeczytany w 2021 roku we współpracy z wydawnictwem Nowa Baśń i okazał się jedną z najlepszych książek, jakie poznałam w tamtym roku. Dlaczego ta baśniowa fantastyka zrobiła na mnie tak duże wrażenie? Sprawdź!

Poznaj recenzje innych przygodowych książek fantasy: „Rycerz Siedmiu Królestw” | „Królowie Wyldu” | „Marzyciel”
Jednorogini szuka innych jednorożców
Jednorogini uświadamia sobie, że ludzie uważają ją za ostatniego żyjącego jednorożca. Wyrusza więc w podróż, aby znaleźć swoich pobratymców i odkryć, co się z nimi stało.
„Ostatni jednorożec” owstał w latach 60. XX-wieku.
Powstała w latach 60. powieść Petera S. Beagle’a „Ostatni jednorożec” zaliczana jest dziś do klasyków powieści fantasy. Najnowsze z polskich wydań, czyli to posiadane przeze mnie, ukazało się nakładem Nowej Baśni i poza samą powieścią zawiera także opowiadanie „Dwa serca”, które zdobyło nagrodę Hugo oraz Locusa za 2005 rok. Nie będę oszukiwać: czytanie tej historii było dla mnie po prostu czystą przyjemnością.
Samo wydanie Nowej Baśni jest naprawdę bardzo ładne. Co prawda, wolałabym, by posiadało twardą oprawę, ale sama grafika na okładce czy ilustracje wewnątrz sprawiają, że to autentycznie jedna z najsłodszych książek, jakie posiadam, a mam już ich trochę w swojej kolekcji. To jednak rzecz jasna nie to jest najważniejsze, a treść.
Wbrew pozorom, to nie jest książka dla młodzieży
Współcześnie wiele książek fantasy udaje powieści dla dorosłego czytelnika, tak naprawdę będąc powieściami dla młodzieży. W tym przypadku jest trochę odwrotnie. „Ostatni jednorożec” jest historią bardzo baśniową i poetycką, bazującą na gatunkowych schematach oraz uproszczeniach, ale przy tym zawiera w sobie znacznie więcej niż typowa literatura pisana dla młodszego czytelnika. Jest absolutnie przepiękna: czerpiąca z konwencji, ale opowiadająca o w gruncie rzeczy bardzo bliskich człowiekowi emocjach i sytuacjach.

„Ostatni jednorożec” jest klasyczną powieścią drogi
Pod względem konstrukcji mamy tu do czynienia z powieścią drogi. Jednorogini wyrusza w podróż, w której trakcie zbiera się wokół niej drużyna. Jej ścieżki przecinają się z ludźmi złymi i dobrymi, chcącymi ją skrzywdzić lub jej pomóc – jak to zwykle w tego typu historiach bywa. Jednak wybija się na wielu płaszczyznach na tle innych podobnych historii. Choćby tym, że jest opowieścią niewyobrażalnie smutną i nostalgiczną zarazem. W „Ostatnim jednorożcu” nie brakuje małych radości wynikających z samej podróży, ale ostateczny wydźwięk tej opowieści naprawdę nie jest zbyt radosny.
Nieco inny ton mają „Dwa serca”, których narratorką jest dziewięciolatka, ale i tu Beagle wie, kiedy zahamować konie i nie przesłodzić opowieści. Nie dziwię się, że ta opowieść została nagrodzona. To naprawdę bardzo dobre opowiadanie, z baśniowym, choć już nieco bardziej współczesnym klimatem.

Zachwycająco baśniowa
Mam wrażenie, że tu niewiele można jeszcze powiedzieć. To dość krótka historia, która jest zachwycająco baśniowa i naprawdę piękna – po prostu. Być może nie powinien sięgać po nią „niewprawiony” czytelnik: taki, co już wyrósł z baśni dla dzieci, ale jeszcze nie ma większego obycia z klasykami. Wtedy łatwo będzie uznać tę powieść za przestarzałą historię drogi, nie spoglądając w jej głąb i tkwiącą w nią inność. Ale poza tym – co tu dużo mówić, polecam. Także do czytania wraz z dziećmi, bo tkwiąca w tej historii magia powinna spodobać się i najmłodszym.

Tytuł: Ostatni jednorożec. Wydanie rozszerzone
Autor: Peter S. Beagle
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Liczba stron: 345
Gatunek: prygodowe fantasy, powieść drogi
Wydanie: Wydawnictwo Nowa Baśń, 2018