„Roland”, którego przeczytałam w 2019 roku, sprawił, że na twórczość Stephena Kinga po prostu się „obraziłam”. Spodziewałam się fantastycznej przygody, której zdecydowanie nie dostałam i właściwie pozostawiłam twórczość tego autora na lata. Dlateczego tak bardzo mi się nie podobała? Sprawdź recenzję!

Czym jest weird west? Dowiedz się o nim więcej!
Roland to ostatni rewolwerowiec
Roland jest ostatnim z rewolwerowców. Przemierza świat, podążając za człowiekiem w czerni. Ten może mieć coś wspólnego z Mroczną Wieżą – tajemniczym obiektem niezwykle istotnym dla Rolanda. W trakcie swojej podróży mężczyzna natrafia na dziwnego chłopca, który stracił pamięć.
Wielkie zapowiedzi kontra rzeczywistość
Stephen King uznaje „Mroczną Wieżę” za cykl, który zawsze chciał stworzyć i taki, który łączy wszystkie elementy jego twórczości. Choć moja relacja z tym pisarzem nie jest szczególnie pozytywna, to jednak po tak popularną sagę fantasy po prostu musiałam w końcu sięgnąć – choćby po to, by zobaczyć, „z czym to się je”.
Pierwszy tom serii, „Roland”, nie jest długą powieścią. To zaledwie trzysta stron, co w przypadku przygodowego fantasy naprawdę nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł. Już na samym wstępie King tłumaczy nam, czytelnikom, jak istotna jest dla niego ta historia. Opowiada o tym, jak bardzo się do niej przygotowywał, skąd czerpał inspiracje oraz jak długo czekał na odpowiedni moment. Mój problem z „Rolandem” polega jednak na tym, że ja… kompletnie tego zaangażowania nie widzę w samej treści książki.
Jakim językiem posługuje się w powieści Stephen King?
Sam język Kinga jest raczej dość prosty. „Rolanda” da się pochłonąć szybko i jak najbardziej rozumiem osoby, którym ta seria się podoba. Zawarty w niej klimat ma w sobie coś unikalnego i niekoniecznie typowego dla klasycznego fantasy. Z tym że to między innymi ten specyficzny ton po prostu kompletnie mnie odrzucił. Świat przedstawiony przez autora to mroczna, zdewastowana kraina, która funkcjonuje gdzieś poza miejscem i czasem. Przez to kojarzy mi się bardziej z realizmem magicznym niż z powieścią z wybranego przez Kinga gatunku. Niestety, ja tego odłamu literatury raczej po prostu nie lubię.
Nużący świat i brak więzi z bohaterami
Sięgając po powieść z gatunku fantasy, chciałabym przeżywać przygody, podziwiając ciekawy, kreatywny świat wykreowany przez autora. W uniwersum Kinga właściwie nic mnie nie zaskakuje. Przeciwnie – odbieram je raczej jako dość nudne, puste i patetyczne. Nieustające odwołania do Biblii i kwestii Boga sprawiały, że „Roland” niepokojąco kojarzył mi się z nielubianą przeze mnie „Piątą górą” Paula Coelho… I chyba nie muszę tłumaczyć, że wcale nie poprawia to moich odczuć względem lektury amerykańskiego mistrza grozy.
A bohaterowie? Chciałabym powiedzieć, że czułam się choć trochę do nich przywiązana, ale… nie, to zdecydowanie byłoby kłamstwo. Roland i Jake mają może kilka całkiem niezłych dialogów, ale ich losy czy problemy nieszczególnie mnie porywały. Podejrzewam jednak, że tak czy siak główną rolę w mojej niechęci do tej pozycji odgrywa sam świat przedstawiony. W końcu skoro on mnie odrzuca, to czemu miałabym być zainteresowana jakimikolwiek jego tajemnicami?
Czytałam to dłużej, niż powinnam
Choć „Roland” jest powieścią bardzo krótką, to czytanie jej zajęło mi naprawdę mnóstwo czasu. Nie czułam wewnętrznej potrzeby, by po nią sięgać, nie miałam ochoty na nią patrzeć i przebrnęłam przez całość z ogromnym trudem. Staram się nie skreślać Kinga i co jakiś czas dawać mu szansę, ale ta konkretna literatura chyba po prostu nie jest dla mnie. Na sześć przeczytanych przeze mnie książek tego autora spodobały mi się zaledwie dwie, a pierwszy tom „Mrocznej Wieży” zdecydowanie się do nich nie zalicza.
… mamy sobie wygarnąć prawdę, jak dwaj mężczyźni? – powtórzył z naciskiem człowiek w czerni. – Nie przyjaciele, lecz wrogowie i ludzie równi sobie. To oferta, z którą rzadko się spotkasz, […]. Tylko wrogowie mówią sobie prawdę. Przyjaciele i kochankowie bez przerwy kłamią, złapani w sieć zobowiązań.
Fragment „Rolanda” Stephena Kinga

Tytuł: Roland
Tytuł serii: Mroczna Wieża
Numer tomu: 1
Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron: 320
Gatunek: przygodowe fantasy
Wydanie: Albatros, Warszawa 2015