Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Tkając świt: uczcijmy mądrość Mai milczeniem [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 5 stycznia, 2024

„Tkając świt” Elizabeth Lim jest jedną z dość typowych, młodzieżowych powieści, pisanych z myślą o młodych czytelniczkach. Jak odebrałam tę powieść i czy czymś się ona jednak wyróżnia? Sprawdź, o czym jest!

Spis treści:

Toggle
  • Maja postanawia zostać krawcową
  • „Tkając świt” wydawało mi się urocze, ale…
  • Czy Maja naprawdę ma talent do szycia?
  • Niebezpieczny 500-letni przystojniak
  • Ten finał rozłożył mnie na łopatki
  • Co z tą logiką Edana?
  • Dalej jest głównie romans
  • Radosna podróż przez pustynie
  • „Tkając świt” trzyma się na ślinę, ale bywało gorzej
Tkając świt kindle

Sprawdź recenzje innych przygodowych powieści fantasy: „Opowieść wysłanniczki” | „Niekończąca się historia” | „Akademia Dobra i Zła”


Maja postanawia zostać krawcową

W świecie, w którym dziewczyna nie może być krawcem, niedołężny ojciec Mai zostaje wezwany do wzięcia udziału w konkursie na twórcę cesarskich strojów. Dziewczyna wyrusza w podróż zamiast niego w przebraniu własnego brata. Przed wyjazdem dostaje jednak od ojca nożyczki po swojej babce.

„Tkając świt” wydawało mi się urocze, ale…

„Tkając świt” Elizabeth Lim to powieść, która zauroczyła mnie tytułem, a przez swoją okładkę pobudziła moją wyobraźnię. Gdy zaczęłam ją czytać, szybko okazało się jednak, że to będzie jednak raczej po prostu lekka lektura. A potem było tylko gorzej. Uwaga, nie mam zamiaru się w tym tekście ograniczać, więc ostrzegam — będą s p o i l e r y.

Sam początek wydawał mi się być może nieco naiwny, ale wprowadzał ciekawy motyw: główna bohaterka po prostu lubi i umie szyć. I na tym etapie nie miałam do powieści wielkich zarzutów. Problemy zaczęły się, gdy Maia trafiła do cesarskiego pałacu i zaczął się sam konkurs na krawca.

Czy Maja naprawdę ma talent do szycia?

Przede wszystkim, choć narracja bezustannie pisze o talencie protagonistki, o jej wyjątkowości i miłości do szycia to jednak nie widać tego w fabule. Właściwie wszystkie udane projekty to dzieło zaczarowanych nożyczek odziedziczonych po babce. Nie czułam, aby Maia faktycznie była dobrą krawcową, aby miała realną szansę pokonać w szeregach dużo bardziej doświadczonych od siebie krawców i właśnie to sprawiło, że w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka.

Niebezpieczny 500-letni przystojniak

W tym czasie okazuje się, że jeden z krawców jest szczególnie niebezpieczny. Maia poznaje też lorda czarodzieja (aka prawą rękę cesarza), Edana, który okazuje się sarkastycznym 500-letnim młodzieńcem. Ten poznaje jej tajemnice i przez czas trwania konkursu po prostu się z nią droczy. Ich relacja nie wydaje się szczególnie głęboka: ja odbierałam ją bardziej jako flirtowanie, które nie budowało jednak wspólnych wspomnień, czy większej więzi. Wkrótce o tym, że Maia jest kobietą, dowiaduje się również jej przeciwnik, który zachowuje to dla siebie (Maia ma świadomość, że on wie). Z kolei protagonistka wie, że jej przeciwnik używa magii do tworzenia swoich prac.

Ten finał rozłożył mnie na łopatki

Finał konkursu sprawił, że prawie odłożyłam tę książkę. Okazuje się wówczas, że dzieło Mai było lepsze, ale i tak wybór pada na jej przeciwnika, na co ona zaczyna krzyczeć, zdradzać jego tajemnice, a on odwdzięcza się tym samym. Ten przejaw mądrości z jej strony uczcijmy akapitem milczenia.

…………………………

Maia trafia do lochów i zamiast skupiać się na nadchodzącej egzekucji, wkurza się, że jej kumpel lord czarodziej nie zareagował. Co tam, że mogło mu również grozić skazanie. Że to nic by nie zmieniło. Czuje się zdradzona przez typa, który i tak powtarzał, że nie jest wcale jej przyjacielem. Co mnie jednak bolało bardziej — nikt nie wypomina jej, jak głupią decyzję podjęła w trakcie finału. 

W każdym razie, następnie okazuje się, że jednak uratowały ją magiczne nożyczki i cesarz uznaje, że to jednak ona będzie dla niego szyć. Edan wymazuje wspomnienia o tym, że Maia to dziewczyna z głów wszystkich poza cesarzem, a następnie krawcowa dostaje kolejne zlecenie: ma uszyć trzy suknie, używając mitologicznych składników, które sama musi zdobyć. 

Co z tą logiką Edana?

W tym momencie Edan przestaje zachowywać się logicznie. Mimo że prawie nie zna Mai i tak łamie wolę cesarza i wyrusza razem z nią. Już samo to jest głupie, ale to jeszcze nie jest wszystko. Mianowicie, jako czarodziej, Edan musi być związany z jakimś panem, który ogranicza jego moc. Im bardziej magiczny sługa się oddala, tym bardziej słabnie jego moc, aż dochodzi do momentu, w którym zmienia się on w zwierzę do czasu powrotu. Cesarz jest oczywiście panem Edana. W związku z czym ten typ wyruszył w podróż z nieznajomą, wiedząc, że i tak dość szybko przestanie mieć możliwość, by realnie jej pomagać. No gratulacje.

Dalej jest głównie romans

Na tym etapie (to ok. ½ książki) powieść zmienia się w romans z elementami przygodowymi. Edan dość szybko z sarkastycznego gościa zmienia się w kochającego i czułego chłopaka z tragiczną przeszłością, który jako dziecko jadł głównie trawę i piach (tak było, nie kłamię). Maia wkurza się i krzyczy na Edana, bowiem to dojrzały sposób na przyjęcie informacji, że koleś nie chce się wiązać, bo nie jest wolną jednostką i wie, że to nie byłoby rozsądne. A potem protagoniści niby wykonują zadanie, ale jest wielka tragiczna drama i cliffhanger zapowiadający kolejny tom.

Radosna podróż przez pustynie

Przy okazji, w trakcie podróży postacie przemierzają sobie pustynie. Mimo że jest na niej gorąco, jadą za dnia, ale Maia tylko lekko się poci (po pustyni z tego co wiem, raczej porusza się nocą). Ale widzi, że Edanowi to nie przeszkadza, w związku z czym pyta się go, czy lubi pustynie. Ten odpowiada, że no w sumie to nie. Dlaczego, zadaje mądre pytanie Maia. Bo pustynia jest gorąca. XD Nie wiem, czemu redaktor nie usunął tego błyskotliwego dialogu. Ach, potem się okazuje, że Edan czuje tylko skrajne temperatury, więc to po prostu był sposób na zwinne wprowadzenie ekspozycji przez autorkę. 

„Tkając świt” trzyma się na ślinę, ale bywało gorzej

To absolutnie nie jest najgorsza powieść, jaką czytałam. Ot, przeciętniaczek, schematyczny, raczej głupiutki i trzymający się na ślinę, ale dalej funkcjonujący w powiedzmy, sensownych ramach. Dlatego rozumiem, jeśli komuś się podoba — to może być miła i lekka lektura. Z tym że dla mnie jednak tych głupotek było zbyt dużo, relacja bohaterów zbyt płytka (moim zdaniem książka nigdy nie rozbudowuje jej tak, by była wiarygodna), a styl i warsztat autorki za słabo rozwinięty. Rozumiem jednak, że jest to debiut, może jej kolejne dzieła są lepsze, acz chyba w najbliższym czasie tego nie będę sprawdzać.


Tkając świt okładka

Tytuł: Tkając świt

Cykl: Krew Gwiazd

Tom: 1

Autor: Elizabeth Lim

Tłumaczenie: Kaja Makowska

Liczba stron: 432

Gatunek: przygodowe fantasy, literatura młodzieżowa

Wydanie: We need YA, 2021

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, literatura młodzieżowa, przygodowe fantasy, Wydawnictwo We Need YA

3 thoughts on “Tkając świt: uczcijmy mądrość Mai milczeniem [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Książę mafii: Blanka Lipińska w wersji YA [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Jaszczurka: mój mały eksperyment (nie wyszedł) [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: The Inheritance Games: chyba spodziewałam się, że będzie ciekawiej [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • „Dwór rozbitej harmonii” już niedługo w księgarniach. Premiera 29.10.2026 [zapowiedź]
  • Książkowe fantastyczne premiery listopada 2026: co warto sprawdzić? [zapowiedź]
  • Czy oszczędny „Pan Światła” Zelaznego przetrwał próbę czasu? [recenzja]
  • „Familiar” Bardugo, czyli gdy renesansowa Hiszpania i magiczny turniej to tylko przykrywka [recenzja]
  • „Zniknięcie córki Wintera” to powieść Sullivana z zagadką do rozwiązania [recenzja]

Alternatywna historia Anna Kańtoch dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme