„Ślepowidzenie” było mi przedstawiane jako książka dziwna i trudna, której nie da się zrozumieć. Bardzo bałam się sięgnąć po prozę Petera Wattsa, obawiając się, że po prostu się od niego odbije. Co się jednak okazało w 2018 roku?

Dowiedz się więcej na temat hard SF!
Statek kosmiczy z wampirem na pokładzie
2082 rok. Ludzkość odkrywa istnienie pozaziemskiego życia. Ziemska ekipa, dowodzona przez wampira, wyrusza na statku kosmicznym „Tezeusz”, aby zbadać pojazd obcych.
Hard science fiction to podgatunek, który zakłada, że tworzona przez autora rzeczywistość jest jak najmocniej ugruntowana w badaniach, a jeśli zawiera jakiś „cud”, jakąś „magię”, to jest ona tylko dodatkiem do całości; wisienką na torcie, na której nie bazuje cała opowieść. Z tego powodu „Ślepowidzenie” Petera Wattsa swobodnie możemy określić tym mianem: to książka, której autor pod koniec nie tylko wyjaśnia nam, czemu i dlaczego świat przedstawiony wygląda tak, a nie inaczej, ale także podaje aż sto czterdzieści cztery pozycje potwierdzające jego słowa. Nie zmienia to faktu, że „Ślepowidzenie” to powieść, która poza tym, że jest książką trudną, jest też… powieścią niezwykle dziwną, choć nie w sposób, w jaki myślałam, że będzie.
„Ślepowidzenie” to wiele tez i analiz
Nie wiedzieć czemu spodziewałam się po tym tytule jakiegoś metafizycznego podejścia do świata; czegoś w stylu weird fiction, zbliżonego klimatem do książek Dicka. A dostałam utwór, wewnątrz którego znajduje się po prostu wręcz niemożliwie duże nagromadzenie różnego rodzaju tez i analiz dotyczących choćby świadomości, „chińskiego pokoju”, naszej przyszłości czy ewentualnego spotkania z obcymi. Ba! Pojawia się tu nawet analiza zachowania wampira czy głębokie zastanowienie nad moralnością i inteligencją. Właściwie… mam wrażenie, że w tym tytule pojawiają się rozważania na właściwie każdy popularny w literaturze fantastycznonaukowej temat.
Właśnie w związku z tym jest to książka i dziwna, i trudna do przyswojenia. Peter Watts, bazując na swoich źródłach i pomysłach, swobodnie mógłby napisać kilka powieści zamiast jednej, co być może „rozluźniłoby” nieco tekst i dało czytelnikowi trochę więcej czasu na przyswojenie treści. Na to się jednak nie zdecydował, w związku z czym, sięgając po „Ślepowidzenie”, należy pamiętać, że to nie jest książka, którą warto czytać w chwili, gdy zmęczony człowiek szuka odrobiny rozrywki, bo zamiast niej może nabawić się po prostu bólu głowy.
To ciekawa i intrygująca powieść SF
Nie zmienia to faktu, że właśnie dzięki temu dostajemy tytuł ciekawy i intrygujący. Z jednej strony zawierający ciekawe analizy, z drugiej czasem wręcz wymuszający pytanie, czy Peter Watts jest geniuszem, czy może jego twórczość to kompletna grafomania ukryta za ogromną ilością wiedzy, którą autor zdobył między innymi, czytając pozycje podane w przypisach?

Stworzenia z innej cywilizacji
Sama historia przedstawiona w „Ślepowidzeniu” jest właściwie wyjątkowo prosta i w gruncie rzeczy… to nie jest powieść z niezwykle długą, wielowątkową fabułą. Mam wrażenie, że Peter Watts tak bardzo skupia się na naukowych aspektach, iż postacie w tej powieści to po prostu pewne figury, a nie żywi ludzie, zaś sama historia naprawdę schodzi na drugi plan. Zresztą sam schemat wydaje mi się dość sztampowy: grupa naukowców na statku kosmicznym, która próbuje badać obcą inteligencję, to naprawdę nie jest nic odkrywczego.
Należy jednak oddać Peterowi Wattsowi, że sam pomysł na przedstawienie stworzeń z innej cywilizacji jest i ciekawy, i intrygujący, choć chyba nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, gdy powiem, że nie jestem pewna, czy w całości zrozumiałam, co miał w tym przypadku na myśli.
Drobna uwaga do Was: książka nie jest dostępna w księgarniach w chwili, w której piszę ten wpis. Ale jeśli chcecie ją przeczytać i dobrze znacie język angielski, to Peter Watts udostępnia sporo swoich powieści (także tę) na swojej stronie internetowej na licencji CC.
Wspomnienia to nie archiwa historycznych materiałów. Właściwie są… improwizowane. Cała masa rzeczy, które kojarzysz z jakimś zdarzeniem, może być obiektywnie fałszywa, nawet jeśli pamiętasz je bardzo wyraźnie. Mózg ma zabawny nawyk tworzenia montaży, dostawiania szczegółów post factum. To oczywiście nie znaczy, że twoje wspomnienia nie są prawdziwe, rozumiesz? Są szczerym odbiciem twojego ówczesnego sposobu postrzegania świata i wszystkie wspólnie ukształtowały twoje widzenie. Ale to nie fotografie. Raczej obrazy impresjonistyczne.
Fragment „Ślepowidzenia” Petera Wattsa

Tytuł: Ślepowidzenie
Tytuł serii: Ślepowidzenie
Numer tomu: 1
Autor: Peter Watts
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Liczba stron: 338
Gatunek: hard science-fiction
Wydanie: Mag, Warszawa 2008
1 thought on “Ślepowidzenie: O wszystkim, co w SF jest analizowane [recenzja] [archiwum]”