Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

W służbie króla smoków [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 28 listopada, 2015

„W służbie Króla Smoków” w 2026 roku chyba dalej gdzieś skrywa się na mojej półce. W pamięci jednak nie pozostało wiele. Tę książkę fantasy dla młodzieży czytałam w 2015 roku i oczywiście to również wtedy powstała poniższa recenzja. Co sądziłam wówczas o tej powieści?

Spis treści:

Toggle
  • Quentin wyrusza w niezwykłą podróż
  • To powieść fantasy z jasnym podziałem na dobro i zło
  • Nawiązania do chrześcijaństwa w powieści fantasy

Quentin wyrusza w niezwykłą podróż

Quentin od dziecka mieszka w świątyni. Pobiera w niej nauki, aby pewnego dnia zostać kapłanem. Niestety jego plany krzyżuje niespodziewany gość, który odwiedza święty przybytek. Jest nim ciężko ranny rycerz, niosący list od króla dla królowej. Nie może jednak go dostarczyć… Quentin, wiedziony przeczuciem, zgłasza się na ochotnika, by dokończyć zadanie umierającego, i wyrusza w podróż, która na zawsze ma odmienić jego życie.

Historia tego młodego bohatera sprawiła, że poczułam sporą dawkę nostalgii. Powieść Lawheada to sztampowa fantastyczna przygodówka. Mamy piętnastoletniego Quentina, który wyraźnie ma w sobie coś niezwykłego, jego przyjaciół, w których wierność nie wątpimy nawet przez chwilę, oraz czarne charaktery jakby wyjęte żywcem z bajki Disneya, jedynie nieco zmienione, aby pasowały do realiów świata wykreowanego przez Lawheada.

To powieść fantasy z jasnym podziałem na dobro i zło

Narrator powieści od razu daje nam do zrozumienia, kto jest dobry, a kto zły — przymiotników określających bohaterów jest w tej powieści naprawdę niemało, co szczerze mówiąc, nieco mnie zaskoczyło. To dość typowy dla tej powieści element. Poza nim w stylu autora nie ma nic nadzwyczajnego — język jest prosty, poprawny, nienadęty. Wykreowani bohaterowie są niezbyt głębocy. Mają podstawowe cechy charakteru, dzięki którym możemy ich rozpoznawać, ale „W służbie Króla Smoków” nie jest powieścią psychologiczną. Nie pokazuje ich wnętrza w sposób pogłębiony. Przez to nie są też szczególnie złożeni — wykonują zadania, które stawia przed nimi autor, i robią to całkiem konsekwentnie, ale trudno się w nich emocjonalnie zaangażować.

Jak już napisałam, pierwsza część „Sagi o Królu Smoków” to typowa dla gatunku powieść. Naprawdę nie ma w niej nic szczególnie zaskakującego. Fabuła jest prosta, przewidywalna i lekka. Bohaterowie nieraz postępują naiwnie, ale nie przeszkadza im to w pokonywaniu kolejnych przeszkód. Od początku do końca mniej więcej wiadomo, jak całość się potoczy.

Nawiązania do chrześcijaństwa w powieści fantasy

To, na co szczególnie zwróciłam uwagę, czytając ten tom „Sagi”, to nawiązania do chrześcijańskiego Boga, których w powieści jest naprawdę sporo. Czy to dobrze? Trudno jednoznacznie ocenić. Na pewno takie podejście może odpowiadać osobom głęboko wierzącym, choć mnie osobiście nieco irytowało.

„W służbie Króla Smoków” to powieść, która powinna zadowolić każdego, kto szuka bezpiecznych wrażeń ze świata fantasy. Jeśli chcecie poczuć nostalgię albo polecić coś młodszemu czytelnikowi, ta książka sprawdzi się dobrze. Jej prostota i naiwność mogą komuś przypaść do gustu 🙂 Niestety, choć czytało mi się ją całkiem przyjemnie, moje serce pozostało niewzruszone — chyba jednak wymagam od książek czegoś więcej.

W służbie króla smoków

Tytuł serii: Saga o Królu Smoków

Tytuł: W służbie króla smoków

Autor: Stephen Lawhead

Liczba stron: 359
Gatunek: powieść przygodowo-fantastyczna

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, literatura młodzieżowa, literatura przygodowa, Smoki, Wydawnictwo Iskry

1 thought on “W służbie króla smoków [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Bursztyn i popiół: Pierwsze spotkanie z Dragonlance [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme