Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Otchłań bez snów: Dobry motyw, nudne polityczne wątki [recenzja] [archiwum]

Posted on 18 marca, 2019

„Otchłań bez snów” czytałam w 2019 roku, w ramach współpracy z wydawnictwem Zysk i s-ka. Sprawdź, jak wówczas odebrałam tę powieść SF. Czy to może być dobra lektura dla Ciebie? Czy warto się za nią zabrać?

Spis treści:

Toggle
  • Pustka na krańcu galaktuki
  • Jakie zalety ma „Otchłań bez snów”?
  • Tylko ten wątek polityczny…
  • Nierówna powieść
Otchłań bez snów

Poznaj więcej recenzji powieści SF: „Modyfikowany węgiel” | „Ślepowidzenie” | „Przebudzenie Lewiatana” 


Pustka na krańcu galaktuki

Grupa osób na statku kosmicznym przedostała się do Pustki, tajemniczego miejsca na krańcu galaktyki. Nie mogąc z niej wrócić, osiedliła się na zdatnej do zamieszkania planecie. Kilka tysięcy lat później Pustkę odwiedza Nigel Sheldon, jeden z założycieli Wspólnoty, aby sprawdzić, co dzieje się w tej okrytej tajemnicą przestrzeni.

Dopiero gdy zaczęłam czytać „Otchłań bez snów”, zorientowałam się, że to nie moja pierwsza powieść Petera F. Hamiltona. Już wcześniej dane mi było się z nim spotkać przy „Judaszu wyzwolonym”, z którego niewiele zrozumiałam, sięgając po środkową część serii. W każdym razie kolejne spotkanie z autorem okazało się lepsze, choć nie zawsze miłe. „Otchłań bez snów” to książka, która potrafiła jednocześnie mnie nudzić i ciekawić, i już chyba dawno nie byłam tak rozbita po przeczytaniu jakiejkolwiek powieści.

Jakie zalety ma „Otchłań bez snów”?

Zacznijmy może od pozytywów. Przede wszystkim „Otchłań bez snów” nie jest książką wyjątkowo trudną. Co prawda styl Hamiltona jest dosyć surowy, jednak nie nazwałabym go wyjątkowo męczącym. Znam wiele powieści z tego gatunku, które potrafią być pod tym względem mniej klarowne.

Poza tym sam motyw Pustki oraz problemu, który nęka planetę zamieszkaną przez ludzi, jest po prostu ciekawy, a wątek Nigela z drugiej połowy książki jest naprawdę dobry. Szczególnie jeśli spojrzymy na niego przez pryzmat relacji z pojawiającą się w nim bohaterką. To były fragmenty książki, które czytało mi się naprawdę dobrze i którymi byłam szczerze zainteresowana.

Otchłań bez snów

Tylko ten wątek polityczny…

Problem polega na tym, że mniej więcej od jednej trzeciej książki aż do jej połowy dostajemy bardzo rozbudowany wątek polityczny, który dla mnie okazał się po prostu niezwykle nużący. Hamilton nie zbudował świata przedstawionego na tyle dobrze, aby ten był w stanie mnie zainteresować. Miałam wrażenie, że większość rzeczy mi umyka, że nie pamiętam, o czym czytałam dnia poprzedniego, że muszę zmuszać się do czytania. Ostatecznie ten fragment dosłownie męczyłam przez dwa tygodnie, nie potrafiąc przez niego przebrnąć. To była naprawdę duża tortura, która niemal zniszczyła mi lekturę „Otchłani bez snów”, szczególnie że początkowo książka przypomina trochę postapo z wątkiem polowania na zombie i po pierwszej części naprawdę liczyłam właśnie na to.

Nierówna powieść

Właściwie trudno mi tu cokolwiek dodać. „Otchłań bez snów” jest dla mnie powieścią mocno nierówną, z fragmentami, które naprawdę do mnie przemawiały, i z takimi, do których naprawdę nie chcę już nigdy wracać. Zobaczymy, co przyniesie kontynuacja – ta seria to dylogia, której drugi tom ma około dziewięciuset stron. Jeśli i tam pojawi się równie fascynujący wątek polityczny, to chyba utknę w lekturze na dobre.


Wątpię w każdą ideologię, która nie ujawnia swoich celów i oferuje tylko obietnice lepszego jutra. No ale ja jestem tylko starym, tysiącletnim cynikiem.

Fragment „Otchłani bez snów” Petera F. Hamiltona


Otchłań bez snów

Tytuł: Otchłań bez snów

Tytuł serii: Wspólnota: Kroniki Upadłych

Numer tomu: 1

Autor: Peter F. Hamilton

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki

Liczba stron: 760

Gatunek: science-fiction

Wydanie: Zysk i S-ka, Poznań 2017

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • The Umbrella Academy: Rodzina, która musi się dogadać [recenzja] [archiwum]
  • Granice interpretacji: Merytoryczny powrót do szkolnego „koszmarka” [recenzja] [archiwum]
  • Bramy Światłości. Tom 3: Przygoda wraca na dobry tor [recenzja] [archiwum]
  • Doom Patrol. Sezon 1: Ludzie, nie superbohaterowie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik powieść drogi powieść historyczna przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme