Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Titans. Sezon 1: Mhrok i depresja przeciwko złu tego świata [recenzja] [archiwum]

Posted on 16 września, 2019

„Titans” obejrzałam w 2019 roku, po tym, jak „Doom Patrol” przejął mniej wiecej 1/3 mojej świadomości. Jak podobał mi się ten superbohaterski serial i czy warto w ogóle go obejrzeć? Dowiedz się, jakie są wady i zalety tej produkcji.

Spis treści:

Toggle
  • Zbiera się zespół!
  • Mroczny i depresyjny klimat bez balansu
  • „Titans”to niespójne, tanie efekty
  • Drużyna z przypadku
  • Nie było aż tak znowu tragicznie
Titans

Sprawdź więcej superbohaterskich produkcji!


Zbiera się zespół!

Matka Rachel (Teagan Croft) zostaje zamordowana. Nastolatce udaje się uciec i przypadkiem trafia na Dicka Graysona (Brenton Thwaites), dawnego pomocnika Batmana. Mężczyzna, widząc, że dziewczynie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, próbuje jej pomóc. W tym samym czasie przebywająca w Europie i pozbawiona pamięci Kory (Anna Diop) stara się przypomnieć sobie, kim jest, i wyrusza na poszukiwania kogoś, kto pomoże jej odkryć prawdę.

Mroczny i depresyjny klimat bez balansu

Na fali oglądania seriali superbohaterskich sięgnęłam także po „Titans”. Production ta jest prequelem lubianego przeze mnie „Doom Patrolu”, a jakby tego było mało, lata temu oglądałam animowaną historię tej samej drużyny. Choć niewiele już pamiętam z „Teen Titans”, zachowałam raczej pozytywne skojarzenia z tamtą kreskówką. Sięgnięcie po tę produkcję wydawało mi się więc całkiem dobrym pomysłem.

Niestety, to jak na razie chyba najsłabszy z oglądanych przeze mnie seriali superbohaterskich. Już sam klimat „Titans” nieszczególnie zachęca – jest mroczny w ten wybitnie depresyjny i nieprzyjemny sposób. Rachel bezustannie narzeka na swoje życie, a Dick również nie sprawia wrażenia szczęśliwego człowieka. Kory i Gar (Ryan Potter) to wprawdzie postacie nieco bardziej pozytywne, jednak mimo wszystko całość opiera się głównie na relacji Robina z Raven. Poza tym oprawa wizualna, muzyka oraz wszechobecny patos próbują sztucznie potęgować dramatyzm. Przez to negatywnych emocji bijących z ekranu jest tu po prostu zbyt wiele.

„Titans”to niespójne, tanie efekty

Jak na produkcję telewizyjną przystało, serial nie dysponuje gigantycznym budżetem, co wyraźnie widać po jakości efektów specjalnych. Te niestety, w kontraście z „realistycznym” i bardzo poważnym tonem opowieści, wyglądają zwyczajnie źle. O ile w absurdalnym „Doom Patrolu” gorsza oprawa wizualna wpisuje się w konwencję, o tyle w „Titans” po prostu kłuje w oczy.

Jakby tego było mało, właściwie w co drugim odcinku pojawiają się postacie z innych produkcji DC. „Titans” nie skupia się wystarczająco na własnych bohaterach, lecz stara się na siłę zaprezentować widzom jak najwięcej pobocznych herosów, co w takiej dawce przytłacza. To nie jest animacja, w której nieuzasadnione, gościnne występy w jakikolwiek sposób zdają egzamin.

Titans

Drużyna z przypadku

Ponadto „Titans” nie jest właściwie historią o zgranej drużynie, lecz o grupie przypadkowych ludzi, których z jakichś powodów połączyła osoba Rachel i którzy starają się ją chronić. To nie są wyszkoleni Avengersi. Właściwie jedynie Dick wie, jak powinno się walczyć, ale w całym sezonie mamy tylko jedną scenę, w której próbuje przekazać tę wiedzę reszcie… i w gruncie rzeczy nic z tego nie wynika.

Nie było aż tak znowu tragicznie

Ponieważ obejrzałam „Titans” w całości, muszę przyznać, że nie był to aż tak tragiczny sezon. Byłam w stanie go dokończyć i śledzić losy bohaterów, jednak im dalej w las, tym robiło się gorzej – nudniej i bardziej depresyjnie. Z czasem coraz mniej obchodziły mnie postacie i ich narzekania, mimo że początkowo uznałam Robina za całkiem intrygującego bohatera. Temu serialowi brakuje balansu pomiędzy komiksową lekkością a odpowiednią dawką dramatyzmu, przez co wypada on dość nieprzyjemnie i wręcz karykaturalnie.


Titans

„Titans

sezon 1

serial superbohaterski, fantastyczno-naukowy

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Gorączka Ciboli: James Holden w roli mediatora [recenzja] [archiwum]
  • Pierwsze słowo: Zebrane opowiadania Marty Kisiel [recenzja] [archiwum]
  • Ujarzmienie: Sekrety korporacji zarządzającej Strefą X [recenzja] [archiwum]
  • Dożywocie: Dom pełen niespodziewanych mieszkańców [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik powieść historyczna przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy sensacja space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin Wampiry weird fiction zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme